data aktualizacji 22 sierpnia 2011 r.


Wspomnienie z Katowic

     Podróż do Katowic jako, że dopiero ,,kandyduje’’ na członka Stowarzyszenia ,,Otwórzcie Drzwi’’ była moim pierwszym szkoleniem, w którym brałam udział.
Spotkanie to odbyło się 5 sierpnia 2011r. i składało się z dwóch zasadniczych części, przedzielonych integracją  ,, przy kawie i ciastku ‘’.
Pierwsza część dotyczyła związku religii ze zdrowieniem, w którym to temacie podzielili się swoim własnym, bogatym doświadczeniem członkowie Stowarzyszenia Otwórzcie Drzwi.
Pani Jolanta zwracała uwagę na to, jak wielką rolę może odgrywać w zdrowieniu wiara, będąca wsparciem w chwilach szczególnie trudnych. Pan Jacek dzielił się swoim doświadczeniem odnajdywania w sobie pokory wobec choroby. Z wypowiedzi Pani Anny można było wysnuć wniosek, że może być tak, że choroba czasami, choć nie musi to może, być poprzedzona lub w jakimś sensie wiązać się z trudnym, traumatycznym wydarzeniem w życiu.
Druga część spotkania to rozmowa członków stowarzyszenia oraz przybyłych na szkolenie zarówno pacjentów, rodzin osób chorujących, lekarzy i zawodowo zajmujących się pomaganiem osobom chorującym psychicznie pracowników. Tematem tej rozmowy było pojęcie ekonomi społecznej oraz konkretnie wypływające korzyści z każdej, niezależnie od zajmowanego stanowiska pracy, która co podkreślał Pan dr Hubert Kaszyński wzmacnia poczucie sprawstwa, czyli tego, że coś ode mnie (pracownika) zależy. Swoim doświadczeniem pracy w pensjonacie u Pana Cogito podzieliła się z nami Pani Bożena.
Spotkanie odbyło się w bardzo przyjemnej atmosferze wzajemnej akceptacji i zaufania oraz co chyba najważniejsze zainteresowania słuchaczy, którzy często spontanicznie zadawali pytania oraz dzielili się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami w temacie zdrowienia z choroby.

Elżbieta

data aktualizacji 19 lipiec 2011 r.


Prezydent RP Bronisław Komorowski
ul. Wiejska10
00-902 Warszawa

 

Premier RP Donald Tusk
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa

 

Minister Zdrowia Ewa Kopacz
ul. Miodowa 15
00-952 Warszawa

 

Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania
Elżbieta Radziszewska
ul. Miodowa 15
00-952 Warszawa

 

„Samorząd Partnerem w Ochronie Zdrowia Psychicznego”
Apel w dziesiątą rocznicę polskiej kampanii przeciwko piętnowaniu i dyskryminacji osób chorujących psychicznie

 

W imieniu osób cierpiących z powodu zaburzeń zdrowia psychicznego – olbrzymiej grupy naszych bliskich - a także środowisk zajmujących się zdrowiem psychicznym i jego zaburzeniami apelujemy o poparcie dla idei równego traktowania osób chorujących somatycznie i psychicznie przy podziale środków finansowych przeznaczonych na opiekę zdrowotną w Polsce jako podstawy dla skutecznego wdrożenia Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.
W sytuacji narastającego w naszym kraju problemu zaburzeń psychicznych, opieka psychiatryczna nie może być traktowana marginalnie i interwencyjnie. Z choroby psychicznej można wyzdrowieć lub mieć wieloletnią remisję, jednak jest to możliwe tylko dzięki dostępowi do nowoczesnej, odpowiednio zorganizowanej i finansowanej opieki psychiatrycznej. Tymczasem od kilku lat jesteśmy świadkami postępującej redukcji realnych nakładów na psychiatrię, które pozostaje w tyle za nakładami na inne dziedziny ochrony zdrowia. Taka polityka zdrowotna nie znajduje racjonalnego uzasadnienia i jest dotkliwa dla chorych i ich bliskich, jak również dla nas wszystkich. Należy przecież uwzględnić także koszty pośrednie, wynikające z niedostrzegania poważnych następstw choroby potęgowanych pogarszającą się kondycją opieki psychiatrycznej: kosztów bezrobocia, obciążenia rodzin, długotrwałej zależności od pomocy społecznej, wzrostu liczby hospitalizacji stacjonarnych, dezintegracji rodziny, problemów mieszkaniowych i bezdomności.
Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego (NPOZP) jest planem stopniowej, ale zasadniczej zmiany pozycji zdrowia psychicznego oraz systemowej modernizacji psychiatrycznej opieki zdrowotnej w naszym kraju. Rozporządzenie Rady Ministrów z 28 grudnia 2010 r. w sprawie NPOZP (Dz. U. z 3 lutego 2011 nr 24 poz. 128) nałożyło na samorządy każdego szczebla obowiązek realizacji poszczególnych zadań NPOZP.
Realizację powierzonych samorządom zadań utrudnia, a niekiedy uniemożliwia rażąco nierówny podział środków finansowych przeznaczonych na opiekę nad zdrowiem Polaków chorujących somatycznie i psychicznie. W Europie, w krajach, nad którymi obecnie przejmujemy prezydencję, ze wspólnej puli przyznanej na zdrowie, na opiekę nad zdrowiem psychicznym przeznacza się średnio 5-6 procent środków. W Polsce, w ostatniej dekadzie wskaźnik ten malał i obecnie wynosi nieco ponad 3 procent. Dzieje się tak mimo stanowiska Konwentu Marszałków z grudnia 2008 roku, który uzasadniał konieczność jego podwyższenia do poziomu co najmniej 4,1 procent. Ten postulat nie tylko nie został spełniony, ale udział wydatków na opiekę psychiatryczną nadal spadał, doprowadzając wiele placówek do granicy opłacalności.
W samorządach gminnych, powiatowych i wojewódzkich – jako podmiotach wskazanych do realizacji NPOZP – widzimy naturalnego partnera w realizacji opieki psychiatrycznej dla pacjentów w miejscu ich zamieszkania.
Do jesieni, jako przedstawiciele środowiska zajmującego się zdrowiem psychicznym, będziemy pomagać samorządom w staraniach o program naprawczy dla psychiatrii przygotowywany właśnie przez gminy, powiaty i regiony, w ramach realizacji NPOZP, tak, aby 25 września w całym kraju obchodzić razem X Dzień Solidarności z Osobami Chorującymi Psychicznie pod hasłem „Samorząd Partnerem w Ochronie Zdrowia  Psychicznego”.
Domagamy się równego traktowania osób chorujących somatycznie i psychicznie przy podziale środków finansowych przeznaczonych na opiekę zdrowotną w Polsce. Tylko w ten sposób pomożemy wdrożyć Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego w naszym kraju.

 

aktu_clip_image002.jpg

 

dr Andrzej Cechnicki,
Koordynator Krajowy
Koalicji na Rzecz Wdrażania
Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego

Petycję można podpisać klikając w poniższy link:

 

http://www.petycje.pl/petycja/7558/rowne_traktowanie_osob_chorujscych_somatycznie_i_psychicznie_.html

lub wchodząc na stronę www.petycje.pl

data aktualizacji 28 czerwca 2011r.


8 czerwca 2011 r. przedstawiciele Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w osobach : Dorota Trybis i Danuta Biernacka oraz dr Janusz Mordasiewicz przedstawiciel Stowarzyszenia Na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej a także środowiska psychiatrów krakowskich wzięli udział w konferencji „Małżeństwo nie dla wszystkich?”- Kodeks rodzinny i opiekuńczy krzywdzi osoby „dotknięte chorobą psychiczną albo niedorozwojem umysłowym „ – jak stanowi art. 12 krio”. Konferencja odbyła się z inicjatywy pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania Elżbiety Radziszewskiej w kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie.
Podzielona została na dwie części, pierwsza merytoryczna, druga społeczna. Przedstawiciele Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi”  występowali w części drugiej.
Konferencję otworzyła pani Elżbieta Radziszewska, która mówiła, że już podjęła próby uchylenia ustawy z 1964 r., która zabraniała zawierania małżeństw osobom chorującym psychicznie i z niedorozwojem umysłowym, chyba że sąd uzna, że są w stanie pełnić funkcje małżeńskie i ich choroba nie stanowi zagrożenia dla potomstwa. Inicjatywa jej spotkała się z oporem i stwierdziła, że bez debaty, w którą włączą się psychiatrzy i organizacje pozarządowe sami prawnicy nie poradzą sobie.
Sędzia Robert Zegadło, sekretarz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego przy Ministrze Sprawiedliwości powiedział, że nie byłoby dobrze, aby osoby chorujące psychicznie i upośledzone umysłowo wtłaczać w te same ramy prawne.
Zakaz nie dotyczy osób ubezwłasnowolnionych, bo te muszą mieć w sprawach prawnych z urzędu swojego przedstawiciela.
Profesor Marek Jarema, Konsultant Krajowy w dziedzinie psychiatrii uznał, że jest to uchwała stygmatyzująca i wykluczająca pewną grupę społeczną, a definicja choroby psychicznej mało precyzyjna i poszerza to kompetencje urzędnika decydującego o podjęciu małżeństwa przez osobę chorującą psychicznie.
Nie jest stwierdzone, że choroba psychiczna jest chorobą genetyczną, dziedziczna może być tylko pewna podatność na chorobę, ale dotyczy to również wielu chorób somatycznych, jak choroba nowotworowa i cukrzyca, tak więc z punktu widzenia medycznego stygmatyzacja jednej dużej grupy osób jest nieuzasadniona.
Profesor Janusz Heitzman prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego poinformował, że omawiano tę ustawę na zebraniu Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i psychiatrzy popierają inicjatywę pani Radziszewskiej zmierzającą do uchylenia tej ustawy uznając, że prawo to nie służy człowiekowi, nie uwzględnia ono kolosalnego postępu w psychiatrii, a także są wątpliwości związane z tym, że przepis ten jest niekonstytucyjny.
Tak więc artykuł 12 jest szkodliwy i dyskryminujący. Z doświadczenia wiadomo, że osoby chorujące psychicznie mogą w sposób godny wychowywać swoje potomstwo i spełniać funkcje małżeńskie .Źle jest, że w komisji kodyfikacyjnej nie zasiada psychiatra, choćby jako konsultant psychiatryczny w uregulowaniach prawnych dotyczących tak dużej grupy społecznej.
Profesor Józef Kocur, Prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej zwrócił uwagę, że to co w Kodeksie Cywilnym ujęte jest w dwóch artykułach Proces Kanoniczny stanowi w 110 kanonach. Prawo należy zmodyfikować tak, by nie dyskryminowało nikogo.
Z kolei prof. Małgorzata Kościelska, kierownik Katedry Psychiatrii Klinicznej na Uniwersytecie w Bydgoszczy zwróciła uwagę, że brak precyzji w artykułach 11 i 12 sprowadza się do tego, że nie ma obowiązku udzielania informacji o stanie zdrowia, kiedy zawiera się związek małżeński. Natomiast notuje się rozwody wśród wielu małżeństw , wiele z nich nie są to osoby chorujące psychicznie.
Prof. Marina Zalewska, Kierownik Katedry Psychiatrii Klinicznej Dziecka i Rodziny na Wydziale Psychiatrii Uniwersytetu Warszawskiego zwróciła uwagę na to, że osoby nazywane upośledzonymi umysłowo mają takie same potrzeby jak każdy z nas. Bliskość emocjonalna, trwały związek emocjonalny sprzyja zdrowiu psychicznemu.
Osoby obciążone ograniczeniami wymagają usuwania barier, ograniczeń i utrudnień, które eliminują je z różnych sfer życia.
Prawo nie nadąża za rozwojem człowieka. Przedstawiciele psychiatrii biorący udział w konferencji zwrócili uwagę, że nie mogą prawnicy decydować i podejmować decyzji jakie skutki choroba psychiczna niesie dla małżeństwa czy potomstwa, tym bardziej, że posiadanie dzieci nie jest wyłączną domeną małżeństwa, są też dzieci pozamałżeńskie.

 

W części drugiej, społecznej wystąpili przedstawiciele organizacji pozarządowych. Prezes Olimpiad Specjalnych Polska, pani Katarzyna Frank – Niemczycka podzieliła się doświadczeniem wieloletniej pracy z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Przedstawiła ona kilka różnych znanych jej związków osób z upośledzeniem umysłowym, nie wszystkie z tych związków przetrwały, ale dzieje się tak i wśród ludzi zdrowych.
Jednym z uczestników części społecznej była pani Katarzyna Barszczewska, której przypadek przedstawił pan Krzysztof Koman, prezes Fundacji Pomocy Ludziom Niepełnosprawnym. Pani Katarzyna Barszczewska i pan Andrzej Duda są osobami z niepełnosprawnością. Pani Katarzyna Barszczewska porusza się na wózku i ma trudności z wysławianiem się. Jej niepełnosprawność jest w znacznym stopniu widoczna, ale nie jest to ani upośledzenie intelektualne, ani choroba psychiczna. Urzędnik Stanu Cywilnego odmówił pani Barszczewskiej i panu Dudzie udzielenia związku małżeńskiego i skierował ją do rozstrzygnięcia sądowego.

Kandydaci do związku uznali to za jawną dyskryminację. Według nas, osób chorujących psychicznie dyskryminacja ta, niewątpliwie jest równie stygmatyzująca, jak w wypadku, gdy odmawia się możliwości zawarcia związku małżeńskiego osobom chorującym psychicznie, czy niepełnosprawnym intelektualnie.
W części społecznej większość uwagi poświęcono prawom osób z upośledzeniem umysłowym, a problemy nierównego traktowania, jaki dotyka osób chorujących psychicznie prezentowali przedstawiciele Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi’ i dr Janusz Morasiewicz z Krakowa. Uznajemy to w pewnym stopniu za znaczące, że wystąpienie przedstawicieli osób chorujących psychicznie umieszczono na końcu konferencji, kiedy już kurczą się ramy czasowe i siłą rzeczy nie mogliśmy zaprezentować wypowiedzi w takim wymiarze, w jakim przygotowaliśmy.
Dr Morasiewicz w swojej  wypowiedzi podjął próbę porównania ustawy z 1964r. i Prawa Kanonicznego, a jego wypowiedź wskazywała na interpretację bardziej złożoną tego problemu w Prawie Kanonicznym.
Następnie odbyła się prezentacja siedmiominutowego filmu „Rodzina”, której bohaterką jest Dorota Trybis, uczestniczka tej konferencji i jej rodzina. Mimo, że jest chorującą osobą ma rodzinę, wychowuje dzieci, które już obecnie są dorosłe i choroba nie pozbawia jej możliwości pełnienia roli matki i żony.
Wystąpienie Danuty Biernackiej zakończyło prezentację delegacji krakowskiej. Stwierdziła ona, że choć Polska funkcjonuje już ponad 20-tu lat jako demokratyczne państwo, dopiero po 20 latach porusza  się problem dyskryminującej i stygmatyzującej ustawy z 1964r.,  reliktu niedemokratycznego systemu. Wskazuje to jak w nierówny sposób traktowane są osoby chorujące psychicznie. Nie sposób też nie zwrócić uwagi korzystając z okazji wystąpienia na forum psychiatrów, prawników, przedstawicieli rządu oraz organizacji pozarządowych, że nierówne traktowanie dotykające osób chorujących psychicznie przejawia się również, a może przede wszystkim, w finansowaniu leczenia, rehabilitacji i terapii tych osób dzisiaj w Europie. Jest to min. 5% budżetu Funduszu Zdrowia, podczas gdy w Polsce sposób finansowania ma charakter regresywny, gdyż jeszcze dwa lata temu było to 3,7 % Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia. Dzisiaj jest to zaledwie 3%. Nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia takiego dyskryminującego podziału pieniędzy na ratowanie zdrowia psychicznego w stosunku do schorzeń somatycznych. Odbija się to przede wszystkim na cięciach w psychiatrii środowiskowej i rehabilitacji , przez co szansa na powrót osoby chorującej psychicznie do zdrowia i życia w rodzinie, społeczeństwie i w pracy jest znacznie trudniejsza, a czasami niemożliwa.
Podkreślić należałoby, że przedstawiciele Stowarzyszenia Otwórzcie Drzwi, których ta niesprawiedliwa ustawa dotyka, byli właściwie jedynymi beneficjentami biorącymi udział w konferencji.

Danuta Biernacka stwierdziła, że głosy przedstawicieli osób chorujących psychicznie powinny być brane pod uwagę przy podejmowaniu ustaw i nie powinniśmy być traktowani przedmiotowo, a podmiotowo

data aktualizacji 8 luty 2011r.


Jest to tekst członka StOD wygłoszony na XX Sympozjum Polsko-Niemieckiego Towarzystwa Psychiatrycznego i Niemiecko-Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w Paderborn w Niemczech, które to Sympozjum odbywało się od 30 września do 3 października 2010r.

Jolanta Janik
Stowarzyszenie Beneficjentów „Otwórzcie Drzwi”, Kraków
Działania w trialogu z perspektywy osób chorujących psychicznie.

Szanowni Państwo,
Nazywam się Jolanta Janik, jestem członkiem Zarządu Stowarzyszenia Beneficjentów „Otwórzcie Drzwi” z Krakowa i redaktorem czasopisma „DLA NAS”, które wydajemy wspólnie z profesjonalistami i rodzinami. Czasopismo to dokumentuje nasze doświadczenia we współpracy w ostatnich kilku latach. Siedziba zarówno Stowarzyszenia jaki Re (dakcji znajduje się obok siebie w dziennym domu samopomocowym.
Jestem także osobą od 25 lat chorującą psychicznie na psychozę urojeniowo – omamową. Oczywiście nie cały czas choruję, miałam kilka epizodów psychozy, również okresy zupełnej remisji, kiedy dobrze funkcjonowałam w społeczeństwie ludzi tzw. normalnych i pomagałam moim  kolegom i koleżankom. Można powiedzieć, że potrafię poruszać się w świecie ludzi zdrowych i w świecie ludzi chorujących psychicznie, dogadywać się z jednymi i drugimi. Wiem z autopsji jak ważne jest „dogadywanie się” czyli współmyślenie, współpraca i współdziałanie osoby chorującej psychicznie z najbliższymi, czyli rodziną i z profesjonalistami – lekarzem psychiatrą i całą resztą zespołu terapeutycznego. 
Taki trialog na poziomie podstawowym, osobistym jest bardzo ważny. Zaryzykuje tutaj stwierdzenie, choć wiem, że nie wszyscy podzielają ten pogląd, że bez niego niemożliwe jest zdrowienie.
Najważniejszym momentem w terapii jest zrozumienie przez pacjenta/beneficjenta swojej choroby i determinacja, aby podjąć ciężką pracę wewnętrzną nad procesem jakim jest zdrowienie.  
Zdrowienie zaczyna się od spotkania z takim lekarzem psychiatrą, któremu pacjent zaufa i zwierzy się z objawów choroby, ze swojego bólu. Jak bardzo ważny dla chorego jest „dobry lekarz”  pisze w swoich książkach profesor Antoni Kępiński, kiedy  stwierdza, że:
„Dla chorego lekarz jest najlepszym lekarstwem” (Antoni Kępiński).
Profesor Kępiński wskazuje także,  że „relacja pacjent – lekarz” jest jednym z najważniejszych związków międzyludzkich, w które angażuje się każdy człowiek i to od zarania dziejów. Psychiatrę porównuje do artysty malarza, który za każdym spotkaniem z pacjentem maluje od nowa jego psychiczny portret, odnajduje coś nowego. Porównuje go też do archeologa, który ze wspomnień, skojarzeń, emocji odsłanianych w kolejnych rozmowach, buduje wspólnie z pacjentami, naszą historię zachorowania, cierpienia i życia. Czasami, aby zrozumieć chorobę i los pacjenta, trzeba się cofnąć w czasie nawet kilka pokoleń, dowiedzieć się z jakim bagażem tradycji rodzinnych musi się zmagać. Przed lekarzem, który budzi zaufanie pacjenta, chory „obnaża się” psychicznie, pozwala mu dotknąć najbardziej intymnych, bolących ran.
Dlatego tak ważne jest jak pisze w swoich pracach moja koleżanka Ania Liberadzka, cyt. „aby w kontakcie z pacjentem zobaczyć w nim przede wszystkim człowieka, nie zespół objawów, jednostkę diagnostyczną, ale człowieka.  Ten człowiek posiada unikalną historię życia, swój własny świat wartości, marzenia, otaczają go bliscy, kocha i jest kochany, doświadcza cierpienia i całej gamy różnych odczuć i emocji. Nie można jego świata sprowadzić do objawów, nie da się też ich wyizolować, nie można o nich dyskutować, czy leczyć w oderwaniu od jednostkowej i niepowtarzalnej całości, którą nazywamy życiem. Trudno też formułować opinie, sądy,  myśli na podstawie krótszej lub dłuższej historii choroby, która wszak stanowi tylko cząstkę przeżyć człowieka”.

W całym procesie terapii terapeuta, którym niekoniecznie musi być psychiatra, powinien pomagać rozwiązywać problemy, wspierać i stawiać przed chorym możliwe do osiągnięcia cele.   Taka jest praktyczna strona idei umacniania (empowermentu).
Dobrze jest proponować konkretne działania, które małymi krokami wyprowadzają pacjenta ze świata urojeń i omamów do świata „rzeczywistego”. Pacjent powinien przy pomocy terapeuty odnaleźć się w środowisku, które jest mu najbliższe, a więc w swojej rodzinie, wśród przyjaciół, sąsiadów, w miejscu pracy lub nauki. Tak działają konkretne osoby i placówki psychiatrii i opieki środowiskowej w Krakowie, które wyrosły z dziedzictwa profesora Antoniego Kępińskiego i próbują wcielać jego idee w codzienną praktykę. Można więc powiedzieć parafrazując znane powiedzenie: „My wszyscy z Niego”, zarówno profesjonaliści jak i beneficjenci, czyli z idei Profesora Kępińskiego, z tego co w dzisiejszej psychiatrii uważamy za najcenniejsze: –
Zobaczenie w pacjencie człowieka, bliski kontakt, rozmowa, wsparcie, ale i wymagania oraz rozwijanie samodzielności w leczeniu i zdrowieniu,
Aby pacjent/beneficjent mógł odbudować swoje związki ważna jest rola rodziny. Rodzina może być zarówno wsparciem jak i utrudniać nasze zdrowienie. Z początku jest ona przestraszona, zdezorientowana i nie wie, w jaki sposób pomóc najbliższej osobie, która zaczyna zachowywać się dziwnie, nieadekwatnie do sytuacji. Dlatego:
Bardzo ważna jest psychoedukacja i psychoterapia rodziny, aby potrafiła mądrze wspierać i od początku motywować do zdrowienia osobę chorującą.
Rodzina powinna współpracować z  lekarzem prowadzącym, nie podważać jego autorytetu, a zwłaszcza rozumieć sens różnych form leczenia w tym mądrze prowadzonej farmakoterapii. Mądrze, to znaczy, żeby nie przeszkadzała w naszym zdrowieniu, uważnej wobec objawów ubocznych. Sugerowanie jednak, że osoba chorująca nie powinna brać leków i zaprzeczanie chorobie jest jednym z podstawowych błędów, które popełniają najbliżsi i, co dziwne, często dzieje się tak w rodzinach o wysokim poziomie wykształcenia. 
Innym poważnym błędem rodzin jest nie odcięcie „pępowiny”, trzymanie pod kloszem, nadopiekuńczość, wyręczanie zniechęcające do wysiłku. Ponieważ mamy w tym swój udział, wiemy dobrze jak długi jest proces dochodzenia do coraz większej samodzielności i przejmowania odpowiedzialności za swoje własne życie. Nasze rodziny muszą przejść go razem z nami.
Zarówno my jak i rodziny musimy uporać się ze wspólnym problem do pokonania, gdyż naszemu chorowaniu towarzyszy wiele uprzedzeń i stereotypów. Szczególnie krzywdzącym stereotypem jest przekonanie, że osoba chorująca psychiczna jest winna swojemu zachorowaniu, agresywna, niezdolna do pracy lub założenia rodziny, że nie powinna np. pracować umysłowo, aby nie przeciążać „mózgu” itd. Jesteśmy traktowani nie jak pojedyncze osoby z indywidualną historia życia, ale jak z góry zakwalifikowana i zaszufladkowana zbiorowość. To są problemy z którymi współpraca, trialog na poziomie osobistym, często nie potrafi sobie poradzić. Aby zabrać głoś w życiu publicznym dla nas, w Krakowie oparciem była:
Współpraca trzech Stowarzyszeń. Naszego Stowarzyszenia Osób Chorujących Psychicznie „Otwórzcie Drzwi”, z założonym przez profesjonalistów Stowarzyszeniem na rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej i obchodzącym 20-lecie działalności Stowarzyszeniem Rodzin „Zdrowie Psychiczne”. Stowarzyszenie Rodzin ma bardzo różnorodne aktywności i jest „matką-założycielką” dla różnych innych stowarzyszeń rodzin w Polsce. Dla naszego środowiska prowadzi hostel terapeutyczny- mieszkanie chronione, a we współpracy ze Stowarzyszeniem na rzecz Rozwoju  znany wielu osobom zakład aktywności zawodowej, czyli jedną część Pensjonatu i Restauracji „U Pana Cogito”. Jedną część, gdyż druga – jest firmą społeczną i prowadzą go „profesjonaliści” czyli  Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju. Ponieważ mają wspólną recepcje, salę konferencyjną i restaurację oba Stowarzyszenia muszą bardzo blisko ze sobą współpracować. Można śmiało powiedzieć, że tylko razem mają parę uszu jak te sławne zające z okna w katedrze w Paderborn.
Cogito - to jest taki trialog organizacyjny, gdyż nasi koledzy, którzy tam pracują, bardzo często mają dodatkową pracę kiedy prowadzą „U Pana Cogito” zajęcia i wykłady. 
Stowarzyszenie Rodzin organizuje też „wspólne urlopy” dla rodzin i pacjentów do Murzasichla, w Tatry.
Przede wszystkim jednak nastawione  jest na działalność samopomocową i edukacyjną i od początku kierowane przez, nie waham się tu tak powiedzieć, charyzmatyczną Panią Prezes Zofię Puchelak

Kilka przykładów z naszej współpracy

Gdzie spotykają się nasze drogi? Po latach uzgodniliśmy wspólny „front”, wspólne podstawowe założenia w rozumieniu problemów i przeciwstawianiu się im. Oczywiście różnimy się w sposobie przedstawiania problemów a porozumienie i wspólny język nie wykluczają różnicy zdań.
Mamy wspólne cele, możemy się pod nimi wspólnie podpisać i jest wola aby je wspólnie realizować.
Opowiem o kilku takich formach naszej współpracy, która rozwinęła się szczególnie w ostatnich dziesięciu latach.
Trzeba zacząć od „Seminariów o chorobie i zdrowieniu”.
Po pierwsze edukujemy - współpracując z pracownikami Collegium Medicum UJ studentów I i V roku medycyny i wielu innych wydziałów a szczególnie socjologii we współpracy z Instytutem  Socjologii . Doktor Hubert Kaszyński -socjolog i dr Andrzej Cechnicki - psychiatra zapraszają członków naszego Stowarzyszenia na swoje zajęcia. Poprzez własne świadectwa opowiadamy o naszym doświadczeniu chorowania i zdrowienia. Ważne jest też otoczenie sali wykładowej w firmie społecznej jaką jest Pensjonat i Restauracja „U Pana Cogito”. Studenci widzą nas w działaniu i w miejscu naszej pracy. Często w podsumowaniu kilkugodzinnych zajęć mówią nam, że zmieniają postrzeganie osób chorujących psychicznie. To ciekawe, że taka zmiana nie następuje po zajęciach na oddziałach całodobowych szpitala. Muszą dopiero spotkać się z nami, żeby coś w nich drgnęło.  Dotyczy to szczególnie lekarzy w trakcie specjalizacji lub lekarzy rodzinnych. I to nas cieszy, gdyż mamy bezpośredni dowód na skuteczność naszych wysiłków – nawet, jeżeli przekonamy tylko kilka osób na sali.
Widzimy, że nasze „seminaria o chorobie i zdrowieniu” dają wymierne, w jednym z projektów potwierdzone ewaluacją efekty. W ostatnich latach spotykamy studentów zarządzania, kleryków seminariów duchownych, potencjalnych pracodawców, nauczycieli i młodzież licealną, przedstawicieli mediów. Przed trzema tygodniami spotkaliśmy się z Redaktor z opiniotwórczego, gdyż czytanego we wszystkich parafiach, tygodnika katolickiego „Niedziela”. Jak do tego doszło! Nasza koleżanka przeczytała w wydawanej w Częstochowie „Niedzieli” bulwersujący tekst o osobach chorujących psychicznie. Napisała list otwarty do Redakcji Niedzieli, w którym odniosła się krytycznie do tego artykułu a Redakcja zareagowała przysłaniem Redaktora z krakowskiej filii gazety. Kilka godzin rozmawialiśmy o działalności naszego Stowarzyszenia, o jego historii, celach, naszej motywacji do pracy w Stowarzyszeniu i o tym jak ta praca jest dla nas ważna. Redaktorka zmusiła nas do refleksji nad sobą a my też zmusiliśmy ją do zastanowienia się jaką szkodę wyrządził tekst zamieszczony w jej gazecie. I to było cenne. Mamy nadzieję, ze powstanie dobry, merytoryczny artykuł o nas dla bardzo szerokiego odbiorcy i że nie będziemy musieli nic prostować. Kiedy każdy z nas uświadamiał sobie, dlaczego jest w Stowarzyszeniu, nasz Prezes Piotr Cebula powiedział mniej więcej tak:
„Działam w Stowarzyszeniu, ponieważ mnie, pomimo choroby, udało się w życiu. Mam rodzinę, pracę w Cogito, satysfakcję także finansową i chcę oddać ten dług zaciągnięty przeze mnie u tych co mi pomogli a także pomóc tym, którym w życiu nie powiodło się z chorobą tak dobrze”.
Nie wszyscy bowiem wygrali los, aby urodzić się, wychować i może to dziwnie zabrzmi, ale zachorować i leczyć się w Krakowie. Nasi koledzy i koleżanki z mniejszych miast i miejscowości cierpią nie tylko z powodu objawów, ale z powodu braku sensownej opieki a także z powodu odrzucenia, wyśmiania, lekceważenia ze strony swojego środowiska społecznego. Zdarza się, że wstydzi się ich nawet najbliższa rodzina.
Często taka osoba trafia do Szpitala Psychiatrycznego o złym standardzie, a następnie do Domu Pomocy Społecznej, które to miejsca są miejscem oddzielenia, izolacji. Odwiedzam przynajmniej raz na miesiąc koleżankę, która mieszka w DPS-ie w Krakowie. Owszem, są tam nienajgorsze warunki, jeśli chodzi o mieszkanie, jedzenie, ubranie. Panie terapeutki starają się, jak mogą, aby uprzyjemnić życie mieszkańców, ale moja koleżanka najbardziej się cieszy, kiedy odwiedzi ją ktoś z zewnątrz, który traktuje ją serio i porozmawia jak z człowiekiem. Przyzwyczaiła się do istniejących tam warunków, ale czy zasłużyła sobie na taki los? Znając dramatyczną historię jej życia i traumę, z jaką się spotkała, mogę powiedzieć że nie powinno ją to spotkać, powinna mieszkać wśród nas. Niesprawiedliwy jest często los ludzi na ziemi.  
Nasze Stowarzyszenie realizuje też projekty np. z grantów europejskich do których już my zapraszamy profesjonalistów. Nasi edukatorzy wraz z profesjonalistami jeżdżą z „Seminarium o psychozie i zdrowieniu” do miast i miejscowości  z południowo-wschodniego regionu Polski. Od Krakowa, poprzez Kielce, Rzeszów do Lublina zawozimy naszym kolegom idee zdrowienia i umacniania.
Podróżujemy z wykładami po południowej Polsce dając świadectwo swojego życia i nadzieję na zdrowienie, na lepsze, satysfakcjonujące życie pomimo choroby. 
Dwie osoby z naszego Stowarzyszenia znalazły w tym projekcie pracę – ja i mój kolega Jacek. Stworzyła się nowa sytuacja w Stowarzyszeniu gdyż staliśmy się etatowymi pracownikami. Edukatorzy - wykładowcy i moderator seminariów jak również reszta grupy – kierowca i koledzy z firmy cateringowej, otrzymują wynagrodzenie za wykonaną pracę. Najpierw są wykłady, później puszczamy filmy edukacyjne a na koniec jest dyskusja z całą salą. Oczywiście jeździmy też z wykładami bez korzyści finansowych, pro publico bono, ważniejsze bowiem są dla nas cele ideowe od korzyści materialnych. Jednak równie dobrze jest wygrać grant i mieć za swoją pracę normalne wynagrodzenie.
Na początku mojej pracy w roli „logistyka” projektu przeżywałam trudności, ale wytrzymałam je przy wsparciu ze strony psychologa - Ani Bielańskiej. Rozmawiałyśmy o moich obowiązkach, zakresie pracy, moich prawach jako pracownika. Pomagała mi też rozwiązywać konflikty. Ta praca dała mi bardzo dużo doświadczenia, poczynając od podstaw w prowadzeniu biura i administracji, układania pism, wysyłania ich, poprzez załatwianie spraw urzędowych w Sądzie Grodzkim, w ZUS –ie,  w Urzędzie Skarbowym aż po organizację wyjazdów.  Omawiam warunki spotkań i pilnuję sprawozdań i wymogów projektowych. Kto zajmował się grantami europejskimi wie jakie to są skomplikowane procedury i rygory. W rozliczeniach finansowych pomagają nam wspaniali managerowie i księgowe Stowarzyszenia na rzecz Psychiatrii i Opieki Środowiskowej. Bez tej współpracy nie pokonalibyśmy europejskiej biurokracji.
Najlepsza współpraca jest we wspólnej realizacji konkretnego zadania i w konkretnym działaniu. 
Te wyjazdy dają nam przegląd jak wygląda sytuacja w terenie, poza Krakowem. Są miejsca gdzie traktują nas jak  objawienie, jakby wszystko co opowiadamy słyszeli pierwszy raz w życiu - np. miejscowość Siedlec, a są miejsca, które zaskakują nas wysokim poziomem kompetencji np. Gorlice. Nasi koledzy w Gorlicach tak się przygotowali na nasz przyjazd, że zaprezentowali cały program artystyczny. Była młoda dziewczyna, która zaśpiewała przepięknym głosem, był fantastyczny multimedialny skecz i występ Kapeli Rockowej, który, aczkolwiek bardzo głośny, bardzo się wszystkim podobał. Muzycy sami ułożyli melodię i teksty i chcą nagrać pierwszą płytę. Nasz Przewodniczący Stowarzyszenia Piotr Cebula, po wykładach, wystąpił w lokalnej telewizji.
Inną naszą aktywnością są „warsztaty szkoleniowo-rekreacyjne” z intensywnym programem samokształceniowym. Dwa dni ostro pracujemy, a jeden odpoczywamy. Bardzo zżyliśmy się i zaprzyjaźnili ze sobą podczas tych warsztatów w Pieninach, w Szczawnicy. Sami przygotowaliśmy i poprowadziliśmy trzy trzygodzinne sesje pt. „Odpowiedzialność w edukacji”.  Tematem warsztatów było:
1. odpowiedzialność za „słowo”,
2. odpowiedzialność za „osobę” ( edukatora,  współedukatora, moderatora i grupę odbiorców)
3. odpowiedzialność za „Stowarzyszenie”.
Wewnętrzna  edukacja jest konieczna, aby nasze „seminaria o psychozie i zdrowieniu” przynosiły pożytek także nam samym i aby nie przekroczyć delikatnej granicy intymności, po której edukator czuje niesmak sam do siebie. Mamy bowiem takie doświadczenia pogorszenia się samopoczucia, kiedy np. powiemy za wiele.
Slajd z wręczania nagród.
Wracając do tematu naszego Stowarzyszenia z radością pragnę donieść, że otrzymaliśmy wyróżnienie w Konkursie o Nagrodę Marszałka Województwa Małopolskiego „Kryształy soli” dla najlepszych organizacji prowadzących działalność pożytku publicznego w kategorii: Aktywizacja Gospodarcza i Obywatelska w roku 2009. W uzasadnieniu napisano, że nasze Stowarzyszenie otrzymało wyróżnienie za „nowatorskie próby rozwiązywania trudnych problemów dotyczących wykluczenia społecznego osób chorujących psychicznie, pomoc terapeutyczną dla kolegów, umiejętność aktywizacji i mobilizacji kolegów do pracy  oraz realizację projektów lokalnych i międzynarodowych”. Z międzynarodowymi projektami to przesadzili, chyba że doprowadzimy do skutku nasz plan bliskiego współdziałania z grupą Kolegów z Hamburga i z profesorem Thomasem Bockiem,  ale reszta się zgadza.  Znaleźliśmy się w  prestiżowym towarzystwie wśród 18 organizacji z ponad 450, które wzięły udział w konkursie.
Inny projekt to współpraca w redakcji czasopisma „Dla NAS”. Od początku jest to wspólne przedsięwzięcie środowiska osób chorujących, rodzin i profesjonalistów. Dbamy o wysoki poziom. Już jako redaktor cztery razy pisałam artykuł poświęcony zmarłej profesor Marii Orwid, zanim został zaakceptowany do druku przez grono redakcyjne. W ciągu mojej pracy w redakcji utworzył się nowy zespół koleżanek i kolegów. W redakcji są ludzie „po kryzysie”, którzy mają coś do przekazania innym a z grona grona profesjonalistów Kasia Byra – pedagog i Rafał Perkowski, który jest antropologiem. Chętnie publikujemy artykuły, eseje, prozę i poezję – często jako wynik ogłaszanych przez nas ogólnopolskich konkursów jak również grafikę i fotografię.
Chyba modelowym przykładem naszej współpracy, którym zainspirowaliśmy całą Polskę, są obchodzone corocznie od 2001 roku, we wrześniu Dni Solidarności z Osobami Chorującymi Psychicznie „Schizofrenia – Otwórzcie Drzwi”. Krakowski „genius loci” sprawia, że w środku miasta, poza psychiatrią na krakowskim Rynku, w Pałacu Sztuki czy w gościnnym Instytucie Goethego nie tylko profesjonaliści, rodziny i beneficjenci ale i elita intelektualna i artystyczna Krakowa. Co roku wybieramy hasło, na którym chcemy się skupić. W zeszłym roku była to myśl: „Kościół jest z nami”, która została w trakcie panelu dyskusyjnego zamieniona na „Kościół jest dla nas”. Niestety, aby był prawdziwie dla nas musi się jeszcze wiele zmienić. W tym roku IX Dzień  Solidarności obchodzilismy pod hasłem: „Umacnianie i zdrowienie. W tradycji obchodów Dnia Solidarności są zawsze wykłady, dyskusje panelowe, happeningi ulicznego Teatru Masek,  sesja filmów edukacyjnych, konsultacje specjalistów. Oprócz tego towarzyszą zawsze wystawy z Galerii Miodowa. W tym roku wystawa „Nie ma latania bez miłości”.
Muszę jeszcze powiedzieć o teatrze „Psyche”, który działa 25 lat. Ostatni  spektakl „Sen Nocy Letniej” wg Wiliama Shakespeare ‘a  grany jest nie tylko okazjonalnie np. podczas Dni Solidarności, ale występuje regularnie, raz w miesiącu, w poniedziałek, w godzinach zajęć szkolnych dla młodzieży licealnej w znanym w Krakowie Teatrze Groteska. Teatr ten  - niezwykle interesujący i budzący silne emocje zarówno wśród widzów, jak i aktorów, którymi są nasi koledzy i koleżanki ze środowiska psychiatrycznego jak i kilku profesjonalistów. Teatr odgrywa olbrzymią role w naszym programie edukacyjnym. W ostatnim roku obejrzało go ponad 5 tysięcy młodych ludzi. Przyjmowali spektakl serdecznie a nawet z długimi owacjami. To musiało jakoś wpłynąć pozytywnie na ich stosunek do osób chorujących albo przynajmniej na chwile w tym zgiełku informacji zatrzymać ich uwagę.
Jak wspomniałam trzecim ogniwem w naszym trialogu psychiatrycznym jest Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej, które powstało w 1999 roku z inicjatywy osób związanych z krakowską psychiatrią środowiskową. To oni stworzyli firmy społeczne „Pensjonat i Restauracje u Pana Cogito” oraz Catering Cogito wciągając do jednej części tego projektu, czyli Zakładu Aktywności Zawodowej - Stowarzyszenie Rodzin.

Najnowszą inicjatywą  Stowarzyszenia Rozwoju Psychiatrii jest nowa firma społeczna o nazwie Pensjonat i Restauracja „Zielony Dół”, gdzie powstają nowe miejsca pracy, tworzy się mieszkanie chronione dla pracowników, również co podkreślam z całego województwa małopolskiego. Projekt powstaje przy współpracy z Wojewoda Małopolskim Panem Stanisławem Kracikiem. Zostanie tam przeniesiona firma społeczna Catering „Cogito”, będą kolejne miejsca chronionego zatrudnienia a w przyszłości powstanie Centrum Środowiskowe im. Profesora Antoniego Kępińskiego. Wspominam o tym, gdyż oparciem dla naszych działań edukacyjnych i siłą naszych kolegów jest możliwość podjęcia satysfakcjonującej pracy a Pensjonaty Cogito i teraz Pensjonat Zielony Dół dają nam mocny fundament.
Wracając do aktualnej współpracy naszych trzech Stowarzyszeń nie można na koniec pominąć krakowskiego dorocznego Forum Psychiatrii Środowiskowej – czyli forum  Profesjonalistów, Rodzin i Beneficjentów, które podsumowuje każdego roku nasza  wspólna prace. Mówimy tam wykłady i prowadzimy dyskusje panelowe. Zawsze gościmy Przyjaciół z Niemiec – doktora Nielsa Poerksena, profesora Martina Driessena czy oraz profesora Gerhard Laenge z Zwiefalten, który przybliżył nam ideę „Soterii” jako ośrodka terapeutycznego, mało znanego w Polsce. Ważna jest dla nas ich perspektywa, gdyż na Forum poruszamy najważniejsze tematy. W  tym roku wskazywał na to temat Forum: „Od teorii do praktyki – Reforma w Polsce potrzebuje przełomu”. Szansą jest Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, tworzony od lat i uchwalony przez Polski Parlament, ale do ustawy tej nie wydano rozporządzeń, co uniemożliwia wprowadzenie go w życie. 

Tak więc widać, że w ciągu ostatnich 10 lat psychiatria w Polsce zmieniła się i zmienia na lepsze, znam ten proces z autopsji.  Marzeniem naszego Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” jest, aby powstała cała sieć podobnych organizacji beneficjentów w całej Polsce. Wierzymy, że to kwestia czasu, gdy osoby chorujące wezmą swój los we własne ręce, odpowiedzialność za własne życie. Mimo choroby psychicznej można żyć pełnią i bogactwem życia. Beneficjenci psychiatryczni, ich najbliżsi i ich terapeuci jedziemy wszyscy na „jednym wozie”. Dlatego tak usilnie staramy się współpracować  czyli działać w trialogu, współpracować ze sobą ściśle dla dobra najsłabszych i osamotnionych. W końcu kulturę Homo sapiens oceniamy na podstawie stosunku społeczeństwa do najsłabszych i najbardziej cierpiących.

 

A jeśli chodzi o polsko – niemiecka współpracę. Od dawno mówimy wyklady na dorocznych zjazdach Towarzystwa. Zawsze cieszymy się z każdej wizyty Pani Sybilli Prins i chętnie publikujemy jej dowcipne, mądre i ironiczne teksty w czasopiśmie Dla Nas. Wiele słyszeliśmy o pacjentach z Hamburga współpracujących  z panem Prof. Thomasem Bockiem. W wakacje napisaliśmy do nich list. Zaprosiliśmy ich nawet na spotkanie do Padeborn i przede wszystkim na wizytę w Krakowie. Może zorganizujemy razem cała Sesję o „Zdrowieniu i umacnianiu” przy okazji majowego Forum Trialogu 2011 w Krakowie. Ale niezależnie od Forum chcemy się poznać z nimi i zaprzyjaźnić. Może razem będzie łatwiej dbać o nasze własne , wspólne interesy. Chyba powinniśmy wymienić doświadczenia.

A Polsko-Niemieckiemu Towarzystwu po dwudziestu latach działania życzę następnych równie owocnych. Niech dalej łączy ludzi ze sobą, po obu stronach na szczęście coraz mniej widocznej granicy. Musi wytrwać gdyż jest naszym sojusznikiem w słusznej sprawie.

data aktualizacji 7 stycznia 2011 r.


Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Krakowie Filia Nr 8 ul. Jerzmanowskiego 37, serdecznie dziękuje za udział w spotkaniu grupy edukacyjno-wspierającej  dla rodzin osób chorujących psychicznie w dniu 16 grudnia 2010 r., przedstawicielom Waszego Stowarzyszenia a to: Pani Dorocie Trybis, Pani Teresie Frączek,  Panu Markowi Zmarz, Panu Jackowi Nowak.
Wasz udział w spotkaniu był niezmiernie wartościowy i edukacyjny. Prezentowane przez Was postawy zwłaszcza w sferze aktywności społecznej – były nieocenionym przykładem pozytywnego funkcjonowania, zwłaszcza dla tych przedstawicieli rodzin – którzy również są po kryzysach psychicznych, co otwarcie werbalizowali na spotkaniu. Prezentowana w Waszych wypowiedziach postawa otwartości, życzliwości, szacunku i akceptacji innych – jest doskonałym przykładem obalającym krzywdzące stereotypy dotyczące osób chorujących psychicznie jak również, może stanowić przykład godny naśladowania dla tzw. „zdrowej” części społeczeństwa. Mamy nadzieję że dostarczona przez przedstawicieli Waszego Stowarzyszenia wiedza, prezentowane postawy – przyczynią się w przyszłości do pozytywnych zmian w obecnych na spotkaniu rodzinach, w których oprócz choroby psychicznej występują nie rzadko również inne poważne problemy i patologie, często nieuświadomione, mające wpływ na niewłaściwe funkcjonowanie tych rodzin. Obecność Waszych przedstawicieli na spotkaniu grupy edukacyjno-wspierającej dostarczyła również nieocenionej wiedzy w zakresie mądrego pomagania i wspierania osób chorujących  psychicznie. Dziękujemy również za przyniesione przez przedstawicieli Waszego Stowarzyszenia materiały edukacyjne, czasopisma, które dostarczają ogromnie wiele wiedzy nt. potencjału intelektualnego osób chorujących jak również są skarbnicą wiedzy o chorobie zwłaszcza z perspektywy pacjentów. Tą drogą składamy również najserdeczniejsze życzenia świąteczne i noworoczne dla całego Zarządu, członków i sympatyków Waszego Stowarzyszenia – życząc dużo zdrowia, powodzenia w życiu osobistym i w realizacji szlachetnych zadań oraz celów statutowych Waszej organizacji.
Serdecznie dziękujemy.

 

Z poważaniem,
Kierownik Filii
mgr Agnieszka Chanek-Adamska

data aktualizacji 3 stycznia 2011 r.

 

the_christmas_tree_.jpg

 

„Wigilijna opowieść- po mojemu”

 

Justyna

 

21 grudnia roku 2010. Wtorek. Drepcze nerwowo na ulicy Czarnowiejskiej w poszukiwaniu budynku numer 13, drugie piętro. Na dworze przejmujący chłód, wilgoć w powietrzu. Co innego czeka na mnie w środku, choć tego jeszcze nie wiem. Przyznam po cichu, że trochę się boję. Czego? Odrzucenia. Myślę sobie, to tylko choroba, która sprawia, że gdziekolwiek jestem czuję się jak przysłowiowe piąte koło u wozu. Zaryzykuję. W końcu to Wigilia. Wchodzę. Rozglądam się w okół, witam ze wszystkimi i już wiem, to była dobra decyzja. Krzeseł sporo, znajdzie się miejsce i dla mnie. Nigdy nie miałam pamięci do imion, ale mamy czas, wszystko przed nami. Przytłoczona ciężarem wyznań co do stażu w organizjacji „Otwórzcie Drzwi”, wszyscy znają się tu od lat, a tu nagle pojawiam się ja, zapełniając wolne miejsce przy stole. A propos stołu, suto zastawiony, nie brakuje na nim kutii, barszczu z krokietem, śledzi, makowca, cytrusów, które swoim zapachem zawsze przypominają święta, może to z sentymentu, jako "dziecko stanu wojennego" znajdowałam je pod choinką. Dziś w czasach kiedy w sklepach jest wszystko o czym można zamarzyć przywędrowały one spod choinki na stół. I chociaż wszechobecne "prosperity", które sprawia, że jednego dnia możemy poczuć się jak urodzony Japończyk, innego Meksykanin zajadając ich narodowe potrawy, tradycyjne wigilijne dania nigdy nie wychodzą z mody. Na szczęście. Oby nic tego nie zmieniło. Są też inni goście oprócz mnie. Dziewczyna i chłopak z Australii przybyli na wieczerzę. Oczywiście zaczęło się od składania życzeń. Goście z dalekiego kraju także dołączyli. Zadanie mieli trudniejsze ode mnie wskutek bariery językowej. Była okazja by zachłysnąć się polską gościnnością i przyjrzeć się naszej tradycji świątecznej. Za oknem śnieg, choć bałwany skonstruowane przez dzieci topnieją, znak odwilży lecz nie intelektualnej, w środku gorąco i nastrojowo. Po „opłatku” zaczynamy konsumować a jest co. W konspiracji dowiaduje sie nazwy przepysznego piernika: brauni. Mak, czekolada i wiśnie tworzą niezwykłą mozaikę. Siedzę z lekka onieśmielona, ale zadowolona z faktu iż przybyłam. W głowie szumią słowa, które usłyszałam w trakcie składania życzeń: "Niech nas jeszcze Bóg czymś zaskoczy". Mnie juz zaskoczył, tego wieczoru. Nie jestem bohaterką powieści Karola Dickensa, nie jestem starym skąpcem Scroogiem, który to nienawidził Świąt Bożego Narodzenia. To zupełnie inna historia, opowieść wigilijna- po mojemu. W każdym razie jego przykład uczy, że nigdy nie jest za późno. Jak pisał ksiądz Jan Twardowski: Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą... Odchodzą czasem dosłownie zostawiając po sobie samotne pantofle przy łóżku, ale odchodzą też w inny sposób, we własny świat. Kto przeszedł gehennę choroby psychicznej wie co mam na myśli. Ważne jest to, że ktoś tego dnia otworzył mi drzwi. Za to serdecznie dziekuję. Na codzień życie moje przypomina bardziej Don Kichotowską walkę z wiatrakami aniżeli heroiczną misję, którą mają do spełnienia wielcy bohaterowie. Przyznam, że trudno jest dawać coś z siebie, kiedy wciąż trzeba patrzeć pod nogi, aby nie wywinąć orła na swojej życiowej drodze, łudzę się jednak, że może moja obecność wyda sie komuś potrzebna. Mam nadzieję, że ktoś czytając te słowa lekko się uśmiechnie, gdziekolwiek by był: na szpitalnej sali, marznąc z zimna na jakimś dworcu albo siedząc w miękkim fotelu i popijając herbatę. Pamiętajmy o pierwszej gwiazdce z nieba, która nie tylko w ten wyjątkowy wieczór świeci dla Ciebie, dla mnie, dla nas. Zamknij na chwile oczy i pomyśl życzenie. Musi się spełnić. Trzymam kciuki. W trakcie spotkania odnotowałam niczym agent Mossadu kilka wydarzeń, które zaliczyć można jako dopełnianie spraw organizacyjnych. Były telefony do nieobecnych, rozdanie dyplomów, werbowanie chętnych na pikietę w Lublinie. Po długich rozmowach przy stole przyszedł czas na kolędy. Chociaż w okół mnie pełno bardziej utalentowanych wokalnie, włączam się do wspólnego kolędowania, wszak Wigilia to czas kiedy słowa, iż każdy śpiewać może, spełniają się najwyraźniej. Wedle podań tej nocy nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem. Czarodziejska noc. Oby cały rok był pełen takich czarów jak tego dnia. Być może zadomowię się na stałe na ulicy Czarnowiejsckiej, drugie piętro. Tymczasem juz kończę. Życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku, chorującym łagodnego przejścia na drugą stronę lustra i spełnienia marzeń od tych najmniejszych do największych.

 

fotosy z Wigilii 2010

 

data aktualizacji 20 grudnia 2010 r.


W dniu 15 XI 2010 r. gościliśmy w Gliwicach na zaproszenie tamtejszego Domu Środowiskowego. W spotkaniu wzięli udział; z naszej strony Basia Banaś,  Dorota Wypich,  Teresa Frączek (pisząca te słowa) oraz uczestnicy ŚDS-u i ich terapeuci, a także spora grupa młodzieży jednego z gliwickich liceów ze swoimi pedagogami. na podstawie swoich doświadczeń przybliżałyśmy słuchaczom specyfikę choroby psychicznej, w jakich okolicznościach wystąpiła i wskazywałyśmy na to kto i co pomagało nam ją pokonywać.
Spotkanie zorganizowane przez Panią kierownik ŚDS-u Magdalenę  Odrobinę i jej współpracownice, skierowane było przede wszystkim do młodzieży. Miałam odczucie, iż młodzi ludzie słuchali nas z uwagą i zainteresowaniem, a pytania, które pojawiły się później dotyczyły głównie pomocy osobom dotkniętym chorobą. Niestety kryzys psychiczny jest udziałem coraz większej liczby osób, a bliscy towarzyszący choremu są kompletnie zaskoczeni i bezradni. Wydaje mi się, że nasza działalność edukacyjna powinna być bardziej ukierunkowana na człowieka młodego, nie tylko ze względu na profilaktykę zdrowia psychicznego, lecz aby uwrażliwić młodych i zachęcić ich do wolontariatu. Kameralność miejsca spotkania, spokojna gitarowa muzyka w tle, kawa i „coś słodkiego” podkreślały gościnność i przychylność gospodarzy. Trzeba tu także wspomnieć o kierujących Domem terapeutach. Są to osoby przebojowe i bardzo zaangażowane w swoja pracę, wzorujące się na sposobach działania naszego krakowskiego środowiska.
Niezwykle miło będziemy wspominać Panią Magdę Odrobinę, Panią Justynę – naszego pilota i przewodnika, sympatycznego Wojtka – sprzedawcę z galerii „Cudów i Cudeniek”, towarzyszącego nam do końca naszej wizyty oraz wszystkich, z którymi miałyśmy przyjemność rozmawiać.

Teresa Frączek

Zostaliśmy zaproszeni do Warszawy z okazji „Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego"
8 i 9 X 2010r.

 

Delegację stanowili: Tereska Frączek, Marcin Szuba i ja, Dorota Trybis.
Spotkało nas tam serdeczne przyjęcie, począwszy od przywitania na Dworcu Centralnym przez męża pani dr Krzyżanowskiej, ordynator w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Zostaliśmy zakwaterowani w tym instytucie i zawieziono nas do Uniwersytetu Warszawskiego na Krakowskie Przedmieście.
Wysłuchaliśmy tam wykładu na temat działalności Domu pod Fontanną, a jedna z jego beneficjentek długo opowiadała o tym, jak dzięki działalności tej instytucji przeszła gruntowne przeszkolenie w wielu dziedzinach, jednakże trudno jej było znaleźć pracę na wolnym rynku.
Niezwykle ciekawe było wystąpienie dwóch pań z Biura Obsługi Niepełnosprawnych, które oferowały wsparcie w kryzysach zdrowia psychicznego studentom UW. Przedstawiły one ofertę różnorodnych instytucji świadczących pomoc w tym obszarze. Próbowały także odpowiedzieć na pytanie o zatrudnienie osób po kryzysach.
Nie o tym jednakże chciałabym napisać. Skupię się na wykładzie profesora Wciórki o nadziei i zdrowieniu, który został wygłoszony w drugi dzień naszego pobytu w czasie pikniku w Parku Morskie Oko.
Profesor mówił o osobie. Przytoczył atrybuty osobowe jak samoistność, autonomia, indywidualność, godność, wolność, człowieczeństwo. Osoby po przejściach tracą te cechy i profesor twierdzi, że ludzi po przejściach w Średniowieczu nie traktowano jako osobę. Dlatego od 30 lat istnieje o to spór kulturowy.
Mówi, że chorowanie to choroba + osoba. Choroba jest stanem biologicznym, a osoba ma tyle perspektyw, ile spojrzeń. Wskazał na konieczność dopuszczenia różnych perspektyw. W jego 40-to letniej praktyce nie spotkał dwóch takich samych doświadczeń.
Pan profesor zapytał o chorobę psychiczną i najprościej zdefiniował ją jako ,,kukiełki w czarnych barwach’’. Na początku wykładu pokazał on nam obraz Edmunda Monsiela, człowieka, który po tragicznych przejściach przeżył II wojnę światową i odnaleziono jego 50 rysunków, na podstawie których rozpoznano u niego schizofrenię.
Charakterystyczną cechą człowieka jest narracja, opowieść, gdy między różnymi ,,ja,, toczy się dialog. Z chwilą, gdy ten dialog ucicha trudno poradzić sobie z chorobą.
Nieprawda, że pacjenci w kryzysach psychotycznych nie cierpią.  To, co profesor nazywa poczuciem utraty kontroli nad sobą, , utraty bezpieczeństwa, utraty wolności, jest największym cierpieniem. Pacjenta ogarnia zwątpienie, ogołocenie, profesor mówi, że człowiek tonie.
W zderzeniu choroby i zdrowienia, profesor mówi, że zdrowie to brak choroby. W chorobie poza chorobą nic w nas nie ma. W innych przypadkach poza chorobą jest zdrowienie. Osoba jest oddzielona od kryzysu. Człowiek musi poczuć gotowość do zdrowienia.
Niezależnie jak choroba przebiega, można mieć poczucie spełnionego życia. Mimo, że choroba psychiczna jest katastrofą, można wziąć tę chorobę w nawias. Tak rozumiane zdrowienie jest wspólnym doświadczeniem ludzkim. Przykładem jest obóz koncentracyjny. Ci, co go przeżyli przeszli zmianę ról. Wychodzenie z trudnych doświadczeń.
Nie ulegajmy bezradności. Zmagajmy się z niesprawnością. Odkrywajmy strategie radzenia sobie z niesprawnością, odzyskiwania sterowności.
Mimo, że jest to proces trudny nie traćmy nadziei.
Profesor mówi, że nasz los nie jest tylko w rękach lekarzy. Placówki pomocnicze zachęcają do wzrostu i nadziei.
Co mówi profesor o nadziei?
Przez całe życie nie mamy poczucia, że żyjemy nadzieją. Nadzieję odkrywamy, gdy cierpimy. Nadzieja jest solą życia, nadzieja umiera ostatnia. Nadzieja jest drogowskazem. Nadzieja przenosi nas w przyszłość. Nie traćmy nadziei jak Hiob.
Człowiek się poddaje nieszczęściu, gdy wybiera sam siebie.  Tym czasem ktoś musi tę nadzieję na niego przenieść.
Zdrowienie jest wyborem nadziei, szukaniem drogowskazów, budowaniem nadziei.
Profesor mówi: znajdź kogoś, kto cię przeniesie w lepszy czas. Nie rezygnuj z innych ludzi. Wykaż trochę inicjatywy. Pamiętaj, że są osoby, które wyzdrowiały i można je wskazać. Szukaj sensu życia.

 

Po wykładzie profesora Wciórki wyszliśmy wzmocnieni i poczuliśmy, że jesteśmy na dobrej drodze do zdrowia.

Drugim wykładem był referat dr Katarzyny Lech, która zatytułowała wykład „Żeby się chciało chcieć”. Mówiła ona o konieczności zadbania o zdrowie fizyczne, które staje się podstawą do zdrowia psychicznego. Istnieje w Europie projekt Helps, który wyróżnia czynniki takie jak:

 

  • nawyki żywieniowe
  • aktywność ruchowa
  • higiena jamy ustnej
  • papierosy, alkohol

Mówiła ona, że gdy potrzeby podstawowe człowieka są spełnione, zaczyna on zaspokajać potrzeby wyższego rzędu. Do potrzeb podstawowych zaliczyła:

 

  • zaspokojenie pragnienia
  • zaspokojenie głodu
  • potrzebę snu
  • potrzebę komfortu cieplnego

Do potrzeb wyższego rzędu zaliczyła:

 

  • potrzebę bezpieczeństwa
  • bezpieczeństwo finansowe
  • potrzebę edukacji
  • potrzebę stabilności

Do spełnienia wszystkich tych potrzeb trzeba motywacji i podjęcia decyzji.
Nasze wystąpienie, przedstawicieli stowarzyszenia Otwórzcie Drzwi, którzy prowadziliśmy warsztaty zakończyło się ożywioną dyskusją o formach działalności naszych organizacji i wymianą adresów i kontaktów w celach przyszłej współpracy.
Ze strony Warszawiaków byli to: Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób z Zaburzeniami Psychicznymi „Integracja”, Klub Pacjenta „Amicus”, Oddział Zapobiegania Nawrotom IPiN, Stowarzyszenie „Ekon”.

data aktualizacji 15 grudnia 2010 r.

 

logo_eea_grants_ze_strony_mrr_gif.gif  logo_norway_grants_ze_strony_mrr_gif.gif  logo_fop_red_kopia.gif  logo_ecoryskopia.gif

 

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych

5 listopada 2010 odbył się ostatni dwunasty wyjazd do Gorzyc na spotkanie edukacyjno-warsztatowe w ramach projektu: „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”.

Nasze refleksje:

 

„Po raz trzeci pojechaliśmy w rejony Sandomierza, do Gorzyc koło Tarnobrzega.
Jak zaobserwowaliśmy, rejony, które były bardzo dotknięte powodzią odbudowują się, stają nowe mosty i nadbrzeża. My zawieźliśmy dary, drobiazgi dla powodzian tamtego rejonu.
Przywitano nas gościnnie w dużym budynku czteropiętrowym z windą, gdzie kiedyś mieścił się hotel dla matek dotkniętych przemocą w rodzinie. Dzisiaj w tym miejscu mieści się Społeczny Dom Środowiskowy i Warsztaty Terapii Zajęciowej.
Widownię stanowiło 30 osób, w tym nie tylko beneficjenci, ale także psychoterapeuci WTZów i SDŚ.
Nasza wypowiedź obejmowała relację z celów i funkcjonowania Stowarzyszenia ”Otwórzcie Drzwi”, a także Zakładów Aktywizacji Zawodowej (Bożenka Dłuciak), ja mówiłam o chorobie i zdrowieniu, Mikołaj Golenia o strukturach terapii środowiskowej w Krakowie.
Nawiązała się rozmowa z panem, który chciał znać szczegóły funkcjonowania ZAZów, czyli Pensjonatu „U Pana Cogito”.
Zebraliśmy ankiety ewaluacyjne, poczęstowano nas obiadem i wróciliśmy do Krakowa z poczuciem dobrze wykonanego zadania.”

 

Dorota Trybis

„Grupa która na nas czekała to w większości osoby niepełnosprawne intelektualnie,ale też osoby chorujące psychicznie. Byliśmy we trójkę Mikołaj Golenia, Dorotka Trybis i ja oraz jako moderujący Gerard Banach. Ja zaczęłam i opowiadałam o swoim zdrowieniu poprzez pracę o Cogito, ale też o warsztatach terapii zajęciowej. Dorotka mówiła o rodzinie, a Mikołaj dokończył o firmach związanych z Cogito: o firmie cateringowej, rowerowej, o ŚDS. Zostalismy bardzo milo przyjęci i poczęstowani obiadem.”

Bożena Dłuciak

 

„Ostatnia wyprawa Stowarzyszenia „OTWÓRZCIE DRZWI”, realizująca tzw. grant norweski należała do najdalszych. Udział wzięli: Dorota Trybis, Bożena Dłuciak i Mikołaj Golenia; Gerard Banach zapewnił bezpieczny transport, wprowadzenie do tematu i nadzór techniczny, zaś Wojciech Dziuban z firmy CATERING COGITO zadbał o poczęstunek gorącymi napojami i ciastkami między dwiema sesjami.
Gorzyce są małą miejscowością za Sandomierzem i wywołują dziwne wrażenie rozległym blokowiskiem, sąsiadującym bezpośrednio z otwartą przestrzenią wiejskich łąk.
Tamtejszy Środowiskowy Dom, czyli gospodarz spotkania zajmuje czwarte piętro kanciastego bloku, dawniej służącego wyłącznie Krajowemu Ośrodkowi dla Ofiar Przemocy Rodzinnej. Dzisiaj budynek, który skalą i monotonią powtarzalnych kondygnacji bardzo przypomina krakowski DPS na Łanowej, obejmuje jeszcze kilka innych instytucji, jak wspomniany ŚDS czy Warsztaty Terapii Zajęciowej i nie da się o nim powiedzieć, że wyglądem zachęca do wejścia. Na szczęście kiedy weszliśmy, wnętrze okazało się dość schludne i dostatnie, oczywiście według polskich standardów dla tego rodzaju placówek.
Na zajęciach zebrało się trzydzieści kilka osób, z których część zdradzała objawy innych dolegliwości niż choroba psychiczna. Znalazło to odbicie przy wypełnianiu listy obecności oraz ankiet ewaluacyjnych, gdyż wielu uczestników wymagało asysty swojego terapeuty lub kogoś z edukatorów.
Nasze wystąpienie obejmowało 3 wątki: Bożena Dłuciak opowiadała o charakterze Stowarzyszenia „OTWÓRZCIE DRZWI” i jego roli edukacyjno-oświatowej, o odbiorze czasopisma „DLA NAS” wśród czytelników oraz o idei firmy społecznej; Mikołaj Golenia opisywał różne warianty pomocy środowiskowej jako alternatywy dla leczenia klinicznego; najlepiej do zebranych dotarł jednak osobisty przekaz Doroty Trybis, ukazującej własne doświadczenie udanej walki z chorobą.  
Po dwóch zasadniczych częściach zajęć wyświetliliśmy film z wywiadem dr Fishera, łączącym świadectwo człowieka po kryzysie psychicznym i jednocześnie wybitnego terapeuty.
Uczestnicy spotkania nie byli zbyt aktywni i ogólny odzew należy uznać za co najwyżej umiarkowany, jednak nieoficjalne rozmowy oraz ankieta wskazywały, że zostaliśmy ocenieni pozytywnie.”

Mikołaj Golenia

Zdjęcia z Gorzyc

 

STRONY  1 2 3 [4] 5 6 7