data aktualizacji 30 styczeń 2012 r.
Szkolenie w Środowiskowym Domu Samopomocy Vita przy ul. Młodości 8
w Krakowie
Na szkolenie zaprosiła mnie Pani psycholog Magdalena Chodak z ŚDS na Młodości. Zaczęło się od krótkiego pokazania ośrodka i rozmowy na temat potrzeb szkolenia w tym ośrodku. Grupa osób szkolonych była zróżnicowana. Były to osoby starsze i ludzie młodzi chorujący na różne choroby psychiczne. Na początku było wrażenie, że trzeba mówić bardzo głośno. Po kilkunastominutowym opowiadaniu mojej historii życia poprosiłem grupę o zadawanie pytań. Pytań było dużo i ludzie opowiadali też o swoich przeżyciach. Dyskusja była ożywiona i widać było zainteresowanie ze strony słuchaczy i rozmówców. Na koniec dostałem w prezencie piękną ikonę i zostałem poczęstowany obiadem. Bardzo miłe i budujące spotkanie.
Konrad Wroński
data aktualizacji 23 styczeń 2012 r.
XV Liceum Ogólnokształcące…
W ostatnią środę 11 stycznia 2012 roku mieliśmy przyjemność poprowadzić spotkanie edukacyjne dla młodzieży licealnej. Zostaliśmy zaproszeni do XV Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej- Curie przez Panią Anię – nauczycielkę z tamtejszego liceum. Chętnie przyjęliśmy zaproszenie, gdyż już w zeszłym roku współpracowaliśmy z tą szkołą i mieliśmy bardzo pozytywne doświadczenia, a swoistym zapisem tej współpracy jest praca magisterska pana Rafała Górniaka, który badał skuteczność edukacji członków naszego Stowarzyszenia. Tym razem ze strony Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w roli osoby dzielącej się doświadczeniem wystąpili Anna Liberadzka oraz Konrad Wroński, a w roli osoby czuwającej nad kształtem spotkania dr Hubert Kaszyński – członek honorowy naszego Stowarzyszenia i nasz dobry duch.
Nasze wrażenia ze spotkania były bardzo pozytywne, młodzi ludzie zaskoczyli nas przede wszystkim swoją otwartością na problemy choroby psychicznej i zdrowia psychicznego. Mimo początkowego zaskoczenia (gdyż praktycznie dopiero, kiedy pojawiliśmy się na miejscu dowiedzieli się, jaka będzie tematyka spotkania), ich kolejne reakcje wskazywały na dużą dojrzałość. Po naszym krótkim wprowadzeniu i przedstawieniu się uczniowie zostali poproszeni o sformułowani pytań, zagadnień, które są dla nich istotne. Okazało się, że niektóre tematy powtarzały się w wielu grupach, młodych ludzi interesowało m.in. skąd się bierze choroba psychiczna, jakie wydarzenia mają na nie wpływ, czy okres dzieciństwa odgrywa tu znaczącą rolę, jak się objawia choroba, jakie są jej symptomy oraz jak ja ją leczyć, czy możliwe jest całkowite wyzdrowienie, jak żyć pomimo choroby. Było tez sporo pytań bardziej szczegółowych, dotyczących chociażby leków, czy konkretnych wydarzeń z historii chorowania, które przedstawiali Ania i Konrad. Byliśmy zdumieni, że dzwonek zadzwonił tak szybko, na szczęście ksiądz, który prowadził kolejną lekcję (religię) zgodził się odstąpić część swojej lekcji i można było odpowiedzieć przynajmniej na te najczęściej powtarzającej się pytania. Na zakończenie dr Hubert Kaszyński zarekomendował kilka książek filmów oraz stron internetowych i zaprosił na spotkanie ze studentami z cyklu „Porozmawiajmy o chorobie psychicznej…”, które miało miejsce następnego dnia. Wyraziliśmy tez naszą gotowość do kolejnego spotkania, czy spotkań, jeśli będzie taka potrzeba. Mamy nadzieję na dalszą współpracę…
Anna Liberadzka, Konrad Wroński, Hubert Kaszyński
data aktualizacji 15 grudnia 2011 r.
Rola Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w aktywizacji i rehabilitacji osób chorujących psychicznie.
Jestem członkiem Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” i pełnię w nim funkcję Rzecznika Prasowego. Powstało ono ponad 11 lat temu. Jest to organizacja pozarządowa, która zrzesza osoby po kryzysach psychicznych oraz sympatyków, w tym także profesjonalistów z dziedziny psychiatrii wspólnie realizujących ideę działalności przeciw stygmatyzacji osób chorujących psychicznie. Poprzez edukację różnych grup społecznych oraz kontakty z mediami staramy się zmienić niekorzystny i niesprawiedliwy stereotyp wizerunku osoby chorującej psychicznie, który wciąż jeszcze pokutuje w naszym społeczeństwie. Jest to zadanie niełatwe i mamy świadomość, że jest to praca na wiele jeszcze alt, ale jak mówi sentencja „kropla drąży skałę” i wiara w sens tego, co robimy sprawia, że nie licząc na szybkie i spektakularne sukcesy, cieszymy się każdymi, nawet drobnymi zmianami, a przede wszystkim tym, że zaczyna się liczyć nasz głos w naszej własnej sprawie i że wzięliśmy nasz los i naszą przyszłość w nasze własne ręce.
Działalność samopomocowa, która jest również naszą działalnością statutową może być rozumiana jako aktywność, którą podejmujemy nie tylko dla grupy dwudziestu paru członków naszego Stowarzyszenia, ale dla całej społeczności osób dotkniętych doświadczeniem choroby psychicznej. Jest to działalność służebna. Edukacja, którą realizujemy od początku naszej działalności, skierowana jest do różnych grup społecznych m.in. do lekarzy rodzinnych, pracowników socjalnych, księży, pracodawców, uczniów i studentów, lekarzy psychiatrów daje szansę na kreowanie postawy społeczeństwa, które zaakceptuje naszą inność i pozwoli osobie chorującej psychicznie powrócić po kryzysie do środowiska i pełnić rolę pełnoprawnego członka rodziny, ucznia, studenta, pracownika.
Psychiatria z ludzką twarzą, którą stworzył św.p. prof. Antoni Kępiński i realizują dziś jego uczniowie traktuje pacjenta podmiotowo. Z tej idei zrodziła się psychiatria środowiskowa, z której dobrodziejstwa korzysta coraz większa grupa osób z problemem choroby psychicznej i której nasze Stowarzyszenie jest gorącym orędownikiem. Oddziały dzienne, warsztaty terapii zajęciowej środowiskowe domy samopomocy, hostele, mieszkania chronione funkcjonujące pośród miejsc zamieszkania tzw. zdrowej społeczności dają szansę osobom chorującym po pobycie w szpitalu na rehabilitację i aktywizację, bez której dużo dłuższa droga, a czasem i brak możliwości na całkowity powrót do zdrowia i pełnej aktywności. I wreszcie zakłady aktywizacji zawodowej, firmy społeczne, zakłady pracy chronionej czy też miejsca pracy na otwartym rynku to szansa, aby choroba psychiczna nie była wyrokiem na całe życie. Potrzebne jest budzenie świadomości pacjenta, jak ważna jest dla niego rehabilitacja, informacja jakie ma możliwości i gdzie ma szukać pomocy. Trzeba tę nadzieję na powrót do zdrowia i aktywnego życia zanieść osobom chorującym. Edukacja skierowana do pacjentów ma takie właśnie zadanie. Członkowie naszego Stowarzyszenia spotykają się z pacjentami, dzielą się własnym doświadczeniem choroby i tym, co odgrywało istotną rolę w ich zdrowieniu i umacnianiu zdrowia. Szczególnie ważne wydaje mi się jest spotykanie się z ludźmi młodymi, z pierwszym doświadczeniem choroby, które to sprawiało, że mieli uczucie, jakby cały ich świat się zawalił. Chcemy pokazać im na własnym przykładzie, że można żyć z tą chorobą, że można ja oswoić, wrócić do nauki, pracy, mieć własna rodzinę, że to wszystko jest realne. Jednocześnie uświadomić im, że nikt za nas tego nie zrobi, że nie ma cudownej pigułki i wszechmocnego terapeuty, którzy zrobią to za nas. Potrzebna jest nasza własna determinacja, praca nad sobą, współpraca z terapeutą.
Od kilku lat stowarzyszenie nasze prowadzi działalność edukacyjną w ramach grantów. Ostatni grant, jaki zrealizowaliśmy był adresowany do pacjentów, ich rodzin, profesjonalistów w czterech południowowschodnich województwach; małopolskim, lubelskim, podkarpackim i świętokrzyskim.
Mamy świadomość, że psychiatria środowiskowa, która funkcjonuje w Krakowie, Warszawie i kilku innych dużych miastach, nie jest dostępna dla osób chorujących, mieszkających poza dużymi ośrodkami. Doświadczają tam leczenia w dużych zamkniętych szpitalach, a po powrocie zostają tabletki zażywane w domu i czasem nawet brak na miejscu zamieszkania dostępu do specjalisty. Żadnej możliwości rehabilitacji. Wiemy, że nie wystarczy obudzić świadomość beneficjentów i profesjonalistów, w jakim kierunku powinna iść polska psychiatria. Potrzebne są pieniądze. Podejmujemy działania skierowane przeciwko nierównemu traktowaniu osób chorujących psychicznie i ich potrzeb. Dziś Polska jest członkiem Unii Europejskiej, gdzie normą jest finansowanie psychiatrii na poziomie minimum 5% całego budżetu na zdrowie. Tymczasem w Polsce jest ok. 3 % i obserwujemy tu regresję, bo jeszcze w ubiegłym roku np. w Małopolsce było to 3,7 %. Protestowaliśmy pisząc petycję do zarządu Małopolskiego NFZ, nasza członkini brała udział w konferencji poświęconej finansowaniu psychiatrii w Kancelarii Premiera, a także w Kancelarii Prezydenta RP. Zajęliśmy krytyczne stanowisko w sprawie nierównego traktowania osób chorujących psychicznie, którym funkcjonująca do dzisiaj ustawa z 1964 roku obok osób niepełnosprawnych intelektualnie zabrania zawierania małżeństw bez zezwolenia sądu. Wraz z koleżanką wzięłyśmy udział w konferencji poświęconej zmianie tej dyskryminującej ustawy zorganizowanej w Kancelarii Premiera przez minister ds. równego traktowania p. Elżbietę Radziszewska i tam też poruszyłam kwestię nierównego traktowania osób chorujących psychicznie wyraźnie widoczną w systemie finansowania psychiatrii. Poparliśmy petycję poświęconą tej sprawie zredagowaną przez dr Andrzeja Cechnickiego, ogólnopolskiego koordynatora programu „Schizofrenia Otwórzcie Drzwi”, a w Dniu Solidarności z osobami chorującymi psychicznie w Krakowie zorganizowana była pikieta i zbieranie podpisów pod tą petycją.
Zmiany w sposobie traktowania osób chorujących psychicznie przez społeczeństwo nie odbędzie się bez zmiany w myśleniu osób rządzących. Musi zmienić się postawa decydentów, od których światłego, nowoczesnego stanowiska zależy w głównej mierze los tej dużej części społeczeństwa, jaką są osoby chorujące psychicznie. Nie ma zdrowego społeczeństwa bez zdrowia psychicznego. Potrzeba ustaw chroniących prawa tych osób, zapewniających im godne leczenie i rehabilitację, godne życie. Szacunek. Prawo do pracy. Dzisiaj w całej grupie osób niepełnosprawnych, osoby chorujące psychicznie stanowią 2% wszystkich zatrudnionych. Terapia pracą jest bezcenna. Rośnie samoocena, poczucie wartości u osoby po kryzysie, czuje się potrzebna. Równocześnie osoba ta płaci podatki, bierze udział w tworzeniu dochodu gospodarczego. Nie jest klientem opieki społecznej, na której pomoc jest skazana mając za dochód jedynie niską, niewystarczajacą na utrzymanie rentę.
Jakim dobrym pracownikiem potrafi być osoba po kryzysie psychicznym jest przykład Zakładu Aktywizacji Zawodowej Pensjonat „U Pana Cogito” w Krakowie, gdzie pracuje ponad 20 osób z doświadczeniem choroby psychicznej. Zakład ten został wyróżniony przez polskich hotelarzy jako najlepszy polski pensjonat.
Chcemy, żeby zmieniała się polska psychiatria. Stowarzyszenie nasze bierze udział w konferencjach profesjonalistów, także poza granicami Polski. Współorganizujemy fora beneficjentów i rodzin, współpracujemy ze Stowarzyszeniem Rodzin, Stowarzyszeniem na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej i innymi stowarzyszeniami beneficjentów. Zapraszamy do współpracy polityków regionalnych. Zabiegamy o pomoc ważnych decydentów. Kiedyś powiedziałam na jednym z forów beneficjentów „Nic o nas bez nas”. Chcemy mieć wpływ na kształt decyzji i ustaw, które będą stanowić o naszym leczeniu, rehabilitacji, pracy, życiu. Jeśli uda się nam w tej działalności odnosić sukcesy, nawet małymi krokami, będzie to wartość nie tylko dla naszego Stowarzyszenia, ale dla całej społeczności osób chorujących psychicznie, dla której nasza działalność pełni rolę służebną.
Wierzymy, ze nasza praca ma głęboki sens. Dołączają do nas kolejne osoby, chcące podjąć trud pracy o lepsze życie nas wszystkich. Mamy nadzieję, że może być lepiej. Powinno być lepiej. Mamy prawo do równego traktowania i dzielimy się doświadczeniem zdrowienia i umacniania w zdrowiu. Próbujemy nieść nadzieję.
Punktem wyjścia w terapii i rehabilitacji, bez której nie ma sukcesu w walce z chorobą jest tria log: pacjent, rodzina, terapeuta, gdzie ważna jest autonomia każdego z podmiotów. Bez współpracy terapeuty z pacjentem i rodziną nie ma zdrowia pacjenta i rodziny. Rodzina jako doświadczona chorobą razem z pżycia’acjentem musi być objęta opieką i edukacją, terapia, by mogła pomóc w zdrowieniu pacjentowi i być gotowa na bycie z nim w chorobie i po kryzysie. Aby wrócić do społeczeństwa, najpierw wracamy do bliskic h. Jeśli u nich znajdujemy oparcie i wsparcie, droga do zdrowia jest łatwiejsza. Trauma i stygma, jakie dotykają osoby chorujące, dotyka też ich rodziny.
Dlatego je również należy objąć ochroną.
Dziś po jedenastu latach pracy w Stowarzyszeniu i po prawie czterdziestu latach choroby i zdrowienia mogę powiedzieć, że dostrzegam zmiany na lepsze. Widzę zmiany nawet w funkcjonowaniu tak dużego szpitala, jakim jest szpital im.Babińskiego w Krakowie. Funkcjonują już tam dwa due otwarte całodobowe oddziały rehabilitacyjne, w tym „Szkoła Życia” dobrze ponad 10 lat, są też oddziały dzienne i leczenie środowiskowe. Były też organizowane plenery malarskie dla pacjentów. Ja sama brałam udział w czterech takich. Mam nadzieję, że znajdą się środki, sponsorzy, by te formę rehabilitacji wznowić. Zmienia się stosunek psychiatry do pacjenta w dużych szpitalach. Odchodzi się od autorytarnej psychiatrii. Pacjent dziś współpracuje w podejmowaniu właściwej dla niego terapii, lekach. Jeśli jest taka możliwość, może wybrać terapeutę. Nie ma bowiem uniwersalnego leku, jak też nie ma idealnego terapeuty dla każdego pacjenta. Kontakt pacjenta z terapeutą jest bardzo osobisty, intymny. Dzisiaj to już zupełnie inna psychiatria, inna forma leczenia niż ta, której doświadczyłam na początku mojej choroby. Dzisiaj widzimy zorganizowaną współpracę środowiska pacjentów i ich rodzin z profesjonalistami. Wierzę, że taka współpraca musi zaowocować zmianami na lepsze. Wierzę, że ludzie dotknięci ogromnym, a niezawinionym cierpieniem zasługują na godne traktowanie.
Wierzę, że tak naprawdę zdolność empatii jest w każdym człowieku, czasami trzeba tylko ją obudzić.
Danuta Biernacka
Rzecznik Prasowy Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi”
data aktualizacji 22 listopad 2011 r.
Relacja z udziału dwóch członków Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w IV Pikniku Zdrowia Psychicznego w Warszawie.
W dniu 15 października 2011 r. w godzinach od 10:30 do 16:00 odbył się w Warszawie IV Piknik Zdrowia Psychicznego. Okazją do zorganizowania tego wydarzenia był przypadający na październik Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Na piknik Pojechałem w piątek po południu z Jackiem, moim kolegą ze Stowarzyszenia. Do Warszawy dotarliśmy w granicach godziny 18:00. Zostaliśmy zakwaterowani w Instytucie Psychiatrii i Neurologii i tam na jednej z sal spędziliśmy wieczór przygotowując się do sobotnich warsztatów na których mieliśmy opowiedzieć o działalności grantowej naszego Stowarzyszenia.
Noc przespaliśmy dobrze i rano po śniadaniu wyruszyliśmy najpierw pieszo, a później autobusem do ośrodka terapeutycznego przy ul . Grottgera, gdzie czekały nas dwa wykłady: prof. J. Wciórki i dr K. Lech oraz prowadzenie naszego warsztatu.
Same wykłady były dość ciekawe, choć nie odkryłem w nich nic nowego, co mogłoby mi dać wiele do myślenia. Prof. J. Wciórka porównywał język jakim posługujemy się w psychiatrii do języka stosowanego w życiu codziennym. Za najciekawsze w jego wykładzie mogę uznać otwarte pytanie dotyczące tego , czy człowiek u którego stwierdzono schizofrenię jest człowiekiem chorym czy tylko tym, który zagubił się w życiu? Na uznanie zasługuje fakt, że profesor mówił w sposób ciepły i dało się wyczuć jego dużą empatię w stosunku do osób chorujących siedzących na sali. Ludzie Ci słuchali wykładu bardzo uważnie i później wywiązała się krótka dyskusja między salą a profesorem, a dotyczyła postrzegania i pomocy osobom chorujący m psychicznie.
Natomiast drugi wykład dr Lech poświęcony był bardzo ważnej , aczkolwiek często nieocenianej w życiu osób chorujących rzeczy czyli ruchowi. Na tym wykładzie też nie odkryłem nic nowego, ale wiem z własnego doświadczenia, że ruch jest bardzo potrzebny. Wykład spotkał się z dużym zainteresowaniem Sali. Niektórzy ludzie mówili o tym, że biegają pływają, uprawiają nordic-walking, dużo spacerują.
Jeśli chodzi o nasz wykład, to zebrało się na nim kilkanaście osób, a wśród nich pan Tomasz Kot będący prezesem Stowarzyszenia „Integracja” oraz poznany przez nas pan Jerzy Kłosowski, który mówił o pomyśle założenia fundacji pod nazwą Fundacja Ef-kropka, której celem będzie pomoc dla ludzi z doświadczeniem choroby psychicznej, w postaci hotelu terapeutycznego oraz restauracji-klubu świadczącego usługi gastronomiczne, będącego jednocześnie ZAZ-em. Przedstawienie naszego Stowarzyszenia rozpocząłem ja. Powiedziałem kilka słów o historii Stowarzyszenia, o jego celach oraz o mojej funkcji skarbnika w organizacji. Później Jacek zaczął mówić więcej o realizacji pierwszych grantów, które zostały napisane przez nasza koleżankę Anię w odpowiedzi na ogłoszony konkurs, później złożone w całości w Urzędzie Marszałkowskim a w końcu wygrane.
Uczestnicy spotkania mieli dużo pytań. Pytali m.in. o to ilu członków czynnych jest naszej organizacji, kto pisze granty oraz czy czasopismo „Dla Nas” (zostawiliśmy w Warszawie kilkanaście czasopism) jest odrębnym organem czy też współpracuje ze Stowarzyszeniem. Dużo mówiliśmy o naszych wrażeniach i uczuciach podczas szkoleń i dlatego pod koniec warsztatu uczestnicy byli pełni podziwu dla naszej odwagi w edukacji i pytali, skąd u nas bierze się tyle dobrych chęci do kontynuowania pracy edukacyjnej.
Andrzej Bienias
data aktualizacji 2 października 2011r.
Sprawozdanie z Dnia Solidarności z Osobami chorującymi na schizofrenię w Krakowie
25 września 2011r. w Krakowie obchodziliśmy X Dzień Solidarności z Osobami Chorującymi Psychicznie, pod hasłem „Samorząd Partnerem w Ochronie Zdrowia Psychicznego’’. Patronowali temu wydarzeniu: Arcybiskup Metropolita Krakowski Kardynał Stanisław Dziwisz, Prezydent Miasta Krakowa Jacek Majchrowski, Marszałek Województwa Małopolskiego Marek Sowa, Wojewoda Małopolski Stanisław Kracik.
Już od godziny 10-tej rano, przed Instytutem Goethego na Rynku Głównym, zgromadziła się dość liczna grupa ludzi przykuwająca uwagę przechodniów. Niebieskie baloniki charakterystyczne dla tej imprezy, w tym roku zdominowane były przez transparenty i tablice pikietujących „Podpisz petycję w sprawie równego traktowania osób chorujących psychicznie’’.
Dla zainteresowanych podajemy link, na który należy kliknąć w Internecie http://www.petycje.pl/petycja/7558/rowne_traktowanie_osob_chorujących_somatycznie_i_psychicznie_.html , by zapoznać się z jej treścią i podpisać, gdy ktoś solidaryzuje się z zawartymi tam postulatami.
Widać było wyraźne zainteresowanie mediów, sporo osób kręciło filmy, niektórzy udzielali wywiadów. Intrygująco zaprezentował się „Teatr Masek” działający przy Stowarzyszeniu na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej”.
Od godziny 11-tej do 14-tej w Instytucie Goethego odbyły się wykłady otwarte, konsultacje specjalistów i dyskusja panelowa z udziałem przedstawicieli samorządu, rodzin i pacjentów oraz profesjonalistów z dziedziny psychiatrii nt. „Opieka psychiatryczna nastawiona na zdrowienie w Krakowie i Małopolsce”. Całość moderował dr Andrzej Cechnicki z CMUJ, znany w Polsce i Europie, główny twórca krakowskiego systemu psychiatrii środowiskowej. Zaproszonym gościem z Anglii była pani Mary Nettle, Konsultant ds. Zdrowia Psychicznego z ramienia pacjentów przy Komisji Europejskiej. Przybliżyła nam sposób funkcjonowania opieki psychiatrycznej w Wielkiej Brytanii, a szczególnie działania organizacji skupiających osoby po kryzysach psychicznych. Mamy nadzieję, że uda się nam pewne rozwiązania wykorzystać i wprowadzić w naszym systemie. Dyskusja była bardzo ożywiona, i gdyby nie ograniczone ramy czasowe na pewno trwałaby o wiele dłużej. Musieliśmy jednak zdążyć do Bazyliki oo. Jezuitów, by na zakończenie uczestniczyć we Mszy świętej, odprawianej w intencji osób chorujących psychicznie i ich rodzin.
Wieczorem o godz.. 17-tej, wypełniona po brzegi widownia w Teatrze Groteska, mogła obejrzeć spektakl teatru „Psyche”, „Sen nocy letniej” W. Szekspira. Teatr ten założony początkowo w 1984r. jako grupa dramaterapii przeznaczona dla osób, które przebyły kryzys psychotyczny, przerodził się z upływem czasu, w prawie profesjonalny zespół. Sztuka grana obecnie jest jak memento- przypomina o kruchości szczęścia, mówi o niespełnieniu, bezradności wobec rozszalałych namiętności, o utracie złudzeń.
Organizatorzy i uczestnicy Dnia Solidarności z Osobami Chorującymi Psychicznie mają nadzieję, że w ten sposób przyczyniają się do łamania barier, zmiany stereotypów, walki ze stygmatyzacją i wykluczeniem społecznym. Kontakt face to face (twarzą w twarz), jest najlepszym sposobem, by „inny”, mógł być akceptowany i nie odrzucany na margines społeczny.
BARBARA
data aktualizacji 21 września 2011 r.
Petycja w sprawie równego traktowania
pacjentów chorujących somatycznie i psychicznie
Obejrzyj wideo - o petycji mówi Andrzej Cechnicki:
Link do filmu
Podpisz petycję:
Link do petycji
data aktualizacji 21 września 2011 r.
Dzień Solidarności - Kraków i Trójmiasto
 
data aktualizacji 14 września 2011 r.
X Dzień Solidarności
z OsobamiChorującymi Psychicznie
„Samorząd Partnerem w Ochronie Zdrowia Psychicznego”
Niedziela 25 września 2011 r.
Pod patronatem:
Arcybiskupa Metropolity Krakowskiego Kardynała Stanisława Dziwisza
Prezydenta Miasta Krakowa Jacka Majchrowskiego – do potwierdzenia
Marszałka Województwa Małopolskiego Marka Sowy
Wojewody Małopolskiego Stanisława Kracika
Godz. 10.00 – Rynek krakowski „Teatr Masek” działający przy Stowarzyszeniu Na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej – PODPISZ PETYCJĘ w sprawie równego traktowania osób chorujących psychicznie.
Godz. 11.00 – 13.00 - Wykłady otwarte i dyskusja panelowa w Instytucie Goethego. Rynek Główny
Mary Nettle – Mental Health User Consultant, (Londyn), Konsultant ds. Zdrowia Psychicznego z ramienia pacjentów przy Komisji Europejskiej.
Wykład „Jak rozumiem zdrowienie z psychozy” ( z tłumaczeniem)
Dyskusja panelowa przedstawicieli samorządu, rodzin i pacjentów oraz profesjonalistów z dziedziny psychiatrii „Opieka psychiatryczna nastawiona na zdrowienie w Krakowie i Małopolsce?”– Prowadzenie Dr Andrzej Cechnicki, CMUJ
Godz. 13.00 -14.00 - Konsultacje specjalistów: lekarz psychiatra, psycholog, przedstawiciele Stowarzyszenia Rodzin i Stowarzyszenia Pacjentów; Instytut Goethego
Godz. 14.30 Msza w Bazylice oo. Jezuitów (ul. Kopernika 21) w intencji osób chorujących psychicznie i ich rodzin
Godz. 18.00 Spektakl teatru Psyche „Sen nocy letniej”, Teatr Groteska, wstęp wolny, rezerwacja biletów Tel. 12 6330329
Wydarzenia towarzyszące
Piątek 23.09. 2011r. Dzień otwarty w Galerii Miodowa przy ul. Miodowej 9 Ip.
Sobota 24.09.2011 – Pensjonat „U Pana Cogito”. Sympozjum polsko-francuskie – „Psychiatria środowiskowa w Polsce i we Francji” .
Sobota 24.09.2011 18.00 – Staromiejskie Centrum Kultury Młodzieży ul. Wietora 15 – spektakl grupy Masek ”Ich Twarze”. Wstęp wolny
data aktualizacji 22 sierpnia 2011 r.
Wspomnienie z Katowic
Podróż do Katowic jako, że dopiero ,,kandyduje’’ na członka Stowarzyszenia ,,Otwórzcie Drzwi’’ była moim pierwszym szkoleniem, w którym brałam udział.
Spotkanie to odbyło się 5 sierpnia 2011r. i składało się z dwóch zasadniczych części, przedzielonych integracją ,, przy kawie i ciastku ‘’.
Pierwsza część dotyczyła związku religii ze zdrowieniem, w którym to temacie podzielili się swoim własnym, bogatym doświadczeniem członkowie Stowarzyszenia Otwórzcie Drzwi.
Pani Jolanta zwracała uwagę na to, jak wielką rolę może odgrywać w zdrowieniu wiara, będąca wsparciem w chwilach szczególnie trudnych. Pan Jacek dzielił się swoim doświadczeniem odnajdywania w sobie pokory wobec choroby. Z wypowiedzi Pani Anny można było wysnuć wniosek, że może być tak, że choroba czasami, choć nie musi to może, być poprzedzona lub w jakimś sensie wiązać się z trudnym, traumatycznym wydarzeniem w życiu.
Druga część spotkania to rozmowa członków stowarzyszenia oraz przybyłych na szkolenie zarówno pacjentów, rodzin osób chorujących, lekarzy i zawodowo zajmujących się pomaganiem osobom chorującym psychicznie pracowników. Tematem tej rozmowy było pojęcie ekonomi społecznej oraz konkretnie wypływające korzyści z każdej, niezależnie od zajmowanego stanowiska pracy, która co podkreślał Pan dr Hubert Kaszyński wzmacnia poczucie sprawstwa, czyli tego, że coś ode mnie (pracownika) zależy. Swoim doświadczeniem pracy w pensjonacie u Pana Cogito podzieliła się z nami Pani Bożena.
Spotkanie odbyło się w bardzo przyjemnej atmosferze wzajemnej akceptacji i zaufania oraz co chyba najważniejsze zainteresowania słuchaczy, którzy często spontanicznie zadawali pytania oraz dzielili się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami w temacie zdrowienia z choroby.
Elżbieta
data aktualizacji 19 lipiec 2011 r.
Prezydent RP Bronisław Komorowski
ul. Wiejska10
00-902 Warszawa
Premier RP Donald Tusk
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa
Minister Zdrowia Ewa Kopacz
ul. Miodowa 15
00-952 Warszawa
Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania
Elżbieta Radziszewska
ul. Miodowa 15
00-952 Warszawa
„Samorząd Partnerem w Ochronie Zdrowia Psychicznego”
Apel w dziesiątą rocznicę polskiej kampanii przeciwko piętnowaniu i dyskryminacji osób chorujących psychicznie
W imieniu osób cierpiących z powodu zaburzeń zdrowia psychicznego – olbrzymiej grupy naszych bliskich - a także środowisk zajmujących się zdrowiem psychicznym i jego zaburzeniami apelujemy o poparcie dla idei równego traktowania osób chorujących somatycznie i psychicznie przy podziale środków finansowych przeznaczonych na opiekę zdrowotną w Polsce jako podstawy dla skutecznego wdrożenia Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.
W sytuacji narastającego w naszym kraju problemu zaburzeń psychicznych, opieka psychiatryczna nie może być traktowana marginalnie i interwencyjnie. Z choroby psychicznej można wyzdrowieć lub mieć wieloletnią remisję, jednak jest to możliwe tylko dzięki dostępowi do nowoczesnej, odpowiednio zorganizowanej i finansowanej opieki psychiatrycznej. Tymczasem od kilku lat jesteśmy świadkami postępującej redukcji realnych nakładów na psychiatrię, które pozostaje w tyle za nakładami na inne dziedziny ochrony zdrowia. Taka polityka zdrowotna nie znajduje racjonalnego uzasadnienia i jest dotkliwa dla chorych i ich bliskich, jak również dla nas wszystkich. Należy przecież uwzględnić także koszty pośrednie, wynikające z niedostrzegania poważnych następstw choroby potęgowanych pogarszającą się kondycją opieki psychiatrycznej: kosztów bezrobocia, obciążenia rodzin, długotrwałej zależności od pomocy społecznej, wzrostu liczby hospitalizacji stacjonarnych, dezintegracji rodziny, problemów mieszkaniowych i bezdomności.
Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego (NPOZP) jest planem stopniowej, ale zasadniczej zmiany pozycji zdrowia psychicznego oraz systemowej modernizacji psychiatrycznej opieki zdrowotnej w naszym kraju. Rozporządzenie Rady Ministrów z 28 grudnia 2010 r. w sprawie NPOZP (Dz. U. z 3 lutego 2011 nr 24 poz. 128) nałożyło na samorządy każdego szczebla obowiązek realizacji poszczególnych zadań NPOZP.
Realizację powierzonych samorządom zadań utrudnia, a niekiedy uniemożliwia rażąco nierówny podział środków finansowych przeznaczonych na opiekę nad zdrowiem Polaków chorujących somatycznie i psychicznie. W Europie, w krajach, nad którymi obecnie przejmujemy prezydencję, ze wspólnej puli przyznanej na zdrowie, na opiekę nad zdrowiem psychicznym przeznacza się średnio 5-6 procent środków. W Polsce, w ostatniej dekadzie wskaźnik ten malał i obecnie wynosi nieco ponad 3 procent. Dzieje się tak mimo stanowiska Konwentu Marszałków z grudnia 2008 roku, który uzasadniał konieczność jego podwyższenia do poziomu co najmniej 4,1 procent. Ten postulat nie tylko nie został spełniony, ale udział wydatków na opiekę psychiatryczną nadal spadał, doprowadzając wiele placówek do granicy opłacalności.
W samorządach gminnych, powiatowych i wojewódzkich – jako podmiotach wskazanych do realizacji NPOZP – widzimy naturalnego partnera w realizacji opieki psychiatrycznej dla pacjentów w miejscu ich zamieszkania.
Do jesieni, jako przedstawiciele środowiska zajmującego się zdrowiem psychicznym, będziemy pomagać samorządom w staraniach o program naprawczy dla psychiatrii przygotowywany właśnie przez gminy, powiaty i regiony, w ramach realizacji NPOZP, tak, aby 25 września w całym kraju obchodzić razem X Dzień Solidarności z Osobami Chorującymi Psychicznie pod hasłem „Samorząd Partnerem w Ochronie Zdrowia Psychicznego”.
Domagamy się równego traktowania osób chorujących somatycznie i psychicznie przy podziale środków finansowych przeznaczonych na opiekę zdrowotną w Polsce. Tylko w ten sposób pomożemy wdrożyć Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego w naszym kraju.
dr Andrzej Cechnicki,
Koordynator Krajowy
Koalicji na Rzecz Wdrażania
Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego
Petycję można podpisać klikając w poniższy link:
data aktualizacji 28 czerwca 2011r.
8 czerwca 2011 r. przedstawiciele Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w osobach : Dorota Trybis i Danuta Biernacka oraz dr Janusz Mordasiewicz przedstawiciel Stowarzyszenia Na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej a także środowiska psychiatrów krakowskich wzięli udział w konferencji „Małżeństwo nie dla wszystkich?”- Kodeks rodzinny i opiekuńczy krzywdzi osoby „dotknięte chorobą psychiczną albo niedorozwojem umysłowym „ – jak stanowi art. 12 krio”. Konferencja odbyła się z inicjatywy pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania Elżbiety Radziszewskiej w kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie.
Podzielona została na dwie części, pierwsza merytoryczna, druga społeczna. Przedstawiciele Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” występowali w części drugiej.
Konferencję otworzyła pani Elżbieta Radziszewska, która mówiła, że już podjęła próby uchylenia ustawy z 1964 r., która zabraniała zawierania małżeństw osobom chorującym psychicznie i z niedorozwojem umysłowym, chyba że sąd uzna, że są w stanie pełnić funkcje małżeńskie i ich choroba nie stanowi zagrożenia dla potomstwa. Inicjatywa jej spotkała się z oporem i stwierdziła, że bez debaty, w którą włączą się psychiatrzy i organizacje pozarządowe sami prawnicy nie poradzą sobie.
Sędzia Robert Zegadło, sekretarz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego przy Ministrze Sprawiedliwości powiedział, że nie byłoby dobrze, aby osoby chorujące psychicznie i upośledzone umysłowo wtłaczać w te same ramy prawne.
Zakaz nie dotyczy osób ubezwłasnowolnionych, bo te muszą mieć w sprawach prawnych z urzędu swojego przedstawiciela.
Profesor Marek Jarema, Konsultant Krajowy w dziedzinie psychiatrii uznał, że jest to uchwała stygmatyzująca i wykluczająca pewną grupę społeczną, a definicja choroby psychicznej mało precyzyjna i poszerza to kompetencje urzędnika decydującego o podjęciu małżeństwa przez osobę chorującą psychicznie.
Nie jest stwierdzone, że choroba psychiczna jest chorobą genetyczną, dziedziczna może być tylko pewna podatność na chorobę, ale dotyczy to również wielu chorób somatycznych, jak choroba nowotworowa i cukrzyca, tak więc z punktu widzenia medycznego stygmatyzacja jednej dużej grupy osób jest nieuzasadniona.
Profesor Janusz Heitzman prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego poinformował, że omawiano tę ustawę na zebraniu Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i psychiatrzy popierają inicjatywę pani Radziszewskiej zmierzającą do uchylenia tej ustawy uznając, że prawo to nie służy człowiekowi, nie uwzględnia ono kolosalnego postępu w psychiatrii, a także są wątpliwości związane z tym, że przepis ten jest niekonstytucyjny.
Tak więc artykuł 12 jest szkodliwy i dyskryminujący. Z doświadczenia wiadomo, że osoby chorujące psychicznie mogą w sposób godny wychowywać swoje potomstwo i spełniać funkcje małżeńskie .Źle jest, że w komisji kodyfikacyjnej nie zasiada psychiatra, choćby jako konsultant psychiatryczny w uregulowaniach prawnych dotyczących tak dużej grupy społecznej.
Profesor Józef Kocur, Prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej zwrócił uwagę, że to co w Kodeksie Cywilnym ujęte jest w dwóch artykułach Proces Kanoniczny stanowi w 110 kanonach. Prawo należy zmodyfikować tak, by nie dyskryminowało nikogo.
Z kolei prof. Małgorzata Kościelska, kierownik Katedry Psychiatrii Klinicznej na Uniwersytecie w Bydgoszczy zwróciła uwagę, że brak precyzji w artykułach 11 i 12 sprowadza się do tego, że nie ma obowiązku udzielania informacji o stanie zdrowia, kiedy zawiera się związek małżeński. Natomiast notuje się rozwody wśród wielu małżeństw , wiele z nich nie są to osoby chorujące psychicznie.
Prof. Marina Zalewska, Kierownik Katedry Psychiatrii Klinicznej Dziecka i Rodziny na Wydziale Psychiatrii Uniwersytetu Warszawskiego zwróciła uwagę na to, że osoby nazywane upośledzonymi umysłowo mają takie same potrzeby jak każdy z nas. Bliskość emocjonalna, trwały związek emocjonalny sprzyja zdrowiu psychicznemu.
Osoby obciążone ograniczeniami wymagają usuwania barier, ograniczeń i utrudnień, które eliminują je z różnych sfer życia.
Prawo nie nadąża za rozwojem człowieka. Przedstawiciele psychiatrii biorący udział w konferencji zwrócili uwagę, że nie mogą prawnicy decydować i podejmować decyzji jakie skutki choroba psychiczna niesie dla małżeństwa czy potomstwa, tym bardziej, że posiadanie dzieci nie jest wyłączną domeną małżeństwa, są też dzieci pozamałżeńskie.
W części drugiej, społecznej wystąpili przedstawiciele organizacji pozarządowych. Prezes Olimpiad Specjalnych Polska, pani Katarzyna Frank – Niemczycka podzieliła się doświadczeniem wieloletniej pracy z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Przedstawiła ona kilka różnych znanych jej związków osób z upośledzeniem umysłowym, nie wszystkie z tych związków przetrwały, ale dzieje się tak i wśród ludzi zdrowych.
Jednym z uczestników części społecznej była pani Katarzyna Barszczewska, której przypadek przedstawił pan Krzysztof Koman, prezes Fundacji Pomocy Ludziom Niepełnosprawnym. Pani Katarzyna Barszczewska i pan Andrzej Duda są osobami z niepełnosprawnością. Pani Katarzyna Barszczewska porusza się na wózku i ma trudności z wysławianiem się. Jej niepełnosprawność jest w znacznym stopniu widoczna, ale nie jest to ani upośledzenie intelektualne, ani choroba psychiczna. Urzędnik Stanu Cywilnego odmówił pani Barszczewskiej i panu Dudzie udzielenia związku małżeńskiego i skierował ją do rozstrzygnięcia sądowego.
Kandydaci do związku uznali to za jawną dyskryminację. Według nas, osób chorujących psychicznie dyskryminacja ta, niewątpliwie jest równie stygmatyzująca, jak w wypadku, gdy odmawia się możliwości zawarcia związku małżeńskiego osobom chorującym psychicznie, czy niepełnosprawnym intelektualnie.
W części społecznej większość uwagi poświęcono prawom osób z upośledzeniem umysłowym, a problemy nierównego traktowania, jaki dotyka osób chorujących psychicznie prezentowali przedstawiciele Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi’ i dr Janusz Morasiewicz z Krakowa. Uznajemy to w pewnym stopniu za znaczące, że wystąpienie przedstawicieli osób chorujących psychicznie umieszczono na końcu konferencji, kiedy już kurczą się ramy czasowe i siłą rzeczy nie mogliśmy zaprezentować wypowiedzi w takim wymiarze, w jakim przygotowaliśmy.
Dr Morasiewicz w swojej wypowiedzi podjął próbę porównania ustawy z 1964r. i Prawa Kanonicznego, a jego wypowiedź wskazywała na interpretację bardziej złożoną tego problemu w Prawie Kanonicznym.
Następnie odbyła się prezentacja siedmiominutowego filmu „Rodzina”, której bohaterką jest Dorota Trybis, uczestniczka tej konferencji i jej rodzina. Mimo, że jest chorującą osobą ma rodzinę, wychowuje dzieci, które już obecnie są dorosłe i choroba nie pozbawia jej możliwości pełnienia roli matki i żony.
Wystąpienie Danuty Biernackiej zakończyło prezentację delegacji krakowskiej. Stwierdziła ona, że choć Polska funkcjonuje już ponad 20-tu lat jako demokratyczne państwo, dopiero po 20 latach porusza się problem dyskryminującej i stygmatyzującej ustawy z 1964r., reliktu niedemokratycznego systemu. Wskazuje to jak w nierówny sposób traktowane są osoby chorujące psychicznie. Nie sposób też nie zwrócić uwagi korzystając z okazji wystąpienia na forum psychiatrów, prawników, przedstawicieli rządu oraz organizacji pozarządowych, że nierówne traktowanie dotykające osób chorujących psychicznie przejawia się również, a może przede wszystkim, w finansowaniu leczenia, rehabilitacji i terapii tych osób dzisiaj w Europie. Jest to min. 5% budżetu Funduszu Zdrowia, podczas gdy w Polsce sposób finansowania ma charakter regresywny, gdyż jeszcze dwa lata temu było to 3,7 % Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia. Dzisiaj jest to zaledwie 3%. Nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia takiego dyskryminującego podziału pieniędzy na ratowanie zdrowia psychicznego w stosunku do schorzeń somatycznych. Odbija się to przede wszystkim na cięciach w psychiatrii środowiskowej i rehabilitacji , przez co szansa na powrót osoby chorującej psychicznie do zdrowia i życia w rodzinie, społeczeństwie i w pracy jest znacznie trudniejsza, a czasami niemożliwa.
Podkreślić należałoby, że przedstawiciele Stowarzyszenia Otwórzcie Drzwi, których ta niesprawiedliwa ustawa dotyka, byli właściwie jedynymi beneficjentami biorącymi udział w konferencji.
Danuta Biernacka stwierdziła, że głosy przedstawicieli osób chorujących psychicznie powinny być brane pod uwagę przy podejmowaniu ustaw i nie powinniśmy być traktowani przedmiotowo, a podmiotowo
data aktualizacji 8 luty 2011r.
Jest to tekst członka StOD wygłoszony
na XX Sympozjum Polsko-Niemieckiego Towarzystwa Psychiatrycznego i Niemiecko-Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w Paderborn w Niemczech, które to Sympozjum odbywało się od 30 września do 3 października 2010r.
Jolanta Janik
Stowarzyszenie Beneficjentów „Otwórzcie Drzwi”, Kraków
Działania w trialogu z perspektywy osób chorujących psychicznie.
Szanowni Państwo,
Nazywam się Jolanta Janik, jestem członkiem Zarządu Stowarzyszenia Beneficjentów „Otwórzcie Drzwi” z Krakowa i redaktorem czasopisma „DLA NAS”, które wydajemy wspólnie z profesjonalistami i rodzinami. Czasopismo to dokumentuje nasze doświadczenia we współpracy w ostatnich kilku latach. Siedziba zarówno Stowarzyszenia jaki Re (dakcji znajduje się obok siebie w dziennym domu samopomocowym.
Jestem także osobą od 25 lat chorującą psychicznie na psychozę urojeniowo – omamową. Oczywiście nie cały czas choruję, miałam kilka epizodów psychozy, również okresy zupełnej remisji, kiedy dobrze funkcjonowałam w społeczeństwie ludzi tzw. normalnych i pomagałam moim kolegom i koleżankom. Można powiedzieć, że potrafię poruszać się w świecie ludzi zdrowych i w świecie ludzi chorujących psychicznie, dogadywać się z jednymi i drugimi. Wiem z autopsji jak ważne jest „dogadywanie się” czyli współmyślenie, współpraca i współdziałanie osoby chorującej psychicznie z najbliższymi, czyli rodziną i z profesjonalistami – lekarzem psychiatrą i całą resztą zespołu terapeutycznego.
Taki trialog na poziomie podstawowym, osobistym jest bardzo ważny. Zaryzykuje tutaj stwierdzenie, choć wiem, że nie wszyscy podzielają ten pogląd, że bez niego niemożliwe jest zdrowienie.
Najważniejszym momentem w terapii jest zrozumienie przez pacjenta/beneficjenta swojej choroby i determinacja, aby podjąć ciężką pracę wewnętrzną nad procesem jakim jest zdrowienie.
Zdrowienie zaczyna się od spotkania z takim lekarzem psychiatrą, któremu pacjent zaufa i zwierzy się z objawów choroby, ze swojego bólu. Jak bardzo ważny dla chorego jest „dobry lekarz” pisze w swoich książkach profesor Antoni Kępiński, kiedy stwierdza, że:
„Dla chorego lekarz jest najlepszym lekarstwem” (Antoni Kępiński).
Profesor Kępiński wskazuje także, że „relacja pacjent – lekarz” jest jednym z najważniejszych związków międzyludzkich, w które angażuje się każdy człowiek i to od zarania dziejów. Psychiatrę porównuje do artysty malarza, który za każdym spotkaniem z pacjentem maluje od nowa jego psychiczny portret, odnajduje coś nowego. Porównuje go też do archeologa, który ze wspomnień, skojarzeń, emocji odsłanianych w kolejnych rozmowach, buduje wspólnie z pacjentami, naszą historię zachorowania, cierpienia i życia. Czasami, aby zrozumieć chorobę i los pacjenta, trzeba się cofnąć w czasie nawet kilka pokoleń, dowiedzieć się z jakim bagażem tradycji rodzinnych musi się zmagać. Przed lekarzem, który budzi zaufanie pacjenta, chory „obnaża się” psychicznie, pozwala mu dotknąć najbardziej intymnych, bolących ran.
Dlatego tak ważne jest jak pisze w swoich pracach moja koleżanka Ania Liberadzka, cyt. „aby w kontakcie z pacjentem zobaczyć w nim przede wszystkim człowieka, nie zespół objawów, jednostkę diagnostyczną, ale człowieka. Ten człowiek posiada unikalną historię życia, swój własny świat wartości, marzenia, otaczają go bliscy, kocha i jest kochany, doświadcza cierpienia i całej gamy różnych odczuć i emocji. Nie można jego świata sprowadzić do objawów, nie da się też ich wyizolować, nie można o nich dyskutować, czy leczyć w oderwaniu od jednostkowej i niepowtarzalnej całości, którą nazywamy życiem. Trudno też formułować opinie, sądy, myśli na podstawie krótszej lub dłuższej historii choroby, która wszak stanowi tylko cząstkę przeżyć człowieka”.
W całym procesie terapii terapeuta, którym niekoniecznie musi być psychiatra, powinien pomagać rozwiązywać problemy, wspierać i stawiać przed chorym możliwe do osiągnięcia cele. Taka jest praktyczna strona idei umacniania (empowermentu).
Dobrze jest proponować konkretne działania, które małymi krokami wyprowadzają pacjenta ze świata urojeń i omamów do świata „rzeczywistego”. Pacjent powinien przy pomocy terapeuty odnaleźć się w środowisku, które jest mu najbliższe, a więc w swojej rodzinie, wśród przyjaciół, sąsiadów, w miejscu pracy lub nauki. Tak działają konkretne osoby i placówki psychiatrii i opieki środowiskowej w Krakowie, które wyrosły z dziedzictwa profesora Antoniego Kępińskiego i próbują wcielać jego idee w codzienną praktykę. Można więc powiedzieć parafrazując znane powiedzenie: „My wszyscy z Niego”, zarówno profesjonaliści jak i beneficjenci, czyli z idei Profesora Kępińskiego, z tego co w dzisiejszej psychiatrii uważamy za najcenniejsze: –
Zobaczenie w pacjencie człowieka, bliski kontakt, rozmowa, wsparcie, ale i wymagania oraz rozwijanie samodzielności w leczeniu i zdrowieniu,
Aby pacjent/beneficjent mógł odbudować swoje związki ważna jest rola rodziny. Rodzina może być zarówno wsparciem jak i utrudniać nasze zdrowienie. Z początku jest ona przestraszona, zdezorientowana i nie wie, w jaki sposób pomóc najbliższej osobie, która zaczyna zachowywać się dziwnie, nieadekwatnie do sytuacji. Dlatego:
Bardzo ważna jest psychoedukacja i psychoterapia rodziny, aby potrafiła mądrze wspierać i od początku motywować do zdrowienia osobę chorującą.
Rodzina powinna współpracować z lekarzem prowadzącym, nie podważać jego autorytetu, a zwłaszcza rozumieć sens różnych form leczenia w tym mądrze prowadzonej farmakoterapii. Mądrze, to znaczy, żeby nie przeszkadzała w naszym zdrowieniu, uważnej wobec objawów ubocznych. Sugerowanie jednak, że osoba chorująca nie powinna brać leków i zaprzeczanie chorobie jest jednym z podstawowych błędów, które popełniają najbliżsi i, co dziwne, często dzieje się tak w rodzinach o wysokim poziomie wykształcenia.
Innym poważnym błędem rodzin jest nie odcięcie „pępowiny”, trzymanie pod kloszem, nadopiekuńczość, wyręczanie zniechęcające do wysiłku. Ponieważ mamy w tym swój udział, wiemy dobrze jak długi jest proces dochodzenia do coraz większej samodzielności i przejmowania odpowiedzialności za swoje własne życie. Nasze rodziny muszą przejść go razem z nami.
Zarówno my jak i rodziny musimy uporać się ze wspólnym problem do pokonania, gdyż naszemu chorowaniu towarzyszy wiele uprzedzeń i stereotypów. Szczególnie krzywdzącym stereotypem jest przekonanie, że osoba chorująca psychiczna jest winna swojemu zachorowaniu, agresywna, niezdolna do pracy lub założenia rodziny, że nie powinna np. pracować umysłowo, aby nie przeciążać „mózgu” itd. Jesteśmy traktowani nie jak pojedyncze osoby z indywidualną historia życia, ale jak z góry zakwalifikowana i zaszufladkowana zbiorowość. To są problemy z którymi współpraca, trialog na poziomie osobistym, często nie potrafi sobie poradzić. Aby zabrać głoś w życiu publicznym dla nas, w Krakowie oparciem była:
Współpraca trzech Stowarzyszeń. Naszego Stowarzyszenia Osób Chorujących Psychicznie „Otwórzcie Drzwi”, z założonym przez profesjonalistów Stowarzyszeniem na rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej i obchodzącym 20-lecie działalności Stowarzyszeniem Rodzin „Zdrowie Psychiczne”. Stowarzyszenie Rodzin ma bardzo różnorodne aktywności i jest „matką-założycielką” dla różnych innych stowarzyszeń rodzin w Polsce. Dla naszego środowiska prowadzi hostel terapeutyczny- mieszkanie chronione, a we współpracy ze Stowarzyszeniem na rzecz Rozwoju znany wielu osobom zakład aktywności zawodowej, czyli jedną część Pensjonatu i Restauracji „U Pana Cogito”. Jedną część, gdyż druga – jest firmą społeczną i prowadzą go „profesjonaliści” czyli Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju. Ponieważ mają wspólną recepcje, salę konferencyjną i restaurację oba Stowarzyszenia muszą bardzo blisko ze sobą współpracować. Można śmiało powiedzieć, że tylko razem mają parę uszu jak te sławne zające z okna w katedrze w Paderborn.
Cogito - to jest taki trialog organizacyjny, gdyż nasi koledzy, którzy tam pracują, bardzo często mają dodatkową pracę kiedy prowadzą „U Pana Cogito” zajęcia i wykłady.
Stowarzyszenie Rodzin organizuje też „wspólne urlopy” dla rodzin i pacjentów do Murzasichla, w Tatry.
Przede wszystkim jednak nastawione jest na działalność samopomocową i edukacyjną i od początku kierowane przez, nie waham się tu tak powiedzieć, charyzmatyczną Panią Prezes Zofię Puchelak
Kilka przykładów z naszej współpracy
Gdzie spotykają się nasze drogi? Po latach uzgodniliśmy wspólny „front”, wspólne podstawowe założenia w rozumieniu problemów i przeciwstawianiu się im. Oczywiście różnimy się w sposobie przedstawiania problemów a porozumienie i wspólny język nie wykluczają różnicy zdań.
Mamy wspólne cele, możemy się pod nimi wspólnie podpisać i jest wola aby je wspólnie realizować.
Opowiem o kilku takich formach naszej współpracy, która rozwinęła się szczególnie w ostatnich dziesięciu latach.
Trzeba zacząć od „Seminariów o chorobie i zdrowieniu”.
Po pierwsze edukujemy - współpracując z pracownikami Collegium Medicum UJ studentów I i V roku medycyny i wielu innych wydziałów a szczególnie socjologii we współpracy z Instytutem Socjologii . Doktor Hubert Kaszyński -socjolog i dr Andrzej Cechnicki - psychiatra zapraszają członków naszego Stowarzyszenia na swoje zajęcia. Poprzez własne świadectwa opowiadamy o naszym doświadczeniu chorowania i zdrowienia. Ważne jest też otoczenie sali wykładowej w firmie społecznej jaką jest Pensjonat i Restauracja „U Pana Cogito”. Studenci widzą nas w działaniu i w miejscu naszej pracy. Często w podsumowaniu kilkugodzinnych zajęć mówią nam, że zmieniają postrzeganie osób chorujących psychicznie. To ciekawe, że taka zmiana nie następuje po zajęciach na oddziałach całodobowych szpitala. Muszą dopiero spotkać się z nami, żeby coś w nich drgnęło. Dotyczy to szczególnie lekarzy w trakcie specjalizacji lub lekarzy rodzinnych. I to nas cieszy, gdyż mamy bezpośredni dowód na skuteczność naszych wysiłków – nawet, jeżeli przekonamy tylko kilka osób na sali.
Widzimy, że nasze „seminaria o chorobie i zdrowieniu” dają wymierne, w jednym z projektów potwierdzone ewaluacją efekty. W ostatnich latach spotykamy studentów zarządzania, kleryków seminariów duchownych, potencjalnych pracodawców, nauczycieli i młodzież licealną, przedstawicieli mediów. Przed trzema tygodniami spotkaliśmy się z Redaktor z opiniotwórczego, gdyż czytanego we wszystkich parafiach, tygodnika katolickiego „Niedziela”. Jak do tego doszło! Nasza koleżanka przeczytała w wydawanej w Częstochowie „Niedzieli” bulwersujący tekst o osobach chorujących psychicznie. Napisała list otwarty do Redakcji Niedzieli, w którym odniosła się krytycznie do tego artykułu a Redakcja zareagowała przysłaniem Redaktora z krakowskiej filii gazety. Kilka godzin rozmawialiśmy o działalności naszego Stowarzyszenia, o jego historii, celach, naszej motywacji do pracy w Stowarzyszeniu i o tym jak ta praca jest dla nas ważna. Redaktorka zmusiła nas do refleksji nad sobą a my też zmusiliśmy ją do zastanowienia się jaką szkodę wyrządził tekst zamieszczony w jej gazecie. I to było cenne. Mamy nadzieję, ze powstanie dobry, merytoryczny artykuł o nas dla bardzo szerokiego odbiorcy i że nie będziemy musieli nic prostować. Kiedy każdy z nas uświadamiał sobie, dlaczego jest w Stowarzyszeniu, nasz Prezes Piotr Cebula powiedział mniej więcej tak:
„Działam w Stowarzyszeniu, ponieważ mnie, pomimo choroby, udało się w życiu. Mam rodzinę, pracę w Cogito, satysfakcję także finansową i chcę oddać ten dług zaciągnięty przeze mnie u tych co mi pomogli a także pomóc tym, którym w życiu nie powiodło się z chorobą tak dobrze”.
Nie wszyscy bowiem wygrali los, aby urodzić się, wychować i może to dziwnie zabrzmi, ale zachorować i leczyć się w Krakowie. Nasi koledzy i koleżanki z mniejszych miast i miejscowości cierpią nie tylko z powodu objawów, ale z powodu braku sensownej opieki a także z powodu odrzucenia, wyśmiania, lekceważenia ze strony swojego środowiska społecznego. Zdarza się, że wstydzi się ich nawet najbliższa rodzina.
Często taka osoba trafia do Szpitala Psychiatrycznego o złym standardzie, a następnie do Domu Pomocy Społecznej, które to miejsca są miejscem oddzielenia, izolacji. Odwiedzam przynajmniej raz na miesiąc koleżankę, która mieszka w DPS-ie w Krakowie. Owszem, są tam nienajgorsze warunki, jeśli chodzi o mieszkanie, jedzenie, ubranie. Panie terapeutki starają się, jak mogą, aby uprzyjemnić życie mieszkańców, ale moja koleżanka najbardziej się cieszy, kiedy odwiedzi ją ktoś z zewnątrz, który traktuje ją serio i porozmawia jak z człowiekiem. Przyzwyczaiła się do istniejących tam warunków, ale czy zasłużyła sobie na taki los? Znając dramatyczną historię jej życia i traumę, z jaką się spotkała, mogę powiedzieć że nie powinno ją to spotkać, powinna mieszkać wśród nas. Niesprawiedliwy jest często los ludzi na ziemi.
Nasze Stowarzyszenie realizuje też projekty np. z grantów europejskich do których już my zapraszamy profesjonalistów. Nasi edukatorzy wraz z profesjonalistami jeżdżą z „Seminarium o psychozie i zdrowieniu” do miast i miejscowości z południowo-wschodniego regionu Polski. Od Krakowa, poprzez Kielce, Rzeszów do Lublina zawozimy naszym kolegom idee zdrowienia i umacniania.
Podróżujemy z wykładami po południowej Polsce dając świadectwo swojego życia i nadzieję na zdrowienie, na lepsze, satysfakcjonujące życie pomimo choroby.
Dwie osoby z naszego Stowarzyszenia znalazły w tym projekcie pracę – ja i mój kolega Jacek. Stworzyła się nowa sytuacja w Stowarzyszeniu gdyż staliśmy się etatowymi pracownikami. Edukatorzy - wykładowcy i moderator seminariów jak również reszta grupy – kierowca i koledzy z firmy cateringowej, otrzymują wynagrodzenie za wykonaną pracę. Najpierw są wykłady, później puszczamy filmy edukacyjne a na koniec jest dyskusja z całą salą. Oczywiście jeździmy też z wykładami bez korzyści finansowych, pro publico bono, ważniejsze bowiem są dla nas cele ideowe od korzyści materialnych. Jednak równie dobrze jest wygrać grant i mieć za swoją pracę normalne wynagrodzenie.
Na początku mojej pracy w roli „logistyka” projektu przeżywałam trudności, ale wytrzymałam je przy wsparciu ze strony psychologa - Ani Bielańskiej. Rozmawiałyśmy o moich obowiązkach, zakresie pracy, moich prawach jako pracownika. Pomagała mi też rozwiązywać konflikty. Ta praca dała mi bardzo dużo doświadczenia, poczynając od podstaw w prowadzeniu biura i administracji, układania pism, wysyłania ich, poprzez załatwianie spraw urzędowych w Sądzie Grodzkim, w ZUS –ie, w Urzędzie Skarbowym aż po organizację wyjazdów. Omawiam warunki spotkań i pilnuję sprawozdań i wymogów projektowych. Kto zajmował się grantami europejskimi wie jakie to są skomplikowane procedury i rygory. W rozliczeniach finansowych pomagają nam wspaniali managerowie i księgowe Stowarzyszenia na rzecz Psychiatrii i Opieki Środowiskowej. Bez tej współpracy nie pokonalibyśmy europejskiej biurokracji.
Najlepsza współpraca jest we wspólnej realizacji konkretnego zadania i w konkretnym działaniu.
Te wyjazdy dają nam przegląd jak wygląda sytuacja w terenie, poza Krakowem. Są miejsca gdzie traktują nas jak objawienie, jakby wszystko co opowiadamy słyszeli pierwszy raz w życiu - np. miejscowość Siedlec, a są miejsca, które zaskakują nas wysokim poziomem kompetencji np. Gorlice. Nasi koledzy w Gorlicach tak się przygotowali na nasz przyjazd, że zaprezentowali cały program artystyczny. Była młoda dziewczyna, która zaśpiewała przepięknym głosem, był fantastyczny multimedialny skecz i występ Kapeli Rockowej, który, aczkolwiek bardzo głośny, bardzo się wszystkim podobał. Muzycy sami ułożyli melodię i teksty i chcą nagrać pierwszą płytę. Nasz Przewodniczący Stowarzyszenia Piotr Cebula, po wykładach, wystąpił w lokalnej telewizji.
Inną naszą aktywnością są „warsztaty szkoleniowo-rekreacyjne” z intensywnym programem samokształceniowym. Dwa dni ostro pracujemy, a jeden odpoczywamy. Bardzo zżyliśmy się i zaprzyjaźnili ze sobą podczas tych warsztatów w Pieninach, w Szczawnicy. Sami przygotowaliśmy i poprowadziliśmy trzy trzygodzinne sesje pt. „Odpowiedzialność w edukacji”. Tematem warsztatów było:
1. odpowiedzialność za „słowo”,
2. odpowiedzialność za „osobę” ( edukatora, współedukatora, moderatora i grupę odbiorców)
3. odpowiedzialność za „Stowarzyszenie”.
Wewnętrzna edukacja jest konieczna, aby nasze „seminaria o psychozie i zdrowieniu” przynosiły pożytek także nam samym i aby nie przekroczyć delikatnej granicy intymności, po której edukator czuje niesmak sam do siebie. Mamy bowiem takie doświadczenia pogorszenia się samopoczucia, kiedy np. powiemy za wiele.
Slajd z wręczania nagród.
Wracając do tematu naszego Stowarzyszenia z radością pragnę donieść, że otrzymaliśmy wyróżnienie w Konkursie o Nagrodę Marszałka Województwa Małopolskiego „Kryształy soli” dla najlepszych organizacji prowadzących działalność pożytku publicznego w kategorii: Aktywizacja Gospodarcza i Obywatelska w roku 2009. W uzasadnieniu napisano, że nasze Stowarzyszenie otrzymało wyróżnienie za „nowatorskie próby rozwiązywania trudnych problemów dotyczących wykluczenia społecznego osób chorujących psychicznie, pomoc terapeutyczną dla kolegów, umiejętność aktywizacji i mobilizacji kolegów do pracy oraz realizację projektów lokalnych i międzynarodowych”. Z międzynarodowymi projektami to przesadzili, chyba że doprowadzimy do skutku nasz plan bliskiego współdziałania z grupą Kolegów z Hamburga i z profesorem Thomasem Bockiem, ale reszta się zgadza. Znaleźliśmy się w prestiżowym towarzystwie wśród 18 organizacji z ponad 450, które wzięły udział w konkursie.
Inny projekt to współpraca w redakcji czasopisma „Dla NAS”. Od początku jest to wspólne przedsięwzięcie środowiska osób chorujących, rodzin i profesjonalistów. Dbamy o wysoki poziom. Już jako redaktor cztery razy pisałam artykuł poświęcony zmarłej profesor Marii Orwid, zanim został zaakceptowany do druku przez grono redakcyjne. W ciągu mojej pracy w redakcji utworzył się nowy zespół koleżanek i kolegów. W redakcji są ludzie „po kryzysie”, którzy mają coś do przekazania innym a z grona grona profesjonalistów Kasia Byra – pedagog i Rafał Perkowski, który jest antropologiem. Chętnie publikujemy artykuły, eseje, prozę i poezję – często jako wynik ogłaszanych przez nas ogólnopolskich konkursów jak również grafikę i fotografię.
Chyba modelowym przykładem naszej współpracy, którym zainspirowaliśmy całą Polskę, są obchodzone corocznie od 2001 roku, we wrześniu Dni Solidarności z Osobami Chorującymi Psychicznie „Schizofrenia – Otwórzcie Drzwi”. Krakowski „genius loci” sprawia, że w środku miasta, poza psychiatrią na krakowskim Rynku, w Pałacu Sztuki czy w gościnnym Instytucie Goethego nie tylko profesjonaliści, rodziny i beneficjenci ale i elita intelektualna i artystyczna Krakowa. Co roku wybieramy hasło, na którym chcemy się skupić. W zeszłym roku była to myśl: „Kościół jest z nami”, która została w trakcie panelu dyskusyjnego zamieniona na „Kościół jest dla nas”. Niestety, aby był prawdziwie dla nas musi się jeszcze wiele zmienić. W tym roku IX Dzień Solidarności obchodzilismy pod hasłem: „Umacnianie i zdrowienie. W tradycji obchodów Dnia Solidarności są zawsze wykłady, dyskusje panelowe, happeningi ulicznego Teatru Masek, sesja filmów edukacyjnych, konsultacje specjalistów. Oprócz tego towarzyszą zawsze wystawy z Galerii Miodowa. W tym roku wystawa „Nie ma latania bez miłości”.
Muszę jeszcze powiedzieć o teatrze „Psyche”, który działa 25 lat. Ostatni spektakl „Sen Nocy Letniej” wg Wiliama Shakespeare ‘a grany jest nie tylko okazjonalnie np. podczas Dni Solidarności, ale występuje regularnie, raz w miesiącu, w poniedziałek, w godzinach zajęć szkolnych dla młodzieży licealnej w znanym w Krakowie Teatrze Groteska. Teatr ten - niezwykle interesujący i budzący silne emocje zarówno wśród widzów, jak i aktorów, którymi są nasi koledzy i koleżanki ze środowiska psychiatrycznego jak i kilku profesjonalistów. Teatr odgrywa olbrzymią role w naszym programie edukacyjnym. W ostatnim roku obejrzało go ponad 5 tysięcy młodych ludzi. Przyjmowali spektakl serdecznie a nawet z długimi owacjami. To musiało jakoś wpłynąć pozytywnie na ich stosunek do osób chorujących albo przynajmniej na chwile w tym zgiełku informacji zatrzymać ich uwagę.
Jak wspomniałam trzecim ogniwem w naszym trialogu psychiatrycznym jest Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej, które powstało w 1999 roku z inicjatywy osób związanych z krakowską psychiatrią środowiskową. To oni stworzyli firmy społeczne „Pensjonat i Restauracje u Pana Cogito” oraz Catering Cogito wciągając do jednej części tego projektu, czyli Zakładu Aktywności Zawodowej - Stowarzyszenie Rodzin.
Najnowszą inicjatywą Stowarzyszenia Rozwoju Psychiatrii jest nowa firma społeczna o nazwie Pensjonat i Restauracja „Zielony Dół”, gdzie powstają nowe miejsca pracy, tworzy się mieszkanie chronione dla pracowników, również co podkreślam z całego województwa małopolskiego. Projekt powstaje przy współpracy z Wojewoda Małopolskim Panem Stanisławem Kracikiem. Zostanie tam przeniesiona firma społeczna Catering „Cogito”, będą kolejne miejsca chronionego zatrudnienia a w przyszłości powstanie Centrum Środowiskowe im. Profesora Antoniego Kępińskiego. Wspominam o tym, gdyż oparciem dla naszych działań edukacyjnych i siłą naszych kolegów jest możliwość podjęcia satysfakcjonującej pracy a Pensjonaty Cogito i teraz Pensjonat Zielony Dół dają nam mocny fundament.
Wracając do aktualnej współpracy naszych trzech Stowarzyszeń nie można na koniec pominąć krakowskiego dorocznego Forum Psychiatrii Środowiskowej – czyli forum Profesjonalistów, Rodzin i Beneficjentów, które podsumowuje każdego roku nasza wspólna prace. Mówimy tam wykłady i prowadzimy dyskusje panelowe. Zawsze gościmy Przyjaciół z Niemiec – doktora Nielsa Poerksena, profesora Martina Driessena czy oraz profesora Gerhard Laenge z Zwiefalten, który przybliżył nam ideę „Soterii” jako ośrodka terapeutycznego, mało znanego w Polsce. Ważna jest dla nas ich perspektywa, gdyż na Forum poruszamy najważniejsze tematy. W tym roku wskazywał na to temat Forum: „Od teorii do praktyki – Reforma w Polsce potrzebuje przełomu”. Szansą jest Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, tworzony od lat i uchwalony przez Polski Parlament, ale do ustawy tej nie wydano rozporządzeń, co uniemożliwia wprowadzenie go w życie.
Tak więc widać, że w ciągu ostatnich 10 lat psychiatria w Polsce zmieniła się i zmienia na lepsze, znam ten proces z autopsji. Marzeniem naszego Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” jest, aby powstała cała sieć podobnych organizacji beneficjentów w całej Polsce. Wierzymy, że to kwestia czasu, gdy osoby chorujące wezmą swój los we własne ręce, odpowiedzialność za własne życie. Mimo choroby psychicznej można żyć pełnią i bogactwem życia. Beneficjenci psychiatryczni, ich najbliżsi i ich terapeuci jedziemy wszyscy na „jednym wozie”. Dlatego tak usilnie staramy się współpracować czyli działać w trialogu, współpracować ze sobą ściśle dla dobra najsłabszych i osamotnionych. W końcu kulturę Homo sapiens oceniamy na podstawie stosunku społeczeństwa do najsłabszych i najbardziej cierpiących.
A jeśli chodzi o polsko – niemiecka współpracę. Od dawno mówimy wyklady na dorocznych zjazdach Towarzystwa. Zawsze cieszymy się z każdej wizyty Pani Sybilli Prins i chętnie publikujemy jej dowcipne, mądre i ironiczne teksty w czasopiśmie Dla Nas. Wiele słyszeliśmy o pacjentach z Hamburga współpracujących z panem Prof. Thomasem Bockiem. W wakacje napisaliśmy do nich list. Zaprosiliśmy ich nawet na spotkanie do Padeborn i przede wszystkim na wizytę w Krakowie. Może zorganizujemy razem cała Sesję o „Zdrowieniu i umacnianiu” przy okazji majowego Forum Trialogu 2011 w Krakowie. Ale niezależnie od Forum chcemy się poznać z nimi i zaprzyjaźnić. Może razem będzie łatwiej dbać o nasze własne , wspólne interesy. Chyba powinniśmy wymienić doświadczenia.
A Polsko-Niemieckiemu Towarzystwu po dwudziestu latach działania życzę następnych równie owocnych. Niech dalej łączy ludzi ze sobą, po obu stronach na szczęście coraz mniej widocznej granicy. Musi wytrwać gdyż jest naszym sojusznikiem w słusznej sprawie.
data aktualizacji 10 stycznia 2011 r.
Wyniki ewaluacji projektu: „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej” PDF
data aktualizacji 7 stycznia 2011 r.
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Krakowie Filia Nr 8 ul. Jerzmanowskiego 37, serdecznie dziękuje za udział w spotkaniu grupy edukacyjno-wspierającej dla rodzin osób chorujących psychicznie w dniu 16 grudnia 2010 r., przedstawicielom Waszego Stowarzyszenia a to: Pani Dorocie Trybis, Pani Teresie Frączek, Panu Markowi Zmarz, Panu Jackowi Nowak.
Wasz udział w spotkaniu był niezmiernie wartościowy i edukacyjny. Prezentowane przez Was postawy zwłaszcza w sferze aktywności społecznej – były nieocenionym przykładem pozytywnego funkcjonowania, zwłaszcza dla tych przedstawicieli rodzin – którzy również są po kryzysach psychicznych, co otwarcie werbalizowali na spotkaniu. Prezentowana w Waszych wypowiedziach postawa otwartości, życzliwości, szacunku i akceptacji innych – jest doskonałym przykładem obalającym krzywdzące stereotypy dotyczące osób chorujących psychicznie jak również, może stanowić przykład godny naśladowania dla tzw. „zdrowej” części społeczeństwa. Mamy nadzieję że dostarczona przez przedstawicieli Waszego Stowarzyszenia wiedza, prezentowane postawy – przyczynią się w przyszłości do pozytywnych zmian w obecnych na spotkaniu rodzinach, w których oprócz choroby psychicznej występują nie rzadko również inne poważne problemy i patologie, często nieuświadomione, mające wpływ na niewłaściwe funkcjonowanie tych rodzin. Obecność Waszych przedstawicieli na spotkaniu grupy edukacyjno-wspierającej dostarczyła również nieocenionej wiedzy w zakresie mądrego pomagania i wspierania osób chorujących psychicznie. Dziękujemy również za przyniesione przez przedstawicieli Waszego Stowarzyszenia materiały edukacyjne, czasopisma, które dostarczają ogromnie wiele wiedzy nt. potencjału intelektualnego osób chorujących jak również są skarbnicą wiedzy o chorobie zwłaszcza z perspektywy pacjentów. Tą drogą składamy również najserdeczniejsze życzenia świąteczne i noworoczne dla całego Zarządu, członków i sympatyków Waszego Stowarzyszenia – życząc dużo zdrowia, powodzenia w życiu osobistym i w realizacji szlachetnych zadań oraz celów statutowych Waszej organizacji.
Serdecznie dziękujemy.
Z poważaniem,
Kierownik Filii
mgr Agnieszka Chanek-Adamska
data aktualizacji 3 stycznia 2011 r.

„Wigilijna opowieść- po mojemu”
Justyna
21 grudnia roku 2010. Wtorek. Drepcze nerwowo na ulicy Czarnowiejskiej w poszukiwaniu budynku numer 13, drugie piętro. Na dworze przejmujący chłód, wilgoć w powietrzu. Co innego czeka na mnie w środku, choć tego jeszcze nie wiem. Przyznam po cichu, że trochę się boję. Czego? Odrzucenia. Myślę sobie, to tylko choroba, która sprawia, że gdziekolwiek jestem czuję się jak przysłowiowe piąte koło u wozu. Zaryzykuję. W końcu to Wigilia. Wchodzę. Rozglądam się w okół, witam ze wszystkimi i już wiem, to była dobra decyzja. Krzeseł sporo, znajdzie się miejsce i dla mnie. Nigdy nie miałam pamięci do imion, ale mamy czas, wszystko przed nami. Przytłoczona ciężarem wyznań co do stażu w organizjacji „Otwórzcie Drzwi”, wszyscy znają się tu od lat, a tu nagle pojawiam się ja, zapełniając wolne miejsce przy stole. A propos stołu, suto zastawiony, nie brakuje na nim kutii, barszczu z krokietem, śledzi, makowca, cytrusów, które swoim zapachem zawsze przypominają święta, może to z sentymentu, jako "dziecko stanu wojennego" znajdowałam je pod choinką. Dziś w czasach kiedy w sklepach jest wszystko o czym można zamarzyć przywędrowały one spod choinki na stół. I chociaż wszechobecne "prosperity", które sprawia, że jednego dnia możemy poczuć się jak urodzony Japończyk, innego Meksykanin zajadając ich narodowe potrawy, tradycyjne wigilijne dania nigdy nie wychodzą z mody. Na szczęście. Oby nic tego nie zmieniło. Są też inni goście oprócz mnie. Dziewczyna i chłopak z Australii przybyli na wieczerzę. Oczywiście zaczęło się od składania życzeń. Goście z dalekiego kraju także dołączyli. Zadanie mieli trudniejsze ode mnie wskutek bariery językowej. Była okazja by zachłysnąć się polską gościnnością i przyjrzeć się naszej tradycji świątecznej. Za oknem śnieg, choć bałwany skonstruowane przez dzieci topnieją, znak odwilży lecz nie intelektualnej, w środku gorąco i nastrojowo. Po „opłatku” zaczynamy konsumować a jest co. W konspiracji dowiaduje sie nazwy przepysznego piernika: brauni. Mak, czekolada i wiśnie tworzą niezwykłą mozaikę. Siedzę z lekka onieśmielona, ale zadowolona z faktu iż przybyłam. W głowie szumią słowa, które usłyszałam w trakcie składania życzeń: "Niech nas jeszcze Bóg czymś zaskoczy". Mnie juz zaskoczył, tego wieczoru. Nie jestem bohaterką powieści Karola Dickensa, nie jestem starym skąpcem Scroogiem, który to nienawidził Świąt Bożego Narodzenia. To zupełnie inna historia, opowieść wigilijna- po mojemu. W każdym razie jego przykład uczy, że nigdy nie jest za późno. Jak pisał ksiądz Jan Twardowski: Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą... Odchodzą czasem dosłownie zostawiając po sobie samotne pantofle przy łóżku, ale odchodzą też w inny sposób, we własny świat. Kto przeszedł gehennę choroby psychicznej wie co mam na myśli. Ważne jest to, że ktoś tego dnia otworzył mi drzwi. Za to serdecznie dziekuję. Na codzień życie moje przypomina bardziej Don Kichotowską walkę z wiatrakami aniżeli heroiczną misję, którą mają do spełnienia wielcy bohaterowie. Przyznam, że trudno jest dawać coś z siebie, kiedy wciąż trzeba patrzeć pod nogi, aby nie wywinąć orła na swojej życiowej drodze, łudzę się jednak, że może moja obecność wyda sie komuś potrzebna. Mam nadzieję, że ktoś czytając te słowa lekko się uśmiechnie, gdziekolwiek by był: na szpitalnej sali, marznąc z zimna na jakimś dworcu albo siedząc w miękkim fotelu i popijając herbatę. Pamiętajmy o pierwszej gwiazdce z nieba, która nie tylko w ten wyjątkowy wieczór świeci dla Ciebie, dla mnie, dla nas. Zamknij na chwile oczy i pomyśl życzenie. Musi się spełnić. Trzymam kciuki. W trakcie spotkania odnotowałam niczym agent Mossadu kilka wydarzeń, które zaliczyć można jako dopełnianie spraw organizacyjnych. Były telefony do nieobecnych, rozdanie dyplomów, werbowanie chętnych na pikietę w Lublinie. Po długich rozmowach przy stole przyszedł czas na kolędy. Chociaż w okół mnie pełno bardziej utalentowanych wokalnie, włączam się do wspólnego kolędowania, wszak Wigilia to czas kiedy słowa, iż każdy śpiewać może, spełniają się najwyraźniej. Wedle podań tej nocy nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem. Czarodziejska noc. Oby cały rok był pełen takich czarów jak tego dnia. Być może zadomowię się na stałe na ulicy Czarnowiejsckiej, drugie piętro. Tymczasem juz kończę. Życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku, chorującym łagodnego przejścia na drugą stronę lustra i spełnienia marzeń od tych najmniejszych do największych.
fotosy z Wigilii 2010

data aktualizacji 20 grudnia 2010 r.
W dniu 15 XI 2010 r. gościliśmy w Gliwicach na zaproszenie tamtejszego Domu Środowiskowego. W spotkaniu wzięli udział; z naszej strony Basia Banaś, Dorota Wypich, Teresa Frączek (pisząca te słowa) oraz uczestnicy ŚDS-u i ich terapeuci, a także spora grupa młodzieży jednego z gliwickich liceów ze swoimi pedagogami. na podstawie swoich doświadczeń przybliżałyśmy słuchaczom specyfikę choroby psychicznej, w jakich okolicznościach wystąpiła i wskazywałyśmy na to kto i co pomagało nam ją pokonywać.
Spotkanie zorganizowane przez Panią kierownik ŚDS-u Magdalenę Odrobinę i jej współpracownice, skierowane było przede wszystkim do młodzieży. Miałam odczucie, iż młodzi ludzie słuchali nas z uwagą i zainteresowaniem, a pytania, które pojawiły się później dotyczyły głównie pomocy osobom dotkniętym chorobą. Niestety kryzys psychiczny jest udziałem coraz większej liczby osób, a bliscy towarzyszący choremu są kompletnie zaskoczeni i bezradni. Wydaje mi się, że nasza działalność edukacyjna powinna być bardziej ukierunkowana na człowieka młodego, nie tylko ze względu na profilaktykę zdrowia psychicznego, lecz aby uwrażliwić młodych i zachęcić ich do wolontariatu. Kameralność miejsca spotkania, spokojna gitarowa muzyka w tle, kawa i „coś słodkiego” podkreślały gościnność i przychylność gospodarzy. Trzeba tu także wspomnieć o kierujących Domem terapeutach. Są to osoby przebojowe i bardzo zaangażowane w swoja pracę, wzorujące się na sposobach działania naszego krakowskiego środowiska.
Niezwykle miło będziemy wspominać Panią Magdę Odrobinę, Panią Justynę – naszego pilota i przewodnika, sympatycznego Wojtka – sprzedawcę z galerii „Cudów i Cudeniek”, towarzyszącego nam do końca naszej wizyty oraz wszystkich, z którymi miałyśmy przyjemność rozmawiać.
Teresa Frączek
data aktualizacji 16 grudnia 2010 r.
Zostaliśmy zaproszeni do Warszawy z okazji „Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego"
8 i 9 X 2010r.
Delegację stanowili: Tereska Frączek, Marcin Szuba i ja, Dorota Trybis.
Spotkało nas tam serdeczne przyjęcie, począwszy od przywitania na Dworcu Centralnym przez męża pani dr Krzyżanowskiej, ordynator w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Zostaliśmy zakwaterowani w tym instytucie i zawieziono nas do Uniwersytetu Warszawskiego na Krakowskie Przedmieście.
Wysłuchaliśmy tam wykładu na temat działalności Domu pod Fontanną, a jedna z jego beneficjentek długo opowiadała o tym, jak dzięki działalności tej instytucji przeszła gruntowne przeszkolenie w wielu dziedzinach, jednakże trudno jej było znaleźć pracę na wolnym rynku.
Niezwykle ciekawe było wystąpienie dwóch pań z Biura Obsługi Niepełnosprawnych, które oferowały wsparcie w kryzysach zdrowia psychicznego studentom UW. Przedstawiły one ofertę różnorodnych instytucji świadczących pomoc w tym obszarze. Próbowały także odpowiedzieć na pytanie o zatrudnienie osób po kryzysach.
Nie o tym jednakże chciałabym napisać. Skupię się na wykładzie profesora Wciórki o nadziei i zdrowieniu, który został wygłoszony w drugi dzień naszego pobytu w czasie pikniku w Parku Morskie Oko.
Profesor mówił o osobie. Przytoczył atrybuty osobowe jak samoistność, autonomia, indywidualność, godność, wolność, człowieczeństwo. Osoby po przejściach tracą te cechy i profesor twierdzi, że ludzi po przejściach w Średniowieczu nie traktowano jako osobę. Dlatego od 30 lat istnieje o to spór kulturowy.
Mówi, że chorowanie to choroba + osoba. Choroba jest stanem biologicznym, a osoba ma tyle perspektyw, ile spojrzeń. Wskazał na konieczność dopuszczenia różnych perspektyw. W jego 40-to letniej praktyce nie spotkał dwóch takich samych doświadczeń.
Pan profesor zapytał o chorobę psychiczną i najprościej zdefiniował ją jako ,,kukiełki w czarnych barwach’’. Na początku wykładu pokazał on nam obraz Edmunda Monsiela, człowieka, który po tragicznych przejściach przeżył II wojnę światową i odnaleziono jego 50 rysunków, na podstawie których rozpoznano u niego schizofrenię.
Charakterystyczną cechą człowieka jest narracja, opowieść, gdy między różnymi ,,ja,, toczy się dialog. Z chwilą, gdy ten dialog ucicha trudno poradzić sobie z chorobą.
Nieprawda, że pacjenci w kryzysach psychotycznych nie cierpią. To, co profesor nazywa poczuciem utraty kontroli nad sobą, , utraty bezpieczeństwa, utraty wolności, jest największym cierpieniem. Pacjenta ogarnia zwątpienie, ogołocenie, profesor mówi, że człowiek tonie.
W zderzeniu choroby i zdrowienia, profesor mówi, że zdrowie to brak choroby. W chorobie poza chorobą nic w nas nie ma. W innych przypadkach poza chorobą jest zdrowienie. Osoba jest oddzielona od kryzysu. Człowiek musi poczuć gotowość do zdrowienia.
Niezależnie jak choroba przebiega, można mieć poczucie spełnionego życia. Mimo, że choroba psychiczna jest katastrofą, można wziąć tę chorobę w nawias. Tak rozumiane zdrowienie jest wspólnym doświadczeniem ludzkim. Przykładem jest obóz koncentracyjny. Ci, co go przeżyli przeszli zmianę ról. Wychodzenie z trudnych doświadczeń.
Nie ulegajmy bezradności. Zmagajmy się z niesprawnością. Odkrywajmy strategie radzenia sobie z niesprawnością, odzyskiwania sterowności.
Mimo, że jest to proces trudny nie traćmy nadziei.
Profesor mówi, że nasz los nie jest tylko w rękach lekarzy. Placówki pomocnicze zachęcają do wzrostu i nadziei.
Co mówi profesor o nadziei?
Przez całe życie nie mamy poczucia, że żyjemy nadzieją. Nadzieję odkrywamy, gdy cierpimy. Nadzieja jest solą życia, nadzieja umiera ostatnia. Nadzieja jest drogowskazem. Nadzieja przenosi nas w przyszłość. Nie traćmy nadziei jak Hiob.
Człowiek się poddaje nieszczęściu, gdy wybiera sam siebie. Tym czasem ktoś musi tę nadzieję na niego przenieść.
Zdrowienie jest wyborem nadziei, szukaniem drogowskazów, budowaniem nadziei.
Profesor mówi: znajdź kogoś, kto cię przeniesie w lepszy czas. Nie rezygnuj z innych ludzi. Wykaż trochę inicjatywy. Pamiętaj, że są osoby, które wyzdrowiały i można je wskazać. Szukaj sensu życia.
Po wykładzie profesora Wciórki wyszliśmy wzmocnieni i poczuliśmy, że jesteśmy na dobrej drodze do zdrowia.
Drugim wykładem był referat dr Katarzyny Lech, która zatytułowała wykład „Żeby się chciało chcieć”. Mówiła ona o konieczności zadbania o zdrowie fizyczne, które staje się podstawą do zdrowia psychicznego. Istnieje w Europie projekt Helps, który wyróżnia czynniki takie jak:
- nawyki żywieniowe
- aktywność ruchowa
- higiena jamy ustnej
- papierosy, alkohol
Mówiła ona, że gdy potrzeby podstawowe człowieka są spełnione, zaczyna on zaspokajać potrzeby wyższego rzędu. Do potrzeb podstawowych zaliczyła:
- zaspokojenie pragnienia
- zaspokojenie głodu
- potrzebę snu
- potrzebę komfortu cieplnego
Do potrzeb wyższego rzędu zaliczyła:
- potrzebę bezpieczeństwa
- bezpieczeństwo finansowe
- potrzebę edukacji
- potrzebę stabilności
Do spełnienia wszystkich tych potrzeb trzeba motywacji i podjęcia decyzji.
Nasze wystąpienie, przedstawicieli stowarzyszenia Otwórzcie Drzwi, którzy prowadziliśmy warsztaty zakończyło się ożywioną dyskusją o formach działalności naszych organizacji i wymianą adresów i kontaktów w celach przyszłej współpracy.
Ze strony Warszawiaków byli to: Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób z Zaburzeniami Psychicznymi „Integracja”, Klub Pacjenta „Amicus”, Oddział Zapobiegania Nawrotom IPiN, Stowarzyszenie „Ekon”.
data aktualizacji 15 grudnia 2010 r.
 
Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
5 listopada 2010 odbył się ostatni dwunasty wyjazd do Gorzyc na spotkanie edukacyjno-warsztatowe w ramach projektu: „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”.
Nasze refleksje:
„Po raz trzeci pojechaliśmy w rejony Sandomierza, do Gorzyc koło Tarnobrzega.
Jak zaobserwowaliśmy, rejony, które były bardzo dotknięte powodzią odbudowują się, stają nowe mosty i nadbrzeża. My zawieźliśmy dary, drobiazgi dla powodzian tamtego rejonu.
Przywitano nas gościnnie w dużym budynku czteropiętrowym z windą, gdzie kiedyś mieścił się hotel dla matek dotkniętych przemocą w rodzinie. Dzisiaj w tym miejscu mieści się Społeczny Dom Środowiskowy i Warsztaty Terapii Zajęciowej.
Widownię stanowiło 30 osób, w tym nie tylko beneficjenci, ale także psychoterapeuci WTZów i SDŚ.
Nasza wypowiedź obejmowała relację z celów i funkcjonowania Stowarzyszenia ”Otwórzcie Drzwi”, a także Zakładów Aktywizacji Zawodowej (Bożenka Dłuciak), ja mówiłam o chorobie i zdrowieniu, Mikołaj Golenia o strukturach terapii środowiskowej w Krakowie.
Nawiązała się rozmowa z panem, który chciał znać szczegóły funkcjonowania ZAZów, czyli Pensjonatu „U Pana Cogito”.
Zebraliśmy ankiety ewaluacyjne, poczęstowano nas obiadem i wróciliśmy do Krakowa z poczuciem dobrze wykonanego zadania.”
Dorota Trybis
„Grupa która na nas czekała to w większości osoby niepełnosprawne intelektualnie,ale też osoby chorujące psychicznie. Byliśmy we trójkę Mikołaj Golenia, Dorotka Trybis i ja oraz jako moderujący Gerard Banach. Ja zaczęłam i opowiadałam o swoim zdrowieniu poprzez pracę o Cogito, ale też o warsztatach terapii zajęciowej. Dorotka mówiła o rodzinie, a Mikołaj dokończył o firmach związanych z Cogito: o firmie cateringowej, rowerowej, o ŚDS. Zostalismy bardzo milo przyjęci i poczęstowani obiadem.”
Bożena Dłuciak
„Ostatnia wyprawa Stowarzyszenia „OTWÓRZCIE DRZWI”, realizująca tzw. grant norweski należała do najdalszych. Udział wzięli: Dorota Trybis, Bożena Dłuciak i Mikołaj Golenia; Gerard Banach zapewnił bezpieczny transport, wprowadzenie do tematu i nadzór techniczny, zaś Wojciech Dziuban z firmy CATERING COGITO zadbał o poczęstunek gorącymi napojami i ciastkami między dwiema sesjami.
Gorzyce są małą miejscowością za Sandomierzem i wywołują dziwne wrażenie rozległym blokowiskiem, sąsiadującym bezpośrednio z otwartą przestrzenią wiejskich łąk.
Tamtejszy Środowiskowy Dom, czyli gospodarz spotkania zajmuje czwarte piętro kanciastego bloku, dawniej służącego wyłącznie Krajowemu Ośrodkowi dla Ofiar Przemocy Rodzinnej. Dzisiaj budynek, który skalą i monotonią powtarzalnych kondygnacji bardzo przypomina krakowski DPS na Łanowej, obejmuje jeszcze kilka innych instytucji, jak wspomniany ŚDS czy Warsztaty Terapii Zajęciowej i nie da się o nim powiedzieć, że wyglądem zachęca do wejścia. Na szczęście kiedy weszliśmy, wnętrze okazało się dość schludne i dostatnie, oczywiście według polskich standardów dla tego rodzaju placówek.
Na zajęciach zebrało się trzydzieści kilka osób, z których część zdradzała objawy innych dolegliwości niż choroba psychiczna. Znalazło to odbicie przy wypełnianiu listy obecności oraz ankiet ewaluacyjnych, gdyż wielu uczestników wymagało asysty swojego terapeuty lub kogoś z edukatorów.
Nasze wystąpienie obejmowało 3 wątki: Bożena Dłuciak opowiadała o charakterze Stowarzyszenia „OTWÓRZCIE DRZWI” i jego roli edukacyjno-oświatowej, o odbiorze czasopisma „DLA NAS” wśród czytelników oraz o idei firmy społecznej; Mikołaj Golenia opisywał różne warianty pomocy środowiskowej jako alternatywy dla leczenia klinicznego; najlepiej do zebranych dotarł jednak osobisty przekaz Doroty Trybis, ukazującej własne doświadczenie udanej walki z chorobą.
Po dwóch zasadniczych częściach zajęć wyświetliliśmy film z wywiadem dr Fishera, łączącym świadectwo człowieka po kryzysie psychicznym i jednocześnie wybitnego terapeuty.
Uczestnicy spotkania nie byli zbyt aktywni i ogólny odzew należy uznać za co najwyżej umiarkowany, jednak nieoficjalne rozmowy oraz ankieta wskazywały, że zostaliśmy ocenieni pozytywnie.”
Mikołaj Golenia
Zdjęcia z Gorzyc

data aktualizacji 3 grudnia 2010 r
 
Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
22 października odbyło się kolejne 11-ste spotkanie w Żurawicy w ramach grantu : „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”
Oto relacje:
„Dnia 22 października 2010 razem z dwoma kolegami ze Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” oraz Ewą Lechowicz pielęgniarką i terapeutką, a także członkiem naszego Stowarzyszenia wyjechaliśmy wczesnym rankiem z Krakowa do Żurawicy koło Przemyśla. Celem naszej podróży był szpital psychiatryczny w tejże miejscowości. Nasz program przewidywał spotkanie edukacyjne z pacjentami szpitala, którego tematem było zdrowienie z choroby psychicznej, umacnianie w zdrowieniu, a także zaprezentowanie naszego stowarzyszenia i jego działalności. Dotarliśmy do szpitala w Żurawicy koło południa. Zostaliśmy powitani przez panią kierowniczkę rehabilitacji. Szpital jest położony w pięknie utrzymanym parku, a oddział rehabilitacji duży w odnowionym budynku. Czekała na nas liczna grupa, dobrze ponad 30 osób, głównie pacjenci, ale było też kilku terapeutów. Wśród pacjentów było sporo osób w średnim i starszym wieku, ale byli także pacjenci młodzi, tak przed i około trzydziestego roku życia. Jacek Nowak przedstawił w skrócie historię powstania naszego Stowarzyszenia i główne kierunki naszej działalności, a także czym zajmujemy się w „grancie norweskim”, w ramach którego to projektu odbywa się spotkanie w Żurawicy. Marin Szuba i ja opowiedzieliśmy o naszej chorobie oraz o tym, co sprawiło, że mimo to nie zrezygnowaliśmy z aktywnego życia. Mówiliśmy o tym, jak ważna jest dla nas nasza rodzina. Ja opowiedziałam o moim ojcu, który nie pozwolił mi poddać się chorobie, dzięki jego wsparciu nie zrezygnowałam z nauki i pracy i byłam w stanie funkcjonować w świecie tzw. „zdrowych ludzi”. Opowiedziałam o mojej córce, która od początku swojego życia miała chorującą psychicznie matkę, którą wychowałam dzięki pomocy swoich rodziców i rodzeństwa, a która jest osobą zdrową i daje mi oparcie od wielu lat. Opowiedziałam też o dobrych, oddanych terapeutach, bez których pomocy nie jest chyba możliwe wyjście z choroby, ponieważ lekarstwa nawet najbardziej nowoczesne i trafnie dobrane nie załatwią wszystkiego. Ważne są również takie miejsca jak oddziały dzienne, warsztaty terapii zajęciowej czy wreszcie środowiskowe domy samopomocy, takie miejsca gdzie osoba po kryzysie psychicznym może spotkać się z osobami o podobnych przeżyciach, wziąć udział w rozmaitych zajęciach, zjeść wspólnie ugotowany obiad. My w Krakowie mamy możliwość korzystania z bardzo dobrze rozwiniętej psychiatrii środowiskowej, mamy jednak świadomość, że w mniejszych miejscowościach sytuacja nie przedstawia się dobrze, raczej wręcz tragicznie. Dowiedzieliśmy się od naszych gospodarzy, że Przemyśl, najbliższe duże miasto nie posiada żadnych ośrodków, które mogłyby służyć rehabilitacji po chorobie. W czasie przerwy, zaproponowaliśmy przygotowaną przez” Catering Cogito” kawę, herbatę i ciasteczka, otoczyli nas pacjenci i jedna z pań opowiedziała, że w Dubiecku koło Przemyśla jest miejsce prowadzone przez zakonnice, które organizują czas osobom po kryzysach psychicznych, mają własny bus, którym przywożą tam uczestników zajęć, ponadto można tam też zjeść ciepły posiłek. Każda inicjatywa jest cenna, a po naszym spotkaniu uczestnicy doszli do wniosku, że idąc za naszym przykładem powinni sami wyjść z własną inicjatywą. My zaproponowaliśmy pomoc w podzieleniu się naszymi doświadczeniami, w materiałach, które rozdaliśmy były wszystkie zawierające dane co do możliwości kontaktu z naszym Stowarzyszeniem. Pacjenci wyrazili nadzieję, że jeszcze kiedyś przyjedziemy znowu do szpitala w Żurawicy, aby ich inni koledzy mogli się spotkać z członkami naszego Stowarzyszenia, bo uznali, że właśnie taka wiedza i doświadczenie z tzw. „pierwszej ręki” jest najcenniejsze. Ja zostałam bardzo mile zaskoczona, bo podeszła do mnie dziewczyna, z którą leczyłam się w Szkole Życia w Szpitalu Psychiatrycznym im. J.Babińskiego w Krakowie 10 lat temu. Dałam jej mój numer telefonu i na drugi dzień po powrocie z Żurawicy do Krakowa odebrałam od niej telefon. Mówiła, że wszyscy pacjenci byli bardzo zadowoleni ze spotkania z nami i że nasza prezentacja była bardzo profesjonalna. Chciałam też nadmienić, że na tym spotkaniu zaprezentowaliśmy film o człowieku, który chorował na schizofrenię, wyszedł z tej choroby, ukończył studia medyczne i od lat pomaga chorym jako lekarz psychiatra. Jest to na pewno przykład, że diagnoza choroby psychicznej nie jest wyrokiem na całe życie, a doświadczenie własnej przebytej choroby może stać się źródłem wiedzy, która może pozwolić nie tylko pomóc samemu sobie, ale też pomagać innym. Po spotkaniu zostaliśmy zaproszeni na pyszne pierogi. Zjedliśmy obiad w towarzystwie pani kierowniczki rehabilitacji, która wcześniej oprowadziła nas po pracowniach plastycznych, gdzie oglądaliśmy piękne i wykonane w wielu różnych technikach prace pacjentów. Był obecny także dyrektor szpitala, który jak się dowiedzieliśmy jest z wykształcenia historykiem, ale już od wielu lat sprawdza się jako świetny menadżer, dba o szpital i potrafi z sukcesem walczyć o środki na utrzymanie i rozwój szpitala.
Wierzymy, że udało się nam przekazać osobom, z którymi spotkaliśmy się w Żurawicy, nadzieję i że jeszcze będzie nam dane podzielić się doświadczeniem, które sprawi, że będą mogli zmieniać na lepsze swoje życie po chorobie.”
Danuta Biernacka
„Do Żurawicy, miejsca kolejnego szkolenia spóźniliśmy o pół godziny, ale przyjęci zostaliśmy niezwykle ciepło. Sala, która była przygotowana do szkolenia, po zainstalowaniu sprzętu; laptop, głośniki, rzutnik, ekran, jakby nagle wypełniła się słuchaczami, uczestnikami spotkania, sala była pełna. Odbiorcy spotkania byli otwarci, wyrazili zgodę na fotografowanie i chcieli słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać (wg ich zdania). Byliśmy „podejrzewani” o 100% zdrowie psychiczne i nie zażywanie leków, nawet w dawkach podtrzymujących, bo wyglądamy normalnie. Wytłumaczyłem słuchaczom jak to jest z lekami a koleżanka Danusia mocno zaoponowała, co to znaczy wyglądać normalnie, po prawdzie i żartem.
Odbiorcy byli zasłuchani naszym wystąpieniem, mieli pewien niedosyt i nawet po skończeniu szkolenia mieli pytania: co? jak? gdzie? z kim?
Po szkoleniu zostaliśmy zaproszeni na obiad do jednej z sal terapeutycznych. Na ścianach wisiały obrazy wykonane różnymi technikami malarskimi, przy niektórych obrazach zapierało dech.
Wyjechaliśmy usatysfakcjonowani. To było udane szkolenie, myślę, że dla obu stron.”
Jacek Nowak
„Celem naszej podróży, tym razem była Żurawica, niewielka miejscowość w województwie Podkarpackim, oddalona o około 250 km od Krakowa. Wyprawa zapowiadała się długa i męcząca. Nasz bus miał pokonać tę trasę w około 5 do 6 godzin. Korki na trasie spowodowały, że przyjechaliśmy na miejsce z półgodzinnym opóźnieniem. Żurawica powitała nas pięknym jesiennym słońcem i mocnym wiatrem. Spotkanie odbywało się na terenie wojewódzkiego szpitala psychiatrycznego w Żurawicy. Zaskoczeniem był dla nas
schludny i zadbany wygląd szpitala, niedawno odremontowanego położonego na terenie ładnego parku. W sali na piętrze, gdzie mieliśmy nasze wystąpienie, stopniowo zbierali się pacjenci, lekarze, terapeuci zajęciowi i pielęgniarki. Zaczęliśmy. Mówiliśmy o naszym doświadczeniu chorowania i wychodzenia z choroby, o Stowarzyszeniu, psychiatrii środowiskowej. Mówiliśmy o roli wiary, nadziei i miłości w procesie zdrowienia.
O roli rodziny. Chcieliśmy dać tym ludziom odrobinę nadziei na poprawę ich losu, wiary, że może się to udać i zwykłej ludzkiej życzliwości, ciepła i miłości. Okazało się, że nasz przekaz trafił do nich i spowodował spory oddźwięk. Nie było to widoczne od razu, gdyż „na gorąco” na sali było aktywnych tylko parę osób. Ale na przerwie „kawowej” pacjenci otoczyli nas kołem i zadawali mnóstwo pytań. Naszemu wystąpieniu przysłuchiwał się dyrektor szpitala w towarzystwie paru lekarzy. Dał on piękne podsumowanie tego co powiedzieliśmy, odwołując się właśnie do tych trzech: wiary, nadziei i miłości. Na zakończenie dnia w Żurawicy, jeszcze jeden miły akcent – zaproszono nas na obiad, gdzie były serwowane pyszne pierogi własnego wyrobu. Zadowoleni i naładowani pozytywną energią wyruszyliśmy w drogę powrotną.”
Marcin Szuba
Zdjęcia ze szkolenia w Żurawicy

data aktualizacji 15 listopada 2010 r

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
14.10.2010 w Chrzanowie przeprowadziliśmy dziesiąte spotkanie edukacyjno-warsztatowe w ramach projektu: „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”. A oto wrażenia:
„Tym razem celem naszego wyjazdu edukacyjnego był Oddział Psychiatryczny w Szpitalu Miejskim w Chrzanowie. Mieliśmy mały poślizg z rozpoczęciem, ponieważ olbrzymie korki w Krakowie i na trasie, wynikające z robót drogowych, opóźniły nasze dotarcie na miejsce. Po przyjeździe, sprawnie, pomimo ciasnoty, zorganizowaliśmy nasze wystąpienie (w jednym pomieszczeniu catering i edukacja). Grono odbiorców było zróżnicowane i specyficzne ze względu na miejsce spotkania-oddział zamknięty. Przeważali pacjenci oddziału i w pierwszej części (wykładowej) personel medyczny pracujący przed południem, a więc grono lekarzy, psychologów i pielęgniarek. Na część warsztatową, już po przerwie, personel medyczny już nie powrócił. A szkoda, bo mając doświadczenie z innych wyjazdów edukacyjnych, wiemy, że często, część warsztatowa prowadzona z lekarzami i ich pacjentami, wiele wnosi, zarówno dla jednych jak i drugich uczestników. Podczas prelekcji dzieliliśmy się własnymi doświadczeniami chorowania i zdrowienia, by umacniać innych na drodze dochodzenia do zdrowia i podsycać nadzieję na dobrą jakość życia, pomimo doświadczania choroby psychicznej. Zachęcaliśmy do dzielenia się własnymi opiniami jak i dorobkiem artystycznym z redakcją ,,Dla Nas”, czasopisma środowiska psychiatrycznego. W naszym periodyku wypowiadają się osoby z doświadczeniem kryzysu psychicznego, jak i profesjonaliści. Byliśmy pod dużym wrażeniem determinacji w uczestnictwie w szkoleniu pacjentów oddziału. Pomimo stosunkowo długo trwającej edukacji starali się nie opuszczać sali i aktywnie uczestniczyć w zajęciach. Nawiązaliśmy bliższe relacje podczas przerwy przy herbacie i kawie serwowanej przez pracownika Firmy Społecznej Catering Cogito. Uzyskałam wiele informacji na temat funkcjonowania oddziału. Zachęciliśmy słuchaczy, zróżnicowane gremium: pacjentów, rodziny, profesjonalistów do aktywnego włączenia się w protest organizowany pod siedzibą NFZ w Krakowie przez ,,Stowarzyszenie Otwórzcie Drzwi”, dotyczący obcięcia dotacji budżetowych przeznaczonych na psychiatrię i negatywnych implikacji takich rozwiązań.”
Barbara
”Szkolenie w Chrzanowie odbyło się w zamkniętym oddziale psychiatrycznym, więc osoby, które z niego skorzystały to przede wszystkim pacjenci jak i personel tego oddziału. Mimo tego, że był to odział stacjonarny, na którym ludzie przyjmują duże dawki leków i ich percepcja jest dość mocno przez to ograniczono, to jednak wiele osób brało aktywny udział, były pytania z Sali i dużo pacjentów wzięło udział w części warsztatowej. Miałem wrażenie, że szkolenie zostało przyjęte z zainteresowaniem i aprobatą.”
Konrad Wroński
„W Chrzanowie miejscem spotkania stała się jadalnia na oddziale psychiatrycznym w miejscowym szpitalu. Przyniesiono krzesła, usunięto stoliki, tylko kolega z Cateringu Cogito miał trochę problemów, bo musiał zorganizować poczęstunek w tej samej sali, miał mało miejsca, a woda na herbatę i kawę gotowała się w trakcie spotkania. Zazwyczaj poczęstunek przygotowuje się w osobnej sali, ale widocznie nie zawsze są na to warunki. Kolega w każdym razie poradził sobie z tą sytuacją, a czajnik burczał tylko przez chwilę. Słuchaczami byli pacjenci tego oddziału, parę osób z ich rodzin i pracujący tam terapeuci – pielęgniarki, lekarze, terapeutki zajęciowe. Pierwszy raz chyba spotkaliśmy się z ludźmi przebywającymi na oddziale zamkniętym, poczułam szczególną odpowiedzialność za nasze słowa, żeby nikomu nie zaszkodziły. Dlatego trudno było mówić o przeżywaniu wiary jako sposobie wychodzenia z kryzysu, bo przecież wiele osób ma urojenia, których tematem jest swoiste przeżywanie religii i prawd wiary. Trzeba było ostrożnie zauważyć, że takie odczucia wymagają „korekty” i zdarzają się. Większość pacjentów wytrwała do końca, niektórzy z napięcia wychodzili w trakcie spotkania, ale potem wracali. Byli w różnych stanach, niektórzy nadmiernie pobudzeni, większość przechodziła depresję. Wzruszyła mnie jedna kobieta w koszuli nocnej, która wytrwała do końca pierwszej części. Parę razy jej smutna twarz nieco się ożywiła. Może wyniosła jakąś iskierkę nadziei? Tego jednak nie wiem, nie mogła rozmawiać. Z sali padło parę pytań, jedno z nich brzmiało: Czy ktoś z państwa miał poczucie, że jest kimś niezwykłym, bo doświadczył choroby psychicznej? Kiedyś tak się czułam, może był to sposób na dowartościowanie się, kiedy oprócz choroby nic innego się nie wydarzało. Na warsztacie zostali niektórzy pacjenci, kilka pielęgniarek i terapeutek zajęciowych, kadra lekarska i psychologiczna opuściła salę. Zupełnie inaczej niż w Sandomierzu. Cóż, może mieli ważne zajęcia... a może nie chcieli stanąć z tej „drugiej strony”? Nie mieliśmy okazji z nimi porozmawiać, więc jest to tylko fantazjowanie na ten temat. To spotkanie miało swoją wagę. Może daliśmy tym ludziom odrobinę zajęcia podczas dłużących się szpitalnych godzin. Może choć trochę nadziei..."
Dorota Dużyk-Wypich
Zdjęcia ze szkolenia w Chrzanowie

data aktualizacji 10 listopada 2010 r
W ramach projektu „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie w Polsce południowo-wschodniej” dnia 22.09.2010 zrealizowaliśmy kolejne spotkanie edukacyjno-warsztatowe w Sandomierzu.

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
SPRAWOZDANIE Z WYJAZDU EDUKACYJNEGO DO SANDOMIERZA
Celem naszego kolejnego wyjazdu edukacyjnego w ramach realizacji Grantu Norweskiego był Sandomierz. To miasto oczarowało nas nie tylko swoją architekturą, którą podziwialiśmy spacerując w jesiennych promieniach słońca już po spotkaniu. Byliśmy jeszcze pod wrażeniem co dopiero zakończonego występu zorganizowanego w pięknym zabytkowym Ratuszu, w reprezentacyjnej Sali miejskiej, gdzie stylowe, antyczne meble tworzyły jakiś dziwny, niepowtarzalny klimat. Mocnym, współczesnym akcentem był portret Jana Pawła II, malowidło intrygujące i swojskie zarazem. To właśnie ten portret pierwszy rzucił mi się w oczy, gdy weszliśmy na ratuszowe pokoje. Poczułam się tutaj na swoim miejscu. Trzeba dać świadectwo. Zgodnie z tematem Grantu Norweskiego realizowanego przez nasze Stowarzyszenie ,,Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w południowej Polsce. Trzeba dać świadectwo”. I dawałyśmy to świadectwo. Każda z naszej trójki na podstawie własnego życia i własnych doświadczeń. Starałyśmy się nieść przesłanie nadziei, by pomagać w zdrowieniu i umacniać w tym co pozytywne. Odbiorcami naszego wystąpienia było liczne grono profesjonalistów, rodzin i osób po kryzysach psychicznych. Zaskakująca była dla nas sytuacja, gdy po naszych wystąpieniach(3 osoby) nie było żadnego odzewu ze Sali. Pomimo zachęt kierowanych przez Gerarda-profesjonalistę, który świetnie czuwał nad realizacją programu od strony organizacyjnej, sala ,,milczała jak zaklęta”. Żadnych pytań, żadnych refleksji, którymi ktokolwiek chciałby się podzielić. Zdziwiło nas to, bo szczerze mówiąc jeszcze z taką sytuacją nie mieliśmy do czynienia podczas naszych ,,szkoleń”. Lody milczenia pękły podczas przerwy spędzanej przy kawie lub herbacie. Uczestnicy spotkania otaczali nas ze wszystkich stron i pytaniom, dzieleniem się doświadczeniami nie było końca. Tylko dlatego, że mieliśmy ściśle wyznaczone ramy czasowe (zaraz po nas salę wynajmowała inna grupa) kończyliśmy te rozmowy, by przejść do części warsztatowej. Na warsztatach miałam grupę zróżnicowaną: lekarz, terapeuci, rodziny i tylko jedna osoba z doświadczeniem kryzysu chorobowego. Zespół pracował wg. podanych zaleceń i szybko wyłoniono lidera-młodego lekarza. To on dokonał podsumowania pracy grupy i przedstawił na szerszym forum. Ciekawe były refleksje pana Doktora, który stwierdził, że taka forma- wykłady + warsztaty prowadzone przez osoby z doświadczeniem choroby psychicznej, a więc byłych pacjentów, są dla niego nowym doświadczeniem, które musi jeszcze przeanalizować po spotkaniu. Było to coś nowego, wnoszącego element konstruktywny w ,,byciu lekarzem psychiatrą”. W grupie zauważono różnorodność podejścia do tematu zdrowienia w zależności od perspektywy: rodzina, profesjonaliści, chory. Pomimo tej różnorodności, najczęściej na pierwszym miejscu w zdrowieniu stawiano lekarza, dobrze dobrane leki i system opieki psychiatrycznej, który skutecznie pomaga w dochodzeniu do zdrowia. Pan Doktor podkreślił ciekawą wypowiedź osoby po kryzysie, która sklasyfikowała czynniki zdrowienia w zależności od natężenia choroby: ,, w szczycie szaleństwa” najważniejszy jest lekarz i leki, przy lepszym samopoczuciu, jemu w zdrowieniu pomaga kontakt z przyrodą i pies- najwierniejszy przyjaciel. Ten wyjazd ubogacił mnie relacjami z innymi ludźmi, ze środowiska sandomierskiego, przekonał o sensie naszych działań i był inspiracją do reflektowania nad metodami pracy.
BARBARA
SANDOMIERZ 22.09.2010
Spotkanie szkoleniowe w Sandomierzu odbyło się w pięknej sali zabytkowego ratusza. Przybyli nań członkowie stowarzyszenia rodzin, kilka osób chorujących psychicznie oraz paru terapeutów, w tym dwoje lekarzy psychiatrów. W pierwszej części opowiadałyśmy o naszym Stowarzyszeniu, o objawach choroby i zdrowieniu. Każda z nas kolejno podjęła jeden ze wspomnianych tematów, co uzgodniłyśmy przed spotkaniem. Na końcu zaprosiłyśmy słuchaczy do zadawania pytań. Sala milczała, nie było żadnego odzewu, mimo ponowienia zaproszenia. Byłyśmy nieco skonsternowane, pojawiły się wątpliwości, czy spotkanie spełniło swoją rolę. Wyświetliliśmy film o Fisherze, psychiatrze, który w młodości chorował na schizofrenię, po czym zaprosiliśmy wszystkich na przerwę kawową. I wtedy zaczęły do nas podchodzić różne osoby, przeważnie matki ludzi chorujących. Okazało się, że miały pytania i uwagi, ale widocznie nie chciały ich poruszać na forum publicznym. Wolały kameralną rozmowę. Jedna z matek powiedziała, że dzięki moim opisom wędrówek w psychozie zaczęła rozumieć swojego syna, który podobnie wędrował. Nie przypuszczała, że człowiek w psychozie żyje w swoim wyimaginowanym świecie, do tego stopnia prawdziwym dla niego, że robi różne dziwne rzeczy, pozornie bez sensu. Nikt nie wiedział o mojej psychozie, a zapewne także o psychozie tego chłopca. Dlatego potrzebne są spotkania uświadamiające rodzinom istotę choroby psychicznej, które mogłyby zapobiec niebezpiecznym „wędrówkom”, zwłaszcza tym odbywanym w nocy. Pamiętam, że byłam wtedy przekonana, że jestem niewidzialna i cichutko wyślizgiwałam się z łóżka, żeby wypełnić swoją misję. Gonił za mną mój biedny ojciec, żeby zawrócić mnie do domu. Dzięki tej opowieści matka z Sandomierza zdała sobie sprawę z psychozy syna. Do koleżanek też podchodziły różne osoby, tak że cała przerwa okazała się bardzo owocna. W drugiej części prowadziłyśmy warsztaty. W każdej grupie byli terapeuci, w mojej lekarka psychiatra. Podczas warsztatu jedna z kobiet zaczęła mówić o kłopotach ze swoim chorującym synem. Czuła się bezradna, potrzebowała rozmowy i rady. Jak ważna jest dobra opieka psychiatryczna, która pomaga także rodzinie, widać, że czasami jest ona niewystarczająca. Ta kobieta potrzebowała takiej pomocy. Pod koniec warsztatów pewien psychiatra wyznał szczerze, że pierwszy raz znalazł się po drugiej stronie, czyli w roli uczestnika warsztatów prowadzonych przez osoby po kryzysach psychicznych. Nie nazwał nas tak otwarcie, nie użył nawet słowa „pacjenci” czy „beneficjenci”, starał się unikać jakiegokolwiek określenia nas, być może przez delikatność. Stwierdził, że jest to dla niego cenne doświadczenie. Po zakończeniu spotkania podeszła do mnie psychiatra z mojej grupy i zapytała, co należy zrobić, żeby ten pierwszy pobyt w szpitalu nie był tak traumatyczny. Byłam zaskoczona i nieco zmęczona wrażeniami, wypaliłam, że trzeba takiego człowieka przytulić... i towarzyszyć mu. Potem myślałam o tym, czy to jest możliwe, czy osoba w psychozie pozwoli się przytulić... Myślę mimo wszystko, że tego właśnie potrzebujemy, nie tylko w sensie fizycznym, ale i psychicznym – przyjaznej opieki, ciepła, współczucia, delikatnego prowadzenia. I tego życzę ludziom w szpitalu.
Dorota Dużyk-Wypich
Był piękny, jesienny poranek. O 6:00 mgły podnosiły się do góry, gdy szłam na przystanek autobusowy, by dojechać na ul. Skwerową, gdzie wyznaczyliśmy sobie spotkanie. Byłam niespokojna. Ta wczesna pora, gdy ja jeszcze nie dojrzałam do aktywności i ten lęk przed nieznanym, przed tym, co mnie dzisiaj miało spotkać. Jechaliśmy do Sandomierza małą grupą, Dorotka Wypich, Basia Banaś, Wojtek Dziuban, Gerard Banach i ja, Dorota Trybis. Wszyscy się znaliśmy, a jednak gościła we mnie niepewność. Dawno już nie brałam udziału w szkoleniach, ostatni raz około roku temu i nie wiedziałam, czy jeszcze będę umiała jasno, wartko i ciekawie opowiadać o swojej chorobie i zdrowieniu. Nie wiedziałam, czy się sprawdzę i czy przyjaciele, z którymi jechałam „zgrają się „ ze mną, pozwalając mi wypowiedzieć to, co przygotowałam. Był to wyjazd „grantowy” z grantu Norweskiego. Mieliśmy za zadanie przeprowadzić szkolenie beneficjentów i profesjonalistów, w tym lekarzy, terapeutów oraz przedstawicieli miejscowych władz i pracowników MOPS (Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej). Spod mgły wydobywało się słońce i pomału poprawiał mi się humor, gdy rozmawialiśmy przyjaźnie w busiku, który wiózł nas do celu. Mijaliśmy piękne wsie, miasteczka i pola, jednakże dawało się zauważyć ślady po niedawnych powodziach. Najbardziej przygnębiający okazał się widok nadbrzeża Wisły w Sandomierzu. To piękne miasto ucierpiało tego roku bardzo, gdy dwukrotnie Wisła wystąpiła z brzegów. Spotkanie miało się odbyć w pięknym, renesansowym ratuszu, z pozostałościami gotyckimi. Zbudowany jest on w XIV wieku, a przebudowany w XVI w. , gdy powstała renesansowa attyka. Wieża została dobudowana w XVII w., a zegar słoneczny powstał w 1958r. (wg „Przewodnika po Polsce” Wwa 1976 pod red. Kazimierza Marcinka.) Gości zeszło się dużo, około 30 osób wypełniło zabytkową salę posiedzeń. Po wprowadzeniu Gerarda Banacha obie moje koleżanki, Dorota i Basia bardzo ciekawie mówiły o działalności StODu, o jego celach i zadaniach, a także o swoich doświadczeniach z wychodzenia z choroby. Razem ze mną, jesteśmy przykładem pozytywnego działania psychiatrii środowiskowej, a to: Zakładów Aktywności Zawodowej, Społecznego Domu Środowiskowego, Oddziałów Dziennych i.t.d. i reprezentujemy osoby w remisji choroby psychicznej. Pobyt nasz zakończył się warsztatami, w czasie których uczestnicy mieli okazję wypowiedzieć się na temat tego, co pomogło im wydobyć się z choroby. W mojej grupie doszliśmy do wniosku, że bardzo ważne jest wewnętrzne przekonanie i chęć do podejmowania prób zdrowienia. Znalazł się też mężczyzna, który dziękował kierowniczce hotelu „U Pana Cogito” w Krakowie, pani Agnieszce Lewonowskiej za pomoc materialną udzieloną jemu w czasie powodzi. Choć wyjeżdżałam w tę podróż z niepokojem, to zakończyła się ona pomyślnie, a wspomnienia, które zachowałam są pozytywne. Jeszcze raz się przekonaliśmy, jak ważne jest szkolenie na temat działalności naszego Stowarzyszenia i celowości istnienia Psychiatrii Środowiskowej.
Dorota Trybis
Zdjęcia ze szkolenia w Sandomierzu

data aktualizacji 20 października 2010r.
Wieczór poezji Jana Pawła II 17.10.2010 o godzinie 17.00 w Sali Konferencyjnej przy ul.Bałuckiego 6
Drodzy Czytelnicy!
Nasza działalność stowarzyszeniowa czasem przekracza ramy głównego nurtu naszej aktywności, którym jest edukacja…
Dzieje się tak dlatego, że mamy wśród nas niepowtarzalnych członków, co stanowi o bogactwie stowarzyszenia. Żywo reagujemy na nowe pomysły i inspiracje. Jedną z takich duchowych inspiracji był pomysł „dobrego ducha” stowarzyszenia - Basi, aby zorganizować wieczór poezji Jana Pawła II w kolejną z rocznic upamiętniających objęcie papieskiego urzędu przez naszego wielkiego rodaka.
Dość szybko uformowała się kilkuosobowa grupka zainspirowana przez Basię. Pierwszym krokiem był wybór tekstów do recytacji. Dla mnie osobiście, choć wstyd się przyznać, był to pierwszy kontakt z poetyckim dorobkiem Jana Pawła II. Myślę, że nie tylko dla mnie był to czas wielkiego duchowego ubogacenia, kiedy odkryłam wielkiego mistyka w naszym papieżu w utworach pisanych na długo przed tym, kiedy został księdzem…
Przez około dwa tygodnie spotykaliśmy się kilkakrotnie w różnych miejscach, żeby przygotować program.
Wspólnie przygotowywaliśmy również dekorację i oprawę muzyczną. Dorotka wykonała „okno papieskie”, a Jacek podkład muzyczny do recytacji. Mieliśmy nawet profesjonalnych śpiewaków wśród nas – Bożenkę i Mikołaja, członków stowarzyszenia, którzy prezentowali religijne pieśni solo.
Tak naprawdę, to na przygotowanie nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Trzeba było jeszcze stworzyć i wypisać imienne zaproszenia do profesjonalistów, naszych rodzin oraz plakaty informacyjne w kilku miejscach dostępnych także dla pacjentów.
W dzień występu byliśmy wszyscy nad wyraz skupieni. Sala była przepełniona po brzegi. Reakcje publiczności przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Po zakończeniu wystąpienia, kiedy piliśmy kawę i herbatę podchodziły do nas kolejne osoby dziękując za chwile wzruszenia.
Dzięki determinacji Basi nie będzie to nasz ostatni występ. Mamy już nowe plany. Tym razem będzie to Szpital im.Babińskiego w Krakowie.
Do zobaczenia! Kasia
Zdjęcia z wieczorku poetyckiego

data aktualizacji 11 października 2010 r
W ramach projektu „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie w Polsce południowo-wschodniej” dnia 07.09.2010 zrealizowaliśmy kolejne spotkanie edukacyjno-warsztatowe w Zakopanem.

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
Oto nasze wspomnienia:
„Dnia 7 września 2010 roku, w ramach „Grantu norweskiego” pojechaliśmy w grupie czworga edukatorów, tj. Anna Liberadzka, Konrad Wroński, Mikołaj Golenia i ja, Danuta Biernacka do Zakopanego na spotkanie zainicjowane przez Stowarzyszenie „Otwórzcie Drzwi” i zorganizowane razem ze Starostwem Zakopiańskim. Spotkanie rozpoczęło się kwadrans po 10-tej w Jasnym Pałacu przy ul. Tetmajera. Grupa osób, która wzięła udział w spotkaniu była liczna, około 30 uczestników. Przybyło m.in. pięciu pedagogów szkolnych, przedstawiciel tzw. interwencji kryzysowej w rodzinie, nauczycielka ze szkoły dla dzieci upośledzonych intelektualnie, pracownica MOPS-u oraz kilka osób po kryzysach psychicznych a także członkowie ich rodzin.
Zakopane nie posiada domu środowiskowego dla osób chorujących psychicznie, ale jak dowiedzieliśmy się od Wice Starosty będą organizować program unijny dla około 20 osób po kryzysach psychicznych i właśnie korzystając z danych personalnych do tego programu zwrócono się z zaproszeniem na to spotkanie do tych osób.
Ania Liberadzka rozpoczęła spotkanie udzielając krótkiej informacji o Stowarzyszeniu „Otwórzcie Drzwi”oraz o „Grancie norweskim”, który realizujemy w Małopolsce i trzech województwach ościennych. Mikołaj Golenia opowiedział o tym, jak w Krakowie realizowany jest program psychiatrii środowiskowej i na czym on polega, a Konrad Wroński podzielił się swoim osobistym doświadczeniem choroby oraz drogą jaką odbył z chorobą i zdrowieniem aż do podjęcia studiów informatycznych, z których zaliczył już 2 lata. Moja wypowiedź poświęcona była własnej drodze zdrowienia realizowanej już ponad 37 lat, czyli od początku choroby. Opowiedziałam o tym, jak ważna była w tej historii zdrowienia moja rodzina, przede wszystkim ojciec i moja córka, no i ja sama. Podkreśliłam, że na pewno ważna jest bliska osoba, która daje nam oparcie, ale też bardzo ważni, o ile nie najważniejsi, dla siebie jesteśmy my sami. Dobrze jest mimo choroby znaleźć jakąś pasję, coś, co nam pozwala lepiej walczyć z chorobą. Może to być nauka, praca, hobby. Opowiedziałam o tym, jak zmienia się psychiatria i jak dzisiaj powoli zaczynają się zmieniać nawet duże szpitale psychiatryczne, takie jak Szpital im. Babińskiego w Krakowie. Głos zabrał pan, który nie ma dobrych doświadczeń związanych z leczeniem w dużym szpitalu. Podkreślił, że leczono go przy pomocy bardzo dużej dawki leków i żadnej psychoterapii. Ja opowiedziałam o dwóch oddziałach w Szpitalu im. Babińskiego, nr 7B i 4A, oddziałach całodobowych, ale otwartych, gdzie głównie stawia się na dużą ilość psychoterapii, w której to ofercie każdy pacjent może znaleźć coś dla siebie. Wielu pacjentów ma nadzieję, że reforma Szpitala im. Babińskiego w Krakowie, a także innych wielkich szpitali pójdzie w kierunku przeobrażenia tak, aby w leczeniu wyważyć w odpowiednich proporcjach rolę lekarstw i nowoczesnej psychoterapii.
Zanim zaczęliśmy drugą część spotkania, czyli warsztaty, odbyła się żywa dyskusja, w której wzięła udział większa część uczestników. Okazało się, że w Zakopanem istnieje oddolna inicjatywa, a mianowicie matka jednej z uczestniczek spotkania, psycholog, która sama ma syna po kryzysie psychicznym, przy przychodni pedagogiczno-psychologicznej zorganizowała raz w tygodniu dla osób z zaburzeniami emocjonalnymi. Jest więc miejsce, gdzie byli pacjenci mogą się spotkać i podzielić swoimi doświadczeniami z chorobą i życiem po chorobie. Inicjatywa ta może liczyć na poparcie Starostwa.
W drugiej części, po półgodzinnej przerwie, rozpoczęliśmy warsztaty w dwóch grupach. Uczestnicy spotkania zastanawiali się, co pomaga zdrowieć osobom chorującym psychicznie. Każda z osób otrzymała karteczki, na których przedstawione hasłowo były propozycje, np. „rodzina”, „psychoterapia”, „przyjaciele”. Uczestnicy mieli samodzielnie ustalić hierarchię ważności tych kwestii odnośnie procesu zdrowienia. Większość osób podkreśliła najważniejsze znaczenie rodziny i przyjaciół, a także psychoterapii. Leki, choć ważne, znalazły się na końcu.
Po zakończeniu warsztatów, wiele osób wyraziło chęć utrzymywania w przyszłości kontaktu z naszym stowarzyszeniem, a także zadeklarowało swój przyjazd do Krakowa na Dzień solidarności z chorującymi psychicznie 2010. Jeden z uczestników, osoba po kryzysie, przeczytał swój własny, piękny wiersz, a my zaproponowaliśmy mu, by wysłał swoje poezje do czasopisma „Dla nas”, gdzie mogą zostać wydrukowane. Uczestnicy wyrazili chęć i nadzieję na kolejne spotkanie w Zakopanem z członkami naszego stowarzyszenia. Spotkanie zakończyliśmy obiadem, na który zaprosił nas Wice Starosta.
Uważam, że spotkanie było bardzo udane. Podzielenie się naszymi własnymi doświadczeniami było cenne dla uczestników tym bardziej, że Zakopane, nie tak małe w końcu miasto, nie posiada ani Domu Środowiskowego, ani Warsztatów Terapii Zajęciowej dla osób po kryzysach psychicznych. Mamy nadzieję, że władze Zakopanego podejmą zdecydowane kroki w kierunku utworzenia takich struktur, które stanowią ogromną pomoc dla osób chcących zdrowieć i powracać do aktywnego życia.”
Danuta Biernacka
uczestniczka spotkania
„O wyjeździe na szkolenie dowiedziałem się dzień wcześniej i musiałem dość szybko zdecydować się na wyjazd. Miałem małe problemy z wczesnym wstaniem, lecz mimo to udało mi się dotrzeć na czas do miejsca z którego był wyjazd.
Rano była mgła, która dość szybko opadła i w drodze do Białego Pałacu w Zakopanem mieliśmy momenty kiedy wychodziło słońce. Była w nas nadzieja, że wszystko pójdzie dobrze i cieszyliśmy się, że będziemy szkolić.
Gdy dojechaliśmy na miejsce powitał nas Starosta Zakopanego i zapowiedział nasz występ. Plan szkolenia był dobrze ustalony i na początku wszyscy wiedzieli dokładnie na jaki temat będą się wypowiadać i kto będzie dbał o miły przebieg spotkania. Jednak mimo ustalonego planu pozwoliliśmy sobie na nie trzymanie się koniecznie głównej zaplanowanej linii wykładu. Dzięki temu udało nam się nawiązać lepszy kontakt ze słuchaczami wprowadziło miłą i przyjazną atmosferę i zachęciło do zadawania pytań. Oprócz wykładu i ćwiczeń mogliśmy również porozmawiać w przerwie na temat różnych możliwości ulepszania i rozwijania systemu opieki psychiatrycznej w naszych regionach. Zaraz po zakończeniu szkolenia zostaliśmy zaproszeni przez Starostę na obiad co było bardzo przyjaznym gestem z jego strony. Poczuliśmy się docenieni i zadowoleni z owocnej i miłej pracy w trakcie szkolenia.”
Konrad Wroński
„Spotkanie edukacyjno-oświatowe 7 września 2010 r., kontynuujące tzw. Grant norweski było trochę inne niż wszystkie. Małopolska psychiatria środowiskowa jest ciągle jeszcze niedostępna czy nawet nieznana mieszkańcom Podhala, gdzie nie działają właściwie żadne placówki tego typu. Z drugiej strony Zakopane, stały składnik naszej świadomości, zwykle kojarzy się z relaksem w pięknym otoczeniu więc podróż tam nastraja optymistycznie o każdej porze roku.
Nasze oczekiwania potwierdziły się na miejscu, gdyż trafiliśmy do eleganckiego starego pensjonatu, służącego obecnie władzom samorządowym jako ośrodek wypoczynkowy oraz konferencyjny. Honory domu pełnił wicestarosta powiatu – pan Andrzej Skupień , a wśród gości zajmujących jasną, stylizowaną klasycystycznie salę znalazły się osoby doświadczone kryzysem psychicznym, członkowie rodzin, pedagodzy oraz pracownicy miejskiej Pomocy Społecznej. Rola moderatora przypadła Annie Liberadzkiej; najpierw udzieliła ona głosu Konradowi Wrońskiemu, który z właściwą sobie skromnością opowiedział historię własnej choroby oraz jej pokonania dzięki determinacji, ożywionej marzeniem o studiach informatycznych – właśnie realizowanych. Następnie Mikołaj Golenia skrótowo omówił genezę i strukturę krakowskiej psychiatrii środowiskowej, rodzaje placówek i stawiane przed nimi cele. Danuta Biernacka wskazała że nie ma genetycznej dziedziczności choroby psychicznej ale właściwie u każdego występuje „słaby punkt” podatny na takie zranienie, które może skutkować reakcją kryzysową. Podkreślała ona także jak ważne jest krzepiące zrozumienie ze strony bliskich osób i osobiste zainteresowania, dające odskocznię od bolesnych dolegliwości.
Zebrani goście żywo reagowali na poruszane tematy, zadając pytania i inspirując nowe wątki – m. in. kwestię rozpoznania wczesnych objawów czy temat odpowiedzialności za skłonienie chorego do podjęcia terapii.
W trakcie przerwy obecni z edukatorami Marcin Janik i Jacek Małek częstowali obecnych kawą, herbatą i ciastkami.
Druga część zebrania miała charakter warsztatów i umożliwiała bardziej swobodną rozmowę – okazało się że środowisko Zakopanego z braku rozwiązań instytucjonalnych uwarunkowanych dokładnym rozeznaniem potrzeb i finansami – podejmuje już oddolne inicjatywy samopomocy, organizując nieformalną poradnię dla osób chorujących. Ta konstatacja była najjaśniejszym akcentem końcowego podsumowania i daje nadzieję lepszej przyszłości.
Zanim opuściliśmy Jasny Dwór, starostapodjął nas obiadem, deklarując gotowość do dalszych kontaktów. Wreszcie ostatnie godziny pod Tatrami minęły nam na spacerze po Gubałówce, skąpanej w słońcu i kolorach wczesnej jesieni. Prywatnie zgodziliśmy się że był to najbardziej urozmaicony wyjazd edukacyjny”.
Mikołaj Golenia
Zdjęcia ze szkolenia w Zakopanem

data aktualizcji 31 sierpnia 2010 r
Refleksje ze szkolenia w Gorlicach

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
05.08.2010 w Gorlicach przeprowadziliśmy siódme spotkanie edukacyjno-warsztatowe w ramach projektu: „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”. A oto wrażenia:
„Wyjazd do Dziennego Ośrodka Wsparcia w Gorlicach to było dla mnie wspaniałe i ważne doświadczenie. Nie spodziewałam się, że jest tam tak prężne i mocno zaangażowane środowisko na rzecz osób chorujących psychicznie. Rzadko można spotkać na naszych wyjazdach z projektu norweskiego uczestników – profesjonalistów, którzy traktują swoją pracę jako służbę społeczną, jaką wykonują z takim poświęceniem i oddaniem, że to wprost rzuca się w oczy.
A co się przede wszystkim rzuca w oczy?
Po pierwsze: panująca w Ośrodku atmosfera, przyjazna, koleżeńska, stwarzająca poczucie bezpieczeństwa, z poczuciem humoru także na własny temat, a jednocześnie wymagająca i ucząca odpowiedzialnego zachowania beneficjentów wobec siebie nawzajem, jak i profesjonalistów.
Po drugie: widać, że społeczność Ośrodka jest ostoją i pomocą w życiu codziennym beneficjentów, jest dla nich oparciem, nieraz jedynym miejscem, gdzie czują się dobrze, są akceptowani. Otwarcie dawali tego świadectwo w swoich wypowiedziach, dziękując imiennie poszczególnym terapeutom oraz swoim kolegom i koleżankom.
Po trzecie: Ośrodek spełnia rolę kulturotwórczą, pomaga spełniać marzenia o rozwoju artystycznym. Mieliśmy próbkę tego, gdy, nie bez tremy, śliczna młoda dziewczyna zaśpiewała przebój „Wakacyjna miłość”. Ale na tym nie koniec! Byliśmy widzami przygotowanej „ad hoc” prezentacji multimedialnej, której aktorzy rozbawili do łez widownię, sami także wspaniale się bawiąc. Po tym przedstawieniu kapela rockowa, nie ustępująca w niczym profesjonalistom, zagrała kilka mocno uderzeniowych, ale nie tylko dla mnie pięknych, przejmujących utworów. Widać było, ile wkładają w występ sił psychicznych (to też spełnia rolę rehabilitacyjną). Zdradzili nam po występie, że zamierzają wydać płytę z nagraniami. Życzymy im tego z całego serca!
Po czwarte: bardzo dobrze współpracowało się nam z grupami warsztatowymi. Doszły one co prawda do różnych odpowiedzi na pytanie: „Co lub kto pomaga mi zdrowieć?” Wymieniane były rodzina, przyjaciele, lekarze/terapeuci, leki, ale po dyskusji wszyscy odkryli, że w procesie zdrowienia najważniejszy(a) jestem ja sam(a).
Byliśmy tak urzeczeni Gorlickim Ośrodkiem, że szkoda było odjeżdżać!
Mamy jednak nadzieję na kontynuowanie zawartych znajomości i, że odwiedzą także nas w Krakowie, choć moim zdaniem, nie ustępują naszym, krakowskim standardom. Gorlice mnie oczarowały!!!”
Jola Janik
Wydarzenie artystyczne w Domu Wsparcia w Gorlicach.
„Wyjechaliśmy do Gorlic z ustalonym planem działania, z podzielonymi rolami, przygotowani na standardowy przebieg wizyty. Już powitanie przez dyrekcję i uśmiechnięte twarze zebranych słuchaczy wprawiło nas w dobry nastrój. Czekali cierpliwie zgromadzeni w największej sali. Kolejno omawialiśmy zagadnienia i czuliśmy, że jesteśmy uważnie słuchani. I rzeczywiście, po prelekcji było dużo pytań, beneficjenci opowiadali też o swoich przeżyciach, widoczne było ich zaangażowanie. Pragnęli z tego spotkania wynieść jak najwięcej wskazówek dla siebie, jak radzić sobie z chorobą, jak zdrowieć. Ich opowieści były poruszające, zawierały wiele osobistych refleksji, przeżyć,
świadczyły o tym, że słuchacze mówili bez autocenzury, bezpośrednio tak jak czuli. Po przerwie kawowej, podczas której byłem często pytany o mechanizm działania opieki środowiskowej w Krakowie odbyły się warsztaty w grupach. Moja grupa bardzo poważnie potraktowała temat, każdy z uczestników dokładnie opisywał swoją hierarchie czynników powodujących zdrowienie. Przeważała wiara, terapeuta, praca.
Na koniec spotkania czekała nas miła niespodzianka – występy artystyczne. Para odegrała parodię zakupów na allegro a zespół rockowy dał koncert piosenek zaangażowanych. Nasz pobyt w Domu Wsparcie był wyjątkowo ciekawy, spotkał się z bardzo dobrym, serdecznym przyjęciem co może zaowocować dalszymi kontaktami w przyszłości.”
Piotr Cebula
Zdjęcia ze szkolenia w Gorlicach

data aktualizcji 15 sierpnia 2010 r
Refleksje ze szkolenia w Rzeszowie

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
Spotkanie edukacyjne w Rzeszowie 14 lipca 2010, realizujące tzw. grant norweski było jednym z dalszych wyjazdów Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi”. Na długą trasę dosyć spartański bus, zwykle przez nie wykorzystywany okazał się lepszym rozwiązaniem niż niejedna limuzyna, gdyż nie da się przecenić jego obszernego wnętrza i możliwości rozprostowania nóg. Kiedy zbliżaliśmy się do celu, u bram Rzeszowa czekał przedstawiciel gospodarzy, który pilotował nas dalej ulicami miasta, udowadniając że staropolska gościnność zastąpi najlepszą nawigację satelitarną.
Ośrodek będący własnością gminy, gdzie zorganizowano nasze wystąpienie miał co najmniej dwie zalety: nowocześnie urządzoną i klimatyzowaną salę audytoryjną oraz prestiżowe sąsiedztwo rzeszowskiego zamku, chlubiącego się projektem fortyfikacji samego Tylmanna z Gameren.
Spotkanie obejmowało część wykładowo-dyskusyjną oraz warsztaty. Krótkie wprowadzenie doktora Huberta Kaszyńskiego – moderatora i opiekuna merytorycznego stworzyło wygodne i przejrzyste ramy tematyczne dla osób kolejno zabierających głos. Następnie Jolanta Janik opisała aktualną działalność i najnowsze cele Stowarzyszenia, dużo uwagi poświęcając jego najbliższemu partnerowi a jednocześnie ważnemu medium środowiskowemu czyli magazynowi „DLA NAS”, którego najświeższe numery zostały zresztą rozdane słuchaczom wraz z materiałami informacyjnymi.
Teresa Frączek opowiadała o okolicznościach umacniających zdrowienie z choroby psychicznej, odwołując się do swoich bogatych doświadczeń, gromadzonych m. in. na niwie Stowarzyszenia czy zatrudnienia w firmie społecznej COGITO. Mikołaj Golenia usiłował zobrazować krakowski system psychiatrii środowiskowej, charakteryzując typy jego placówek, ofertę dla beneficjentów oraz metody działania. Wreszcie uczestnicy i słuchacze nawiązali ożywioną rozmowę inspirowaną kilkoma poruszonymi wcześniej tematami, jak choćby komunikacja między lekarzem, pacjentem i jego rodziną.
Cały czas dwoje obecnych w delegacji pracowników firmy CATERING COGITO dbało o fachowe przygotowanie bufetu z napojami i zakąską, dostępnego na przerwie.
Druga – warsztatowa część spotkania zaczęła się od podziału wszystkich uczestników na 3 grupy, których zadaniem było określić intuicyjną hierarchię wartości dających wsparcie osobie chorującej; członkowie grup mogli korzystać z gotowych haseł w kopertach lub wymyślać własne. Potem każda grupa referowała uogólnione wyniki indywidualne i formułowała wspólne wnioski, dające okazję do podsumowania całego dnia.
Mikołaj Golenia
14.07.2010 odbyło się w Rzeszowie szóste już spotkanie edukacyjno-warsztatowe przeprowadzone przez członków Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w ramach projektu: „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”. Oto nasze wspomnienia:
Wyjazd do Rzeszowa do ludzi zaprzyjaźnionych z Stowarzyszeniem „Otwarty Umysł”, które skupia beneficjentów, rodziny i profesjonalistów ze środowiska zaangażowanego w terapię Osób Chorujących Psychicznie uważam za bardzo udany. Przede wszystkim ludzie – Pani Barbara Oleksińska, która przywitała i gościła nas serdecznie, nas to znaczy: moderatora doktora Huberta Kaszyńskiego, edukatorów -Teresę, Mikołaja i mnie oraz kolegów z Catering „Cogito”. Uczestników spotkania było ponad 40 osób. W pierwszej części ja opowiadałam ogólnie o naszym Stowarzyszeniu i o projekcie norweskim, dzięki któremu spotkaliśmy się w Rzeszowie, potem Teresa mówiła o swoich doświadczeniach z okresu choroby i swojej walce o wyzdrowienie i pracę, omówiła po kolei punkty „Dekalogu Osoby Chorującej Psychicznie”, który powstał w naszym Stowarzyszeniu, akcentując punkty mówiące o własnej motywacji do zdrowienia, o samodyscyplinie, o posiadaniu celu w życiu i roli wiary w życiu zwłaszcza osoby chorującej (wskazała na pewne trudności natury psychicznej) oraz o wieloaspektowo ujęła znaczenie pracy.
Mikołaj w pięknym literacko stylu dał przegląd Instytucji i Osób Psychiatrii i Opieki Środowiskowej czyli sieci wsparcia dla osób chorujących psychicznie i ich rodzin.
Następnie odpowiadaliśmy na pytania z sali. Okazało się, że najważniejszym problemem nurtującym uczestników spotkania było genetyczne uwarunkowanie i dziedziczenie choroby psychicznej.
W drugiej warsztatowej części spotkania podzieliliśmy się na trzy grupy, które przedyskutowały, co jest dla nich pomocne w zdrowieniu z choroby, a następnie przedstawiciele każdej z grup przedstawili wyniki dyskusji na ogólnym forum. Najbardziej zapadło mi w serce stwierdzenie młodego człowieka z sali, który powiedział, że dla niego najważniejszą pomocą w zdrowieniu są marzenia o zdrowym, pełnym satysfakcji, twórczym życiu. Z przyjemnością też wspominam serdeczną rozmowę z koleżanką znajomą mi z rozlicznych Forów i wystąpień beneficjentów – Edytą, która na dodatek świetnie pisze, jest uzdolniona literacko i publikuje także w „DLA NAS” i w dodatku rodzinnym.
Jola Janik
Podczas tego wyjazdu edukacyjnego, w kuluarach rozmawiałam z rodzicami osób leczących się. Jedna z matek żaliła się na brak informacji dotyczącej form pomocy w wypadku choroby i ignorowania jej problemów przez służbę zdrowia, co stało się przyczyną jej bezradności. Kobieta opowiedziała o swoich przeżyciach szukając pomocy dla syna, aż w końcu zdeterminowana musiała przejąć leczenie w swoje ręce. Była bardzo podbudowana naszym wystąpieniem podkreślając, że poprzez takie spotkania i kontakty możemy sobie wspólnie naprawdę pomóc.
Teresa Frączek
Zdjęcia ze szkolenia w Rzeszowie

data aktualizcji 27 lipiec 2010 r
Refleksje z pobytu warsztatowo-integracyjnego w Szczawnicy

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
ODPOWIEDZIALNOŚĆ W EDUKACJI
Temat realizowany był na 3 godzinnych sesjach poświęconych kolejno:
- odpowiedzialności za „słowo"
- odpowiedzialności za „osoby" (osobę edukatora, współedukatora, moderatora i grupę odbiorców)
- odpowiedzialności za Stowarzyszenie (StOD)
Zajęcia prowadzone były metodą interaktywną. Stwierdzono, że słowo niesie zawsze ze sobą jakieś treści, które oddziaływają na różne sfery człowieka: intelekt, emocje i uczucia, wolę-motywują do działań lub powodują ich zaniechanie, implikują przeżycia duchowe. Podczas edukacji musimy być świadomi tych wpływów. Próbowaliśmy ustalić co to jest „odpowiedzialność". Odwoływaliśmy się do określeń funkcjonujących w codziennym życiu „dać słowo", „dotrzymać słowa”, „ważyć słowa” itp. Podkreśliliśmy, że słowo może leczyć, ale słowo może również ranić. Musimy przewidywać jakie reakcje mogą budzić nasze słowa w określonej grupie słuchaczy. Inaczej będziemy mówić do lekarzy, księży, studentów medycyny czy młodzieży, a inaczej do osób po kryzysach czy w trakcie leczenia. Ważna jest szczerość i uczciwość przekazu, ale istotne jest, by ludziom po kryzysie zawsze wskazywać na możliwość zdrowienia, umacniać i dawać nadzieję. Nie mówić podczas naszych wystąpień „nigdy" np. chorzy na schizofrenię już pewno nigdy nie założą rodziny, nigdy się nie zakochają, po przekroczeniu pewnego wieku nigdy nie znajdą pracy itp. Słowa wywołują określone reakcje, staramy się je przewidzieć, ale często uczymy się dopiero przez doświadczenie. Im wiecej wystąpień na szkoleniach, tym bogatsze własne doświadczenia, którymi należy dzielić się z innymi członkami StOD. Istotna jest autoanaliza, którą powinniśmy przeprowadzać po każdym szkoleniu. Nie możemy zrażać się niepowodzeniami i subiektywnym odczuciem braku pozytywnego efektu. Użyliśmy skrótu myślowego, że jak „kropla drąży skałę", tak również nasze działania skierowane są na przełamywanie barier, zmiane stereotypów, przeciwdziałanie stygmatyzacji, a na rezultaty trzeba cierpliwie czekac.
Podczas drugiej sesji stwierdziliśmy, że nasza odpowiedzialność dotycząca osób obowiązuje nas przez cały czas, nie tylko podczas edukacji. Dotyczy to szczególnie osób współedukujących, o których dowiadujemy się często rzeczy intymnych, informacji o przeżyciach chorobowych czy relacjach rodzinnych. Rozmowy „po szkoleniu" nie mogą nigdy naruszać godności osób. Podczas naszych edukacyjnych wystąpień jesteśmy odpowiedzialni za profesjonalistów-moderatorów. Nie możemy podważać ich autorytetu, staramy się iść za wskazówkami, nie forsujemy swojej linii, ale zachowujemy autonomiczność wypowiedzi. Nie wchodzimy w rolę profesjonalistów, staramy się mówić raczej o sobie, nie uogólniać. Odpowiadamy również w pewnej mierze za osoby edukowane. Staramy się by nasze wypowiedzi nie były drastyczne, by nie „raniły", aby nie niosły treści, których efektem byłoby pogorszenie stanu zdrowia osób po kryzysach. Jednocześnie ta świadomość nie może stanowić blokady w wypowiedziach, co stanowi sporą trudność. Dbamy o formę przekazu, by nie przyczyniać się do postrzegania osób po kryzysach, jako nieodpowiedzialnych za zachowanie i słowa. Dbamy również o jasność wypowiedzi, by intencje nasze były prawidłowo odczytane. Podczas indywidualnych rozmów w przerwach staramy się nawiązać pozytywny kontakt i ewentualnie korygować odbiór naszego wystąpienia. Jeżeli ktoś ze słuchaczy pyta nas o konkretną radę lub przedstawia swój problem, wskazujemy mu kompetentną instytucję lub osoby, nie wchodzimy w role profesjonalistów. Doświadczenie z Grantu Norweskiego dotyczące ankiet ewaluacyjnych przeniesiemy na inne szkolenia. W tym celu w StOD będzie opracowana specjalna, krótka ankieta, która przyniesie nam informacje zwrotne pomocne w działaniach Stowarzyszenia.
Na trzeciej sesji podkreśliliśmy, że w naszej edukacji musimy być odpowiedzialni również za StOD i w StOD. W wystąpieniach nie jesteśmy anonimowi, reprezentujemy Stowarzyszenie, więc musimy działać zgodnie z zapisami statutowymi. Podczas dyskusji podkreślano, że bardzo ważne jest wzajemne wspieranie się i samopomoc, szczególnie w sytuacjach kryzysowych. StOD to przede wszystkim jego członkowie i jednostka-osoba jest zawsze najważniejsza. W StOD jesteśmy zobligowani do współodpowiedzialności, lojalności względem siebie i solidarności. Istotne są pogłębiające się podczas wyjazdów edukacyjnych więzi koleżeństwa, sympatii i przyjaźni. Integrujemy się. Edukując poznajemy lepiej mechanizmy chorobowe, procesy zdrowienia (recovery) i umacniania (empowerment). Stajemy się bardziej odpowiedzialni za zdrowie swoje i innych.
Na zakończenie stwierdziliśmy, że często czujemy się pionierami w naszych działaniach, przecieramy szlaki, nabywamy doświadczeń, którymi chętnie dzielimy się z innymi. Różne są losy naszego życia, każdy z nas jest inny, ale wspólnie tworzymy nową rzeczywistość i mamy realny wpływ na to, jak będzie wyglądała psychiatria przyszłości. Grant Norweski nas o tym przekonuje.
BARBARA
Sprawozdanie z pobytu w Szczawnicy w dniach 24-26 czerwiec 2010 r.
W dniach 24-26 czerwca 2010 r kilkunastu członków i kilku sympatyków naszego Stowarzyszenia przebywało na wyjeździe integracyjno-szkoleniowym w Szczawnicy.
Większość z nas bardzo dobrze zna to miejsce ponieważ jechaliśmy tam już po raz czwarty.
Gdy wyjeżdżaliśmy we czwartek około wpół do dziewiątej spod Hotelu „U Pana Cogito” było pochmurno i zanosiło się na deszcz.
Od samego początku dopisywały nam humory a ja osobiście bardzo cieszyłem się, że po ciężkim roku w teatrze „Psyche”, gdzie jestem aktorem mogę wyjechać i odpocząć w górach w miłym towarzystwie moich koleżanek i kolegów ze Stowarzyszenia.
Około 10:30 przyjechaliśmy na miejsce pod dobrze znany nam Do mWypoczynkowy „Trzy Korony”.
Powitał nas tam z pięknym uśmiechem pan gospodarz, który rozlokował nas w ośrodku.
Pierwsze dwa dni były naznaczone ciężką pracą w tzw. sali kominkowej, gdzie ostro dyskutowaliśmy o odpowiedzialności w edukacji oraz o wyjazdach do różnych miejscowości w ramach tzw. grantu norweskiego, który jest realizowany do końca roku przez nasze Stowarzyszenie.
Spośród wielu mądrych zdań moich kolegów utkwiło mi przede wszystkim wskazanie, z którym zgodzili się wszyscy, aby być w pierwszej kolejności odpowiedzialnym za słowo, które wypowiadamy do tych, którzy nas słuchają (edukowanych), ponieważ właściwie i adekwatne do określonej sytuacji i kontekstu słowa są wyrazem odpowiedzialności za osoby edukowane.
Nagrodą za nasz trud były popołudniowe spacery po Szczawnicy oraz największa, zaplanowana przed wyjazdem atrakcja czyli sobotni spływ przełomem Dunajca.
Sama przystań flisacka w Sromowcach zrobiła na mnie duże wrażenie. Spływ trwał 2,5 godziny podczas, których dużo rozmawialiśmy podziwiając piękną przyrodę tych okolic.
Przy końcu spływu, gdy dobijaliśmy do przystani w Szczawnicy dało się zauważyć duże zadowolenie uczestników wycieczki.
Około trzeciej po południu w sobotę opuściliśmy Szczawnicę dwoma busami. Gdy Wyjeżdżaliśmy do Krakowa przywitało nas słońce i temperatura powyżej 20 stopni.
Pod koniec wycieczki miałem wrażenie, że wszyscy jesteśmy dość zmęczeni, ale szczęśliwi, że mogliśmy po raz kolejny rozmawiać o edukacji w tak pięknym zakątku naszego kraju.
Osobiście pokochałem, te strony i chciałbym jak najczęściej tam wracać.
Andrzej Bienias
Zdjęcia z pobytu w Szczawnicy

data aktualizcji 10 czerwiec 2010 r
Refleksje ze szkolenia w Krakowie

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
SPOTKANIE W KRAKOWIE
20.05.2010 odbyło się w Krakowie piąte spotkanie edukacyjno-warsztatowe przeprowadzone przez członków Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w ramach projektu: „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”. Edukatorzy wspominają:
„Spotkanie w Krakowie 20.05.2010 miało na celu przedstawienie specyfiki chorób psychicznych i prawdziwych problemów osób chorujących psychicznie, ich rodzin i terapeutów. Słuchacze mogli je poznać „z pierwszej ręki”, od osób, które wiele lat walczą z chorobą i barierami zewnętrznymi i „wewnętrznymi”, walczą o godne i wartościowe życie w społeczeństwie. W swoim środowisku pełnią odpowiedzialne role społeczne np. w rodzinie, w miejscu nauki lub pracy, w parafii, i w końcu w Stowarzyszeniu „Otwórzcie Drzwi”, którego statutowym celem jest walka ze stygmatyzacją ludzi chorujących psychicznie i ich rodzin.
Pokazujemy własną twarz jako osoby chorującej psychicznie w mediach, i podczas licznych spotkań edukacyjnych z różnymi grupami społecznymi np. studentami medycyny, psychologii, socjologii i zarządzania, lekarzami domowymi i „po dyplomie”, przyszłymi terapeutami, a także lokalnymi władzami i duchowieństwem (zwłaszcza klerykami) oraz ludźmi biznesu – pracodawcami. Wszystko to robimy po to, aby zwykli ludzie zrozumieli ogrom cierpienia, z którym związana jest choroba psychiczna i heroizm życia z świadomością choroby, życia pełnią życia mimo choroby, życia sensownego i twórczego. Dla słuchaczy było to coś nowego, niejednokrotnie przeżycie – odkrycie, że ci „inni” nie są tak bardzo inni, że różni nas głównie poziom odporności na stres, przeżycie traumy i intensywność emocji. Słuchacze zadawali dużo pytań o przyczynę naszej choroby, objawy i na czym polega zdrowienie. Pytania były niejednokrotnie bardzo konkretne np. jak należy zachować się w sytuacji, gdy ktoś bliski, z rodziny zachowuje się „dziwacznie” lub nieadekwatnie do sytuacji, albo agresywnie w stosunku do innych osób lub w stosunku do siebie samego, jak przekonać do podjęcia leczenia, wspierania w terapii, co robić w tej sytuacji, jaki konkretnie oddział psychiatryczny uważamy za dobry i polecamy go. Rozmowy przeciągały się w kuluarach, podchodzili do nas ludzie, którzy dziękowali nam za spotkanie i odpowiedzi na niejednokrotnie trudne, intymne pytania oraz tacy, których umocniliśmy na drodze zdrowienia.
Mieliśmy poczucie, że zmieniliśmy optykę patrzenia na osoby chorujące psychicznie, przynajmniej tych osób, z którymi się spotkaliśmy.
Myślę, że to spotkanie dało dużo dobrego i mam poczucie osobistej satysfakcji z tego”.
Jolanta Janik
„Przy spotkaniu w Krakowie 20.05.2010 było spokojnie i wesoło, o czym przekonaliśmy się również z ankiet. Ludzie byli niezwykle zainteresowani naszymi wypowiedziami. Traktowali nas niezwykle poważnie co miało wpływ na zadawane pytania, reagowali niezwykle żywo, byli naprawdę zainteresowani. W jednej z grup dominowała Jola, ja natomiast w drugiej, przy czym uzupełnialiśmy się nawzajem. Na koniec rozdaliśmy materiały szkoleniowe i ankiety ewaluacyjne.”
Jacek Nowak
Zdjęcia ze szkolenia w Krakowie
data aktualizcji 31 maj 2010 r
Refleksje ze szkolenia w Łęcznej

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
23.04.2010 w Łęcznej przeprowadziliśmy czwarte spotkanie edukacyjno-warsztatowe w ramach projektu: „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”. A oto wrażenia:
„Budynek po Zakładzie Energetycznym okazał się bardzo gustownie i nowocześnie urządzonym Środowiskowym Domem Samopomocy w Łęcznej. Spóźniliśmy się pół godziny, ale słuchacze nie wyglądali na zniecierpliwionych. Dla nich nasza wizyta była długo oczekiwanym wydarzeniem.
Teresa snuła swój wątek i była w tym opowiadaniu bardzo prawdziwa, mówiła z pasja jak wiara pomogła jej przezwyciężyć chorobę. Nie jej jedynej. Z sali zabrało głos kilka osób z podobnymi przeżyciami. Jeden z mężczyzn w skrócie opowiedział swój życiorys. Wytworzyła się atmosfera swobodnej rozmowy na temat osobistych przeżyć. Nie wiem czy moja teza, ze w życiu powinniśmy jednak dążyć do przyjemności, nawet drobnych ale poprawiających nastrój spotkała się ze zrozumieniem.
Po przerwie na catering do warsztatów przystąpili wszyscy w komplecie. Bardzo chętnie wypełniali ankiety i warsztatowe zadanie. Wyniki z warsztatów jeszcze raz wykazały, że wiara jest jedną z najważniejszych motywacji przy wychodzeniu z kryzysu.
Na koniec zostaliśmy obdarowani figurą św.Piotra malowaną na drzewie i ucieliśmy sobie sympatyczną pogawędkę z panią dyrektor Domu”.
Piotr Cebula
„Łęczna to mała miejscowość położona w odległości 30 km od Lublina, do której droga prowadzi przez łąki, pola uprawne, plantacje tytoniu i liczne szklarnie. Szczyci się dużym szpitalem. Obok typowych bloków mieszkalnych znajdują się tutaj bardzo ładne otoczone zielenią i kwiatami nowe domy. Moją uwagę zwróciły piękne nazwy ulic: np. Akacjowa, Jaśminowa, Wrzosowa. Jest tutaj przestrzeń, dobre powietrze, cisza. Ośrodek ŚDS –u mieści się w budynku dawnej elektrowni. Na zewnątrz zaniedbany, we wnętrzu już nowocześnie urządzony. Leczy się w nim ok. 50 osób. W spotkaniu oprócz wielu pracowników ośrodka i beneficjentów uczestniczył p. burmistrz, który żywo interesuje się jego działalnością. Z naszej strony spotkanie prowadził kol. Jacek Nowak. W tej roli był to jego debiut, moim zdaniem bardzo udany. Jacek czuwał nad przebiegiem spotkania, a nasze wystąpienia (Piotr i Teresa) zwięźle podsumował, zwracając uwagę na to, co wydało mu się najważniejsze. Moja wypowiedź, ukazująca jak wiele było i jest dobra otaczającego mnie, które wpłynęło na moje zdrowienie i umacnianie sprowokowała pytanie uczestniczki spotkania: „A co wtedy, kiedy nie ma dobrej pomocy medycznej, nie ma pracy, jest odrzucenie przez najbliższych i człowiek zostaje sam?” – spytała. W tym momencie zabrał głos Piotr Cebula udowadniając, że nigdy tak nie jest, tylko trzeba się na pomoc otworzyć. Podał przykład ze swojego życia, mówiąc jak bardzo pomógł mu sąsiad przychodzący na grę w szachy. Uczestnicy spotkania zwrócili uwagę na trudności w załatwianiu spraw bytowych w urzędach, podkreślając lekceważące i niepoważne traktowanie. I tutaj była okazja, aby więcej powiedzieć o czasopiśmie „Dla Nas” i działalności Stowarzyszenia. Po zakończeniu spotkania jeden z uczestników zapytał mnie, co myślę na temat zorganizowania zlotu osób chorujących psychicznie na Jasnej Górze, gdyż w Częstochowie mają swoje dni różne grupy społeczne np. AA.
Gdy jacek zakończył spotkanie i wszystkim podziękował dały się słyszeć słowa rozczarowania, że tak krótko. Istotnie w porównaniu z dystansem, jaki musieliśmy pokonać z Krakowa do Łęcznej i z powrotem nasza edukacja trwała 3 razy krócej.
Kończąc odniosłam wrażenie, iż ŚDS w Łęcznej jest prężną placówką, dobrze zorganizowaną. Zasługa to na pewno Pani kierownik Anny Płoszaj, kobiety energicznej i doświadczonej.”
Teresa Frączek
„Do Środowiskowego Domu Samopomocy w Łęcznej przyjechaliśmy spóźnieni z powodu dużej odległości jaka dzieliła nas; Stowarzyszenie „Otwórzcie Drzwi” z Krakowa a ŚDS w Łęcznej. Byliśmy oczekiwani już od godziny 12:00. Po ciepłym przywitaniu rozpoczęliśmy edukację. Na sali oprócz beneficjentów, ich rodzin i terapeutów był również Starosta. Wszyscy z zaciekawieniem słuchali naszych świadectw, dwie osoby z sali chciały przedstawić swoją opowieść i pokrótce podzieliły się nią. Ich wypowiedzi były zarówno cenne jak i ciekawe. Po przerwie rozpoczęliśmy część warsztatową; podzieliśmy się na trzy podgrupy i każda z osób szeregowała czynniki wychodzenia z choroby i podtrzymywania przy zdrowiu od najistotniejszych do najmniej ważnych. Szkolenie przebiegało sprawnie i z satysfakcją, byliśmy zadowoleni zarówno my jak i nasi słuchacze, jednak na słuchaczach powstał pewien niedosyt, ale czas i odległość od Krakowa pozostał bezwzględny – musieliśmy wracać. Przed podróżą zostaliśmy poproszeni przez Panią Dyrektor o wpis do Księgi pamiątkowej.
Jacek Nowak
Zdjęcia ze szkolenia w Łęcznej

data aktualizcji 25 maj 2010 r
Refleksje ze szkolenia w Lublinie

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
18.03.2010 odbyło się w Lublinie trzecie spotkanie edukacyjno-warsztatowe przeprowadzone przez członków Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w ramach projektu: „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”. Edukatorzy wspominają:
„18 marca 2010 roku skoro świt, czyli po szóstej rano wyruszyliśmy do Lublina, na jedno ze spotkań edukacyjno-warsztatowych, realizowanych w ramach projektu pt. „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”. Czekało nas około pięciu godzin drogi. I przebyliśmy je, a droga nie dłużyła się, toczyły się rozmowy, były przystanki w podróży, a sama podróż była komfortowa, gdyż jechaliśmy mikrobusem z osobami z „Cateringu Cogito”, które zadbały o ciepłe napoje, a w drodze powrotnej uraczyły żurkiem, żebyśmy nie padli z głodu. Mieliśmy też wspierającą obecność sympatycznej terapeutki, opiekuńczej i pełnej humoru Jagody.
Spotkanie w Lublinie odbyło się w tamtejszym szpitalu psychiatrycznym. Przyszło około trzydziestu osób, beneficjentów Domów Opieki Środowiskowej i terapeutek zajęciowych. Był obecny lekarz psychiatra, który pomagał zorganizować spotkanie. Sala, w której się ono odbyło, była trochę za mała jak na taką ilość osób. Można więc powiedzieć, że zintegrowaliśmy się ze słuchaczami, gdyż z powodu braku miejsca nie dzieliła nas wolna przestrzeń, siedzieliśmy jeden przy drugim, parę osób stało, wyglądali na pielęgniarzy, a może to byli młodzi lekarze, w każdym razie ustąpili miejsca słabszym. Spotkanie prowadziła Ania Liberadzka, a o swoim doświadczeniu choroby i zdrowienia opowiadaliśmy w trójkę, Bożena, Konrad i pisząca te słowa. Chyba wzbudziliśmy zainteresowanie słuchaczy, bo po każdej opowieści padały pytania. Pytali beneficjenci, doświadczeni chorobą.
Przed każdym takim wystąpieniem mam dużą tremę. Szczególnie trudno jest mówić o sposobach wychodzenia z choroby, które są dla mnie jeszcze drogą przez mękę, mam też poczucie niższości w stosunku do ludzi ze Stowarzyszenia Otwórzcie Drzwi, z których większość pracuje, niektórzy ukończyli studia, a niektórzy studiują, pokonując słabości. Jestem z tych, którym się nie udało, przerwałam studia, od dwudziestu lat trwam na rencie. Dlatego obawiam się, że moje przeżycia nie są zbyt budujące. Snuję więc opowieść o upadkach z niewielką ilością powstań. Jakże więc zdumiona byłam, kiedy jedna z uczestniczek spotkania stwierdziła, że mam dar opowiadania. Rzeczywiście, lubię mówić... chyba odkrywam jedną z moich silnych stron, dzięki tym spotkaniom.
Na sali było też małżeństwo dwojga ludzi po kryzysach psychicznych. Pytania zadawał mąż, okazało się, że dzięki mojemu opowiadaniu o niespełnionym pragnieniu macierzyństwa zaczął się zastanawiać nad możliwością pojawienia się takiego pragnienia u jego żony. Kobieta milczała. Macierzyństwo i ojcostwo ludzi chorujących psychicznie jest możliwe, znam takie pary. A instynkt macierzyński jest przecież częścią osobowości kobiety.
Podczas spotkania został wyświetlony film, w którym psychiatra Daniel Fisher opowiada o swoim doświadczeniu choroby psychicznej i o wyzdrowieniu. Psychiatra lubelski skomentował ten film zdaniem o miłości, której człowiek potrzebuje jak lekarstwa. U Daniela Fishera pierwszym objawem miłości była miłość do swojego kota, która pomogła mu stawiać dalsze kroki w stronę zdrowia...
Druga część to warsztaty, prowadzone w grupach. Tego obawiałam się jeszcze bardziej niż opowieści o życiu z chorobą. Ale trzeba było wypełnić program, więc nie mogłam stchórzyć. W mojej grupie była tylko jedna beneficjentka, młoda dziewczyna uczęszczająca na zajęcia w Domu Opieki Środowiskowej. Oprócz niej były dwie terapeutki, jedna z tegoż Domu, dobrze znająca historię tej dziewczyny. Wszystkie więc pomagałyśmy tej dziewczynie, nieco wystraszonej, z dużym poczuciem bezradności i niższości. Nie udało się jej przekonać do opowiedzenia o wnioskach z pracy nad listą tego, co nam pomaga w przezwyciężaniu trudności. Jedna z terapeutek opowiedziała więc o swoich obserwacjach, związanych też z jej pracą z ludźmi chorującymi. Wypowiadała się jako obserwatorka, z dużą dozą ciepła i opiekuńczości. Miała wyczucie potrzeb chorujących. Moja rola ograniczyła się do rozdania kopert i kleju, potrzebnego do warsztatowych wyklejanek.
Wracaliśmy do Krakowa bogatsi o ten dzień.”
Dorota Dużyk-Wypich
„Dzień wyjazdu do Lublina to stawienie się na Skwerowej o 6 rano. Potem podróż do 12 godziny. Trochę się spóźniliśmy. Przywitał nas pan doktor Kochański, wszyscy już na nas czekali. Przeważnie pacjenci, ale też pracownicy "branży psychiatrycznej". Bardzo ciepło nas przyjęli. W pierwszej części opowiadaliśmy(ja, Konrad Wroński, Dorotka Wypich, Ania Liberadzka jako moderator) o powstaniu choroby i tym co pozwala zdrowieć. W moim przypadku to najważniejsza jest praca w Pensjonacie "U Pana Cogito", ale mówiłam też o pierwszej hospitalizacji, kiedy zdałam sobie sprawę, że jestem chora (objawy pierwsze - że jestem śledzona, że są głosy, które nie są realne).W drugiej części, nasi słuchacze mieli zaznaczyć na przygotowanych przez nas karteczkach co jest ważne w zdrowieniu (gradacja).Podbudowani wracaliśmy do domu.”
Bożena Dłuciak
Zdjęcia ze szkolenia w Lublinie

data aktualizcji 14 kwiecień 2010 r
Refleksje ze szkolenia w Kielcach

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
24.02.2010 odbyło się w Kielcach drugie spotkanie edukacyjno-warsztatowe przeprowadzone przez członków Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w ramach projektu: „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących psychicznie w Polsce południowo-wschodniej”. Oto nasze refleksje ze spotkania:
„Szkolenie w Kielcach nt. "Zdrowienie....'' przekonuje o tym, że środowisko związane z chorującymi psychicznie nie jest bierne. Świadczy o tym placówka funkcjonująca w Kielcach, gdzie byliśmy gośćmi, oraz wypowiedzi osób, uczestników szkolenia. Byłam pod dużym wrażeniem zaangażowania się w zmiany dotyczące funkcjonowania systemu opieki psychiatrycznej ze strony grupy rodziców, których dzieci chorują. Myślę, że nasz przyjazd pomoże im w dalszym umacnianiu ich synów i córek w zdrowieniu i w zapewnieniu im optymalnych warunków do funkcjonowania w społeczeństwie. Grupa pacjentów, terapeutów i rodziców do których były skierowane wystąpienia i prezentacje była bardzo aktywna. Szybko został nawiązany dobry kontakt i do prelegentów kierowano liczne pytania. Tezy postawione w szkoleniu potwierdzane były wypowiedziami z sali. Przeprowadzone sprawnie warsztaty, cieszące się dużym zainteresowaniem, skłaniające do refleksji i dyskusji w zespołach, uświadomiły każdemu z uczestników co ma lub miało dotychczas największy wpływ na ich zdrowienie. Po przedstawieniu wniosków przez liderów zespołów moderatorka wyakcentowała najistotniejsze wątki. W szkoleniu wykorzystano film z doktorem Fischerem, którego życie jest potwierdzeniem, że choroba pojawiająca się w młodości nie determinuje niepowodzenia, jeżeli chodzi o edukację i pracę na odpowiedzialnych stanowiskach w społeczeństwie. Każdy z uczestników szkolenia otrzymał pakiet zawierający publikacje na temat zdrowienia, ulotki informacyjne i czasopismo „Dla Nas'' redagowane przez członków Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w Krakowie. Prosiliśmy o nadsyłanie swoich opinii, artykułów, twórczości prozatorskiej i poetyckiej do redakcji. Zostały nawiązane kontakty osobiste, które pozwalają na lepszą organizację różnorodnych działań w terenie, zmierzających do promowania psychiatrii środowiskowej, której celem jest stworzenie optymalnych warunków do zdrowienia poprzez umacnianie”
Barbara
„Chcę podzielić się moimi wrażeniami z wyjazdu edukacyjnego do Kieleckiego Domu Pod Fontanną. Spotkaliśmy się z bardzo życzliwym i serdecznym przyjęciem. Zauważyłam to zaraz po wejściu do salki. Uśmiechnięte i zaciekawione twarze uczestników dodały mi odwagi. Nasze świadectwa o sposobach wychodzenia z choroby bardzo poruszyły słuchaczy, wywołując pytania, dyskusję i chęć podzielenia się swoimi problemami. Z pewnością było to środowisko ludzi wierzących. Temat wiary w Boga, religijności w powiązaniu z chorobą i wychodzeniem z niej poruszano podczas całego spotkania. W kuluarach pewien rodzic, którego syn od lat leczył się bez widocznej poprawy zdrowia, zwierzał się ze swojej bezradności. Pewna mama pochwaliła się swoją córką, wspominała pobyt w Hotelu „U Pana Cogito” i prosiła, aby serdecznie uściskać P. Zofię Puchelak, która w Kielcach pomagała zakładać Stowarzyszenie Rodzin. W drugiej części podczas warsztatów uczestniczki mojej grupki z wielką szczerością opowiadały o zaangażowaniu i determinacji w walce z chorobą. Szczególnie poruszyła mnie wypowiedź matki przez wiele lat zmagającej się z chorobą córki, która w końcu „złapała wiatr w żagle” Mam w pamięci twarz młodej kobiety, cały czas siedzącej nieruchomo, „nieobecnej” z oczyma wpatrzonymi do wewnątrz. Po projekcji filmu o znaczeniu miłości i dobroci w życiu chorego człowieka zobaczyłam zapłakane oczy tej kobiety.”
Teresa Frączek
„Do Ośrodka w Kielcach „Kielecki Dom pod Fontanną” przyjechaliśmy punktualnie. Po wstępnym przedstawieniu się okazało się, że sala wraz ze słuchaczami już czekają. Przygotowaliśmy się do prelekcji; ustawiliśmy rzutnik, laptop, materiały. Sala była pełna, trudno było rozpoznać kto chorujący, kto rodzic a kto terapeuta. Trochę nieśmiało rozpoczęliśmy. Jako pierwsza, swoje świadectwo przedstawiła Teresa. I już przy tej wypowiedzi pojawiły się pierwsze komentarze i sugestie z sali. Jako drugi mówiłem ja, Jacek. Moja wypowiedź była nieco przydługawa, ale słuchający byli niezwykle czujni i wychwytywali każde zdanie. Komentarze byłe nie tylko ze strony chorujących, ale także ze strony rodziców. Niestety nie zostawiłem w tej części spotkania zbyt wiele czasu trzeciej prelegentce Barbarze.
W czasie przerwy na kawę i ciastko odbyło się kilka rozmów kuluarowych. Wszystkie rozmowy były bardzo żywe, impulsywne i konkretne. Po przerwie rozpoczęliśmy część drugą, warsztatową. W czterech grupach określano najbardziej znaczące czynniki wychodzenia z choroby. Wyniki przedstawiali liderzy poszczególnych grup, my byliśmy jedynie opiekunami tej pracy w grupach.
Można by powiedzieć, że od samego początku do końca mieliśmy dobry kontakt z salą, ale przy niektórych głosach nie obyło się bez interwencji moderatorów, Ani i dr Kaszyńskiego.
Do Krakowa wróciliśmy usatysfakcjonowani.”
Jacek Nowak
Fotosy ze szkolenia w Kielcach


data aktualizacji 19 marzec 2010
Wspomnienia z Siedlca

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
W ramach projektu „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie w Polsce południowo-wschodniej” dnia 10.02.2010 zrealizowaliśmy pierwsze spotkanie edukacyjno-warsztatowe w Siedlcu w gminie Radłów koło Tarnowa. Oto nasze wspomnienia:
„Dn. 10.02.2010 grupą w składzie: Anna Liberadzka, Hubert Kaszyński, Jola Janik, Piotr Cebula i ja, Dorota Trybis pojechaliśmy do Siedlca koło Tarnowa, gdzie w Środowiskowym Domu Społecznym mieliśmy spotkanie z beneficjentami tego domu. Zastaliśmy tam pięknie wyremontowane pomieszczenia uprzednio szkoły, a teraz siedziby niepełnosprawnych. Byli pacjenci dojeżdżali do tej miejscowości z pobliskich wiosek, skąd byli dowożeni busem najmowanym przez ŚDS. Z zachowania i wypowiedzi można wnioskować, że wszyscy bardzo cenili sobie opiekę i zajęcia organizowane przez instruktorów”.
Dorota Trybis
„Siedlec, przysypana śniegiem wioska, gdzieś na krańcach świata. W Środowiskowym Domu Samopomocy czekało na nas 28 osób i personel, być może dla nich było to pierwsza tego rodzaju wizyta. W pierwszej części opowiadaliśmy o naszych zmaganiach z chorobą. Były to bardzo osobiste zwierzenia. Chcieliśmy, aby nasze wypowiedzi trafiały w ich doświadczenia i przeżycia. Słuchali, wydaje sie, że z zainteresowaniem, często przerywając nasze wystąpienia oklaskami. Było to bardzo spontaniczne i sprawiało nam nie ukrywam przyjemność. Oznaczało to, że słuchają nas z uwagą. Nawiązał się dialog, pokazali nam swoje prace. Opowiadali o zajęciach plastycznych, gospodarczych, które wykonują w ŚDS. Zostaliśmy obdarowani różami w koszyku wykonanymi z kolorowej bibuły. Po przerwie na ciastko i kawę odbyły się warsztaty pod hasłem „Co nam pomaga w wyjściu z choroby". Frekwencja była 100 %. Wszyscy chętnie wypełnili zadanie a później komentowaliśmy przy całej grupie wyniki prac. Oceniam nasz wyjazd jako bardzo udany, gdyż spotkał się z bardzo przyjaznym przyjęciem i zaangażowaniem ze strony podopiecznych ŚDS, o czym wspominali sami zainteresowani.
Piotr Cebula
„Mam wrażenie, że to spotkanie było bardzo ważne i potrzebne, zarówno dla beneficjentów z otaczających Siedlca wiosek, jak i dla nas. Szybko okazało się, że możemy prowadzić dialog i to na różnych poziomach. Myślę, że zostaliśmy odebrani bardzo pozytywnie, a nawet więcej: serdecznie. W prowadzonych w przerwie rozmowach beneficjenci opowiadali nam swoje historie życia i chorowania. Mogliśmy się lepiej poznać. Przyznam się, że długo rozmawiałam z pewnym Panem, któremu ofiarowałam mój tomik „Zwierzenia wierszem”, a w zamian otrzymałam prześliczny obrazek „Zima” namalowany przez niego. Pokazał mi również inne swoje prace, okazało się, że jest utalentowanym artystą – plastykiem. Najwięcej radości i satysfakcji dały mi więc rozmowy toczone „w kuluarach” i stwierdzenie, że dawno z nikim tak szczerze nie rozmawiali o swoich problemach. W Siedlcu odwiedziliśmy Środowiskowy Dom Samopomocy, jest to nowa, świeża inwestycja, w której jest dużo miejsca – więc „wprosiliśmy się” na inaugurację Warsztatu Terapii Zajęciowej. Jedno jest pewne: są tam ludzie, których pasją jest pomoc słabszym”.
Jolanta Janik
Zdjęcia z Siedlca

data aktualizacji 18 marzec 2010

Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, a także ze środków budżetu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
W ramach realizacji grantu zatytułowanego : „Trzeba dać świadectwo. Zdrowienie i umacnianie osób chorujących w Polsce południowo-wschodniej” członkowie Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w dniach 29-31.01.2010 wzięli udział w wyjeździe szkoleniowo–integracyjnym do Szczawnicy. Wyjazd ten służył naszemu przygotowaniu do spotkań edukacyjno-warsztatowych, które będziemy realizować do końca 2010 roku. Pierwszy dzień poświęciliśmy zagadnieniu naszej motywacji do edukacji. Rozmawialiśmy o korzyściach z niej płynących dla nas samych i dla tych, których edukujemy. Wiele osób podkreślało, że edukowanie nadaje głębszy sens chorobie, zdrowienie staje się wartością, dlatego, że możemy przekazywać nadzieję innym osobom. Pojawiały się wypowiedzi, że edukacja umacnia, edukując stajemy się silniejsi, nabieramy dystansu do choroby, możemy dawać coś innym, czujemy się wartościowi i potrzebni. Była mowa o tym, że edukując uruchamiamy pewien łańcuch dobra. Pełna lista korzyści wynikających z edukacji zawierała ponad 30 punktów, została zapisana na flip charcie i sfotografowana, podobnie archiwizowaliśmy wszystkie treści.
W drugim i trzecim dniu pracowaliśmy bezpośrednio nad treściami, które chcemy przekazywać innym: „zdrowienie” i „umacnianie”. Mówiąc o zdrowieniu i umacnianiu zastanawialiśmy się nad tym, w jakiej sytuacji byliśmy 10 lat temu, gdzie jesteśmy teraz, gdzie chcielibyśmy być za 10 lat. Rozważaliśmy jak realizować wartości pomimo choroby. Mówiliśmy o wymiarze indywidualnym i strukturalnym empowerment (umacniania), wykonaliśmy także test mierzący poziom empowerment autorstwa Sally Rogers. Rozmawialiśmy o różnych etapach ujawniania się, a także o zaletach i zagrożeniach z nim związanymi.
Wyjazd ten miał służyć także integracji, wieczorami pozwoliliśmy sobie na takie szaleństwa jak kulig, pieczenie barana i wspólne muzykowanie i tańce z góralską kapelą.
Fotosy z obozu szkoleniowo-integracyjnego w Szczawnicy


data aktualizacji 15 marzec 2010
W okresie 1 lipca do 31 grudnia 2009 Stowarzyszenie „Otwórzcie Drzwi” realizowało projekt zatytułowany: „Jak uczyć Innych o nas?”. Projekt był finansowany z Gminy Miejskiej Kraków ze środków PFRON. Celem projektu było podniesienie kompetencji edukacyjnych i dydaktycznych grupy 13 osób po kryzysach psychicznych – członków Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi”, którzy w Stowarzyszeniu pełnią funkcję wykładowców społecznych oraz podniesienie kompetencji społecznych tej samej grupy. W ramach projektu przeprowadzono 6 spotkań dyskusyjno-warsztatowych. Spotkania odbywały się w dniach: 7 lipca 2009, 8 września 2009, 22 września 2009, 27 października 2009, 27 listopada 2009, 8 grudnia 2009. Tematami poszczególnych zajęć były kolejno: autoprezentacja, mowa niewerbalna, język w edukacji, granice w edukacji, reakcja na pytania i wątpliwości oraz zainteresowanie słuchaczy. W trakcie spotkań dyskusyjno- warsztatowych wykorzystano następujące metody pracy: dyskusja moderowana, wykład aktywizujący, ćwiczenia warsztatowe, praca w grupach, praca z kamerą oparta na elementach techniki Wideotreningu Komunikacji. Do każdego spotkania prowadzący przygotowali konspekty, a następnie po spotkaniach sprawozdania z zajęć.
PDF: sprawozdanie 1, sprawozdanie 2, sprawozdanie 3, sprawozdanie 4, sprawozdanie 5, sprawozdanie 6
data aktualizacji 10 styczeń 2010
Z radością pragniemy donieść, że Stowarzyszenie „Otwórzcie Drzwi” w Krakowie otrzymało Wyróżnienie w Konkursie o Nagrodę Marszałka Województwa Małopolskiego „Kryształy Soli” dla najlepszych organizacji prowadzących działalność pożytku publicznego w kategorii: Aktywizacja Gospodarcza i Obywatelska w roku 2009.
W uzasadnieniu napisano, że nasze Stowarzyszenie otrzymało Wyróżnienie za „nowatorskie próby rozwiązywania trudnych problemów dotyczących wykluczenia społecznego osób chorych psychicznie w skali kraju; pomoc terapeutyczną, niezwykłą umiejętność aktywizacji i stworzenia szansy pracy dla niepełnosprawnych oraz realizację unikatowych projektów lokalnych i międzynarodowych”: podpisał Marek Nawara Marszałek Województwa Małopolskiego, Kraków, dnia 8 grudnia 2009.
Satysfakcja z tego wyróżnienia jest tym większa, że oto jesteśmy w doborowym, prestiżowym towarzystwie, wśród 18 organizacji, które doszły do półfinału z ponad 450, które wzięły udział w Konkursie, co więcej: stworzono dla nas nową kategorię _ Aktywizacja Gospodarcza i Obywatelska. Początkowo bowiem nominowani byliśmy w kategorii: Polityka Społeczna. Gala konkursowa miała miejsce w przepięknej Auli Florianka w Szkole Muzycznej przy ul. Basztowej 8. Aula, w której przebywaliśmy, Marcin Szuba i ja, imponowała swoim wyglądem i wystrojem architektonicznym. W auli gościło około 150 osób i zainstalowane były kamery Kroniki Krakowskiej, co nas nieco onieśmielało. Na wielkim ekranie wyświetalne były nazwy poszczególnych laureatów i kiedy minęły wyróżnienia w kategorii, do której kandydowaliśmy, emocje opadły, choć z drugiej strony poczuliśmy się zawiedzeni. Spokojnie już, bez adrenaliny, czekaliśmy na koniec uroczystości, gdy tu wyświetliła się na ekranie nazwa naszego Stowarzyszenia! I to, jak zaznaczono w stworzonej szczególnie dla nas kategorii! Marcin uścisnął mocno moją rękę i wyszłam jako przedstawicielka Zarządu Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” w światło jupiterów. W tym momencie nie czułam już tremy, ale falę radości i co tu ukrywać – dumy, że jestem w naszym Stowarzyszeniu i że odbieram nagrodę dla nas. Jeszcze wspólne fotografie wraz z kapitułą konkursu i z wszystkimi laureatami Nagrody. „Kryształy Soli” czy to nie piękna i niezwykle trafna metafora? Sól nadaje smak całej potrawie, a także konserwuje ją, aby się nie zepsuła. Niegdyś była bardzo rzadka i drogocenna. Żupy wielickie to był świetny interes, nawet powstała przecież legenda o odkryciu zasobów soli w Wieliczce przez świętą Kingę która od wieków jest jej patronką. Jesteśmy „solą ziemi”, to bardzo zobowiązuje. Tytuł wyróżnienia, nie przez przypadek, nawiązuje do wyrażenia „sól ziemi" oznaczającego ludzi cennych, wyjątkowych, godnych naśladowania, najbardziej wartościowe jednostki lub grupy ludzi w jakiejś społeczności. Wyróżnienie ma charakter honorowy.

data aktualizacji 7 grudnia 2009 r.
Drodzy Przyjaciele!
Pragniemy ogłosić konkurs na prace literackie lub plastyczne, które opowiadają o naszych istotnych problemach – problemach osób chorujących psychicznie – we własnej sprawie własnym głosem. Mogą to być np. wspomnienia, opowiadania, eseje – dowolna forma, najbardziej istotna jest treść, która daje nadzieję. Nadzieję na odnalezienie się w przyjaznym środowisku – rodzinie, sąsiedztwie, miejscu nauki lub pracy czyli po prostu: na zdrowie. Tekst nie powinien przekraczać 10 stron maszynopisu. Praca plastyczna powinna być oryginałem. Prace można podpisać prawdziwym nazwiskiem lub zastrzec sobie nazwisko do wiadomości jury i podpisać pseudonimem.
Nagrodą jest publikacja 20-tu najlepszych prac w pięknej edytorsko formie.
Wydanie książki jest planowane przyszłym roku, dlatego zachęcamy do przesyłania na adres Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” tekstów i prac plastycznych do dnia 28 lutego 2010 roku.
Powodzenia!
data aktualizacji 7 grudnia 2009 r.
wyniki ewaluacji grantu pt."Opuścić przystań" PDF
data aktualiżacji 2 listopada 2009 r.
Sprawozdanie z integracyjnego wyjazdu Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” do Szczawnicy w dniach 8-10 października 2009 r.
Do Szczawnicy zajechaliśmy we czwartek ok. 10:30. Od samego rana towarzyszyła nam piękna pogoda. Dzięki temu, że było ładnie i ciepło w niecałą godzinę po zakwaterowaniu wyruszyliśmy na spacer do Wąwozu Homole. Wszyscy byli zadowoleni z tego, że nie zaczynamy od razu od poważnych tematów związanych z edukacją różnych grup społecznych, ale możemy pooddychać świeżym, górskim powietrzem i dużo ze sobą rozmawiać na łonie natury.
Ten pierwszy dzień pozwolił nam się zaaklimatyzować i dzięki tej wycieczce nabraliśmy ochoty do dyskusji przez następne dwa dni.
Tematem piątkowego spotkania było podsumowanie wyjazdów do kilku podkrakowskich miejscowości w ramach grantu „Opuścić przystań oraz dyskusja na temat „Jak edukować Innych o nas? Szanse i zagrożenia w edukacji”. Kilka osób mówiło bardzo ciekawie o tym, jak się czuli i jak byli odbierani przez słuchaczy w czasie szkoleń. Główne myśli jakie się przewijały w czasie dyskusji to potrzeba uczenia się umiejętności panowania nad grupą, zachowanie dystansu do własnego cierpienia, elastyczność oraz poczucie odpowiedzialności za to co robimy.
W trzecim i zarazem ostatnim dniu dyskutowaliśmy nad swoimi oczekiwaniami, potrzebami i rolą w Stowarzyszeniu, a później nad krótko i długofalowymi celami Stowarzyszenia. Przysłuchując się dyskusji zapamiętałem, że większość z nas swoją rolę widzi w solidnej i dobrze przygotowanej edukacji, co jest jednym z głównych celów Stowarzyszenia zapisanych w statucie. Padły słowa o potrzebie pomocy i wspierania siebie nawzajem, szczególnie gdy wyjeżdżamy poza Kraków i spotykamy się z dużymi grupami ludzi. Doszliśmy do wniosku, że wszyscy musimy uczyć się edukować na własnych doświadczeniach i błędach a nagrodą za włożony trud może być nie tylko dobre samopoczucie, ale także skuteczne wpływanie na zmianę wizerunku osób chorujących psychicznie.
Duże wrażenie zrobiło na mnie krótkie podsumowanie naszego wyjazdu, na którym uświadomiłem sobie jak wiele się zmieniło w Stowarzyszeniu w ciągu ostatnich trzech lat. Wypowiedzi moich kolegów i koleżanek ze Stowarzyszenia (także wypowiedź nowej koleżanki Kasi, która wyraziła szczerą chęć aktywnego włączenia się w prace Stowarzyszenia) to potwierdzenie prostego faktu, że gdy ludzie mocno angażują się w tworzenie jakiejś organizacji to są tego wymierne efekty. Tak jest właśnie w naszej organizacji i doświadczyliśmy tego właśnie w Szczawnicy. Na zakończenie chcę powiedzieć, że spotkaliśmy się ze wspaniałą gościnnością gospodarzy pensjonatu „Trzy Korony”, w którym byliśmy zakwaterowani. Byli niezwykle ciepli, zawsze uśmiechnięci i chętni do pomocy. Dwa miłe wieczory przed kolacją spędziliśmy w restauracji „Koci Zamek”, gdzie przy różnego rodzaju napojach, rozmawialiśmy na różne tematy, także o przyszłości naszego Stowarzyszenia.
Andrzej Bienias
28 września 2009 r. data aktualizacji
Harbutowice 25.09.2009 r. w ramach grantu "Opuścić przystań"
Nasze spotkanie w Harbutowicach było odmienne od spotkań poprzednich, poniważ odbywało się w ośrodku pomocy osobom niepełnosprawnych intelektualnie. W spotkaniu uczestniczyli: kierownik ośrodka, opiekunowie, terapeuci i pracownicy pomocinczy z małą grupą podopiecznych. Bardzo sympatyczna atmosfera spowodowała, że osoby w nim uczestniczące w sposób spontaniczny brały w ni udział zadając pytania i dając przykłady własnych doświadczeń z osobami chorującymi intelektualnie. Kierowniczka tego ośrodka pokazała nam swoją chlubę; Warsztaty Terapii Zajęciowej, z których do niedawna jeszcze korzystali chorzy okolicznych miejscowościach. Ośrodek posiada wiele pracowni terapeutycznych, a obok niego mieści się ośrodek pomocy społecznej, z którym współpracują uczestnicy warsztatów terapeutycznych pracując w pralni ośrodka pomocy społecznej. Segregują oni rzeczy przygotowane do prania o dowożą do niego czystą odzież i pościel na odpowiednich wózkach. Nasza wizyta rozbudziła chęć poszerzenia inicjatywy z ośrodkiem gminnym i Kościołem. Zostałyśmy zaproszone na kolejne spotkanie.
Weronika Banach
Piwniczna 17.09.2009 r. w ramach grantu "Opuścić przystań"
Przedstawiciele Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” poprzez grupę edukacyjną przedstawili swoje doświadczenia dotyczące chorób psychicznych. Mowa była o metodach wspierających leczenie farmakologiczne, jakimi są psychoterapia i terapia zajęciowa. W spotkaniu tym po raz pierwszy wziął udział kapłan tamtejszej parafii, a także psycholog szkolny szkoły podstawowej z Piwnicznej. Pod przewodnictwem Kierowniczki Ośrodka Pomocy Społecznej grupa edukacyjna poznała ośrodek, jego pracowników i sposoby współpracy z osobami z niego korzystających. W drodze powrotnej, nasza grupa popijała wodę mineralną z piwniczańskiej pijalni. Piwniczna to miejsce, gdzie takie spotkania są uzasadnione ponieważ nie ma tam miejsc pomagających osobom po kryzysie psychicznym, nie prowadzi się tam edukacji społeczności w tym temacie.
Weronika Banach
Niepołomice 10.09.2009 r. w ramach grantu "Opuścić przystań"
Grupa edukacyjna składająca się z ośmiu osób, uczestniczyła w spotkaniu z beneficjentami z z niego Niepołomic. Spotkanie to zostało zorganizowane w Zamku niepołomickim (Hotelu) w sali konferencyjnej. Na spotkanie przyszło 25 osób. Po oficjalnym powitaniu przez reprezentanta władz gminnych oraz osób opiekujących się chorującymi psychicznie – z naszej strony spotkaniu przewodniczył dr Hubert Kaszyński. Tematem spotkania były choroby choroby psychiczne, o których mówili edukatorzy: Bożena, Jola, Weronika, Jacek dzieląc się własnymi doświadczeniami choroby. Mówiono o psychozach i depresji. Słuchacze byli żywo zainteresowani treścią spotkanie. Zadawano pytania dotyczące chorób, leczenia a szczególnie psychoterapii, terapii rodzinnej i zajęciowej. Spotkanie to pogłębiło świadomość konieczność poszerzenia zasięgu informacji na temat chorób psychicznych w społecznościach małych miast.
Weronika Banach
Podsumowanie mojego wyjazdu do Gorlic w ramach grantu „Opuścić przystań” (z Jolą Janik i Hubertem Kaszyńskim) z dnia 04.09.2009 r.
Od samego rana, w dzień wyjazdu czułem się dobrze. Dopiero, gdy bus zajechał do Gorlic poczułem się trochę gorzej. Zaczęła narastać trema, która pojawia się zawsze, gdy jestem w nowym miejscu i spotykam się z obcymi ludźmi. Dopiero po rozpoczęciu spotkania pojawił się większy spokój.
Samo spotkanie było bardzo merytoryczne. Na początku Jola mówiła o specyfice choroby psychicznej, która powoduje obiektywne lub subiektywne cierpienie oraz bezwzględnie wymaga leczenia. Była mowa o konieczności stałego i cierpliwego kontaktu z lekarzem, zażywaniu leków łagodzących objawy oraz o roli wiary w skutecznym wychodzeniu z choroby. Ku mojemu zaskoczeniu ludzie (zarówno beneficjenci jak i przedstawiciele władz, pracodawców oraz profesjonaliści) słuchali tego z dużą uwagą i było widać, że znają problem i dobrze sobie z nim radzą.
Ja mówiłem przede wszystkim o uczuciu samotności towarzyszącym mi przez lata, które zredukowało się dzięki uczestnictwu w Teatrze ”Psyche”. Mówiłem o tym, że teatr mi pomógł i pomaga w zdrowieniu.
Oprócz tego bardzo dużo słuchałem co mają do powiedzenia ludzie obecni na spotkaniu. Szczególnym zainteresowaniem cieszył się temat pracy osób po kryzysie psychicznym.
Wszyscy z wielką uwagą oglądali nagrane w zeszłym roku reportaże o osobach, które podjęły pracę w przedsiębiorstwach społecznych.
Na koniec chcę podkreślić, że miałem wrażenie, że ludzie obecni na spotkaniu odebrali nas jako ludzi otwartych i odważnych, którzy szczerze chcą opowiedzieć o swoich o równocześnie wspólnych dla wielu osób doświadczeniach.
Andrzej Bienias
22 września 2009 r. data aktualizacji
„Kryształy soli” Edycja V.
Chcieliśmy poinformować, że Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej zgłosiło naszą kandydaturę do nagrody Marszałka Województwa Małopolskiego dla najlepszych organizacji prowadzących działalność pożytku publicznego „Kryształy Soli”.
Nasze zgłoszenie zostało pozytywnie zweryfikowane i zakwalifikowaliśmy się do grona półfinalistów.
28 lipca 2009 r. data aktualizcji
Drodzy Przyjaciele!
Pragniemy ogłosić konkurs na prace literackie lub plastyczne, które opowiadają o naszych istotnych problemach – problemach osób chorujących psychicznie – we własnej sprawie własnym głosem. Mogą to być np. wspomnienia, opowiadania, eseje – dowolna forma, najbardziej istotna jest treść, która daje nadzieję. Nadzieję na odnalezienie się w przyjaznym środowisku – rodzinie, sąsiedztwie, miejscu nauki lub pracy czyli po prostu: na zdrowie. Tekst nie powinien przekraczać 10 stron maszynopisu. Praca plastyczna powinna być oryginałem. Prace można podpisać prawdziwym nazwiskiem lub zastrzec sobie nazwisko do wiadomości jury i podpisać pseudonimem.
Nagrodą jest publikacja 20-tu najlepszych prac w pięknej edytorsko formie.
Wydanie książki jest planowane jeszcze w tym roku, dlatego zachęcamy do przesyłania na adres Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” tekstów i prac plastycznych.
Powodzenia!
10 lipca 2009 r. data aktualizacji
W ramach grantu pod nazwą „Opuścić przystań” skierowanego do osób p kryzysach psychicznych, ich rodzin, terapeutów, przedstawicieli lokalnych władz i duchowieństwa, dnia 09.VII.2009 r. gościliśmy w Myślenicach w siedzibie starostwa powiatu myślenickiego. Spotkanie miało miejsce w reprezentacyjnej sali , w której moją szczególną uwagę zwróciły duży portret Ojca św. Jana Pawła II wiszący na ścianie obok godła państwowego i krzesła z wysokimi fantazyjnie wygiętymi oparciami. w spotkaniu uczestniczyli zastępca Starosty powiatu myślenickiego oraz pracownicy WTZ-ów i DPS-ów. Spotkanie prowadził dr socjologii UJ Hubert Kaszyński m.in. członek PTP, bardzo wspomagający naszą działalność edukacyjną. Na wielkie uznanie zasługuje wystąpienie kolegi Jacka, który w sposób rzetelny i jasny przedstawił tezy dotyczące schizofrenii i odwołując się do przykładów z własnego życia wskazał na prawdziwość słów zawartych w naszym „Dekalogu”, skierowanym do osób zmagających się z chorobą psychiczną. Tych ostatnich zabrakło, a szkoda, bo być może ich obecność wpłynęłaby na bardziej ożywiony przebieg spotkania. Jednak mamy nadzieję, że nasz trud nie pójdzie na marne. Wiedza, którą przekazaliśmy może stanie się też pomocna uczestnikom spotkania w ich życiu i pracy.
Teresa Frączek
25 czerwca 2009 r. data aktualizacji
Szkoliliśmy w Rzeszowie…
25 czerwca 2009 r. w Rzeszowie w Instytucie Jana Pawła II sympatyk Stowarzyszenia dr Hubert Kaszyński oraz członek Stowarzyszenia mgr Anna Liberadzka prowadzili szkolenie zatytułowane: „Opieka i psychiatria środowiskowa - zróbmy to razem”. Do Rzeszowa przyjechaliśmy na zaproszenie Stowarzyszenia na Rzecz Zdrowia Psychicznego Dziecka i Rodziny w Rzeszowie oraz Podkarpackiej Filii Sekcji Psychiatrii Środowiskowej i Rehabilitacji PTP.
Dr Hubert Kaszyński mówił o problemie kierunków rozwoju psychiatrii środowiskowej i jej powiązań z systemem pomocy społecznej a także o roli i znaczeniu aktywizacji zawodowej, pracy i zatrudniania osób z zaburzeniami psychicznymi. Anna Liberadzka przedstawiła model podatności na zranienia jako podstawę teoretyczną kształtowania systemów oparcia społecznego dla osób z zaburzenia mi psychicznymi oraz problem piętna społecznego i piętna uwewnętrznionego, także sposoby radzenia sobie z nimi. Szkolenie zakończyło się wspólną rozmową o umacnianiu – empowerment.
W spotkaniu wzięło udział około 50 osób. Szkolenie było finansowane z Programu „Uczenie się przez całe życie” Grundtvig.
I byliśmy szkoleni w Rzeszowie…
Tego samego dnia popołudniu, uczestniczyliśmy w warsztatach prowadzonych przez dwójkę Beneficjentów z Rumunii. Warsztaty były prowadzone w ramach projektu: „Mental Health Trained Today to Train Tomorrow. Przedmiotem spotkania były zagadnienia przywództwa i umacniania. Zajęcia miały bardzo ciekawy charakter, była odrobina teorii, ale podana w bardzo przystępny sposób i dużo ćwiczeń warsztatowych. Pracowaliśmy w grupach wybierając lidera, obserwując co dzieje się w procesie grupowym i… jednocześnie świetnie się bawiąc. Prowadzący byli świetnie przygotowani, profesjonalni i doskonale panowali nad grupą. Dziękujemy i gratulujemy!
11 maja 2009 r. data aktualizacji
LINK Koalicja Na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością
17 lutego 2009 r. data aktualizacji
Pragniemy Państwa poinformować, że Stowarzyszenie „Otwórzcie Drzwi” wzięło udział w konkursie ogłoszonym przez Wojewodę Małopolskiego na pomoc społeczną w roku 2009. Wniosek został pozytywnie rozpatrzony i Stowarzyszenie uzyskało dotację na realizację projektu zatytułowanego „Opuścić przystań”. Realizacja zadania przewidziana jest od 1 marca 2009 do 31 października 2009.
22 grudnia 2008 r. data aktualizacji
16 grudnia 2008r. o godzinie 17.00 na Czarnowiejskiej 13/8 członkowie oraz sympatycy naszego Stowarzyszenia
w sumie 19 osób świętowaliśmy Wigilię Bożego Narodzenia. Każdy miał swój udział w przygotowaniu świątecznego posiłku, już od 15.30. pierwsze osoby zajmowały się jego organizacją: panowie układali stoły, ławy, krzesła, ścielili białe obrusy, rozkładali talerzyki, sztućce, filiżanki, a panie królowały w kuchni przygotowując barszcz, układając paszteciki, sałatki różnego rodzaju, poczynając od śledziowej poprzez jarzynowe (kilka rodzajów), wegetariańskie przysmaki, sałatki owocowe, aż po wspaniałe ciasta, które skusiły nawet najbardziej dbające o linię osoby. Były też owoce, soki, herbata i kawa. Ale najwspanialsza była atmosfera. Zanim wszyscy zasiedli za stołem, przedstawicielka Zarządu złożyła wszystkim życzenia, a następnie łamaliśmy się opłatkiem składając każdy każdemu indywidualne życzenia, co poniektórym łezka zaszkliła się w oku… Oto minął rok, był to rok bardzo ważny dla rozwoju naszego Stowarzyszenia, wspominaliśmy różne zabawne lub trudne, lecz ciekawe, ważne zdarzenia, opowiadaliśmy anegdoty i snuliśmy marzenia na przyszłość. Potem było kolędowanie, żarty, a później – sprzątanie…
Naszym Przyjaciołom składamy serdeczne życzenia Ciepłych, Radosnych, Zdrowych Świąt Bożego Narodzenia i spełnienia zamierzeń i marzeń w Nowym Roku 2009.
Hej kolęda, kolęda!!!
15 grudnia 2008 r. data aktualizacji

Życzenia Świąteczne
Chciałabym złożyć wszystkim
najpiękniejsze życzenia:
radości z Bożego Narodzenia.
Aby Bóg- Dziecina miła
zdrowiem i szczęściem nam wszystkim błogosławiła
Aby w Nowym Roku, który jest przed nami
Maleńki Jezus obficie obdarzył nas łaskami
Niech radość i miłość w sercach naszych gości
Niech nigdy nie braknie ludzkiej życzliwości.
Więc opłatkiem się podzielmy i złóżmy sobie nawzajem
serdeczne życzenia
Gdyż dziś otwarte jest Niebo i szczęśliwa Ziemia.
Boże Narodzenie 2008 Jola Janik
25 listapoda 2008 r. data aktualizacji
Syllabus zamieszczony poniżej jest podsumowaniem ankiet, na które odpowiadali edukatorzy.
- O czym powinni dowiedzieć się słuchacze, którzy pierwszy raz spotykają się z osobami chorującymi psychicznie? Co powinniśmy my (czyli edukatorzy) mówić, aby to pierwsze zetknięcie słuchaczy z osobami chorującymi psychicznie było ubogacające i wartościowe zarówno dla słuchaczy i edukatorów?
- Jaką wartość ma przekazywana wiedza o chorobie i wychodzeniu z niej, zarówno dla słuchających osób, jak i dla nas czyli edukatorów?
Pozwolicie Szanowni Koledzy i Koleżanki, że ten tekst będzie zbiorem Waszych odpowiedzi na zadane pytania, kwintesencją i że nie będę mówiła o tym, kto co napisał, tylko zachowamy dyskrecję w tym względzie.
Ad.1
Odnośnie pierwszego pytania były głosy, żeby nie „straszyć” chorobą psychiczną słuchaczy, ale żeby opowiedzieć krótko: co to jest choroba psychiczna, trochę rzeczy ogólnych, co odróżnia chorobę psychiczną od innych chorób np. brak krytycyzmu, świadomości pacjenta, że to, co przeżywa, to choroba.
Należy podkreślić, że z choroby psychicznej zdrowieje się lub ma się remisje tzw. niepełne lub pełne, kiedy człowiek po kryzysie psychicznym dobrze funkcjonuje w swych rolach społecznych, żyje bez objawów lub zdaje sobie z nich sprawę czyli kontroluje je, co umożliwia „przetrwanie” w przyjaznym środowisku.
Powinniśmy, jako edukatorzy przedstawić „modelową” drogę pacjenta do zdrowia, poczynając od pobytu w szpitalu na oddziale zamkniętym, poprzez wyjścia z inną osobą, potem tzw. wolne wyjścia czy przepustki, powrót do domu, potem pobyt na Oddziale Dziennym, a następnie Warsztat Terapii Zajęciowej, czy Środowiskowy Dom Samopomocy, aż po pracę w przyjaznym środowisku np. w Zakładzie Aktywności Zawodowej Pensjonat i Restauracja „U Pana Cogito” albo Firmie Społecznej np. Laboratorium Cogito, lub na wolnym rynku. Często beneficjent podejmuje naukę, kursy uzupełniające wykształcenie, a nawet studia, ponieważ choroba psychiczna nie upośledza umysłowo, a zwykle atakuje w okresie, kiedy dopiero wchodzimy w życie i przerywamy naukę.
W nauce przeszkadzają też duże dawki leków psychotropowych i zaburzenia emocjonalne. Jednak, jak wszyscy podkreślają trzeba brać lekarstwa i nie odstawiać ich bez zgody lekarza prowadzącego, lecz dyskutować o ich wpływie i ewentualnych korektach w zakresie dawkowania. Bardzo istotne jest spotkanie lekarza, któremu możemy zaufać, opowiedzieć o dręczących nas problemach, który umie i ma czas słuchać nas, z którym możemy nawiązać bliski kontakt emocjonalny i który dobrze ustawi leki.
Oprócz farmakologii należy podkreślić znaczenie psychoterapii a więc: psychoedukacji, psychoterapii grupowej, terapii rodzinnej, indywidualnej, terapii zajęciowej, czy terapii przez sztukę, w ramach której wyróżniamy : muzykoterapię, choreoterapię, malarstwo i inne sztuki plastyczne, literaturę oraz teatr.
Do każdego rodzaju terapii możemy podać konkretne przykłady ze swojego życia, np. Teatr „Psyche” czy kwartalnik „Dla Nas” i wydawnictwa Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi”, ART- Studio Miodowa itp.
Najważniejsze jest zrozumienie chorego, że choruje i jego własna determinacja w walce o powrót do zdrowia, zrozumienie, że jego życie zależy najbardziej od niego. Nie należy zrażać się trudnościami, ale systematycznie dzień po dniu powtarzać trudną sytuację, aż się ją opanuje. Wiadomo, każdy z nas jest niepowtarzalną osobowością, posiada różne cechy charakteru, słabe i mocne strony, trzeba więc skupiać się bardziej na swoich talentach, zainteresowaniach, mocnych stronach, „rusztowaniach” psychicznych. Należy też być asertywnym i nie zgadzać się na wszystko, bowiem nie każda praca leczy. Musi bazować na zdolnościach i musi być sensowna, dająca zadowolenie, satysfakcję z dobra, które uczyniliśmy dla siebie, jak i dla innych.
Bardzo ważne jest wsparcie, przyjaźń, okazywana przez ważne dla nas osoby jak rodzina i grupa rówieśnicza. Kiedy choruje pacjent, choruje cała rodzina, gdyż rodzina to system naczyń połączonych. Bardzo ważne jest, aby najbliżsi rozumieli, na czym polega choroba psychiczna i umieli pomóc, wesprzeć chorującego w trudnych sytuacjach, ważna jest psychoterapia rodzinna i psychoedukacja rodziny. Tylko jedna osoba z ankietowanych poruszyła temat o miłości erotycznej, w ogóle o seksualności osoby chorującej psychicznie, co uważam za bardzo odważne i bardzo istotne.
Edukując dobrze by było opowiedzieć o swoich doświadczeniach, podać przykłady ze swojego życia, chorowania i zdrowienia, powiedzieć co nam pomogło wyjść z choroby i po co opowiadamy to wszystko. Celem bowiem naszego opowiadania jest pokazanie żywego człowieka, który przeżył naprawdę chorobę i wyszedł z niej. Właściwie najlepiej byłoby, gdyby słuchacze poczuli temat, żeby powstała nić porozumienia edukatorów ze słuchaczami, wzajemna empatia i życzliwe zaciekawienie.
Być może w grupie edukowanej przez nas jest przyszły psychiatra? A przynajmniej, żeby słuchacze rozumieli, że soma jest połączona z psyche i nie bali się ludzi chorujących psychicznie, natomiast mieli do nich cierpliwość i dawali wsparcie również psychiczne.
Ważne też jest zachowanie tajemnicy zawodowej – lekarskiej.
Ad.2
Wszyscy ankietowani podkreślają, że słuchacze mogą spotkać żywego człowieka, co jest wiedzą nie podręcznikową, ale bardziej interesującą -„z pierwszej ręki”. Stanowi to przeciwdziałanie stereotypowym wyobrażeniom o ludziach chorujących psychicznie i jest najlepszą informacją o prawdziwych problemach psychicznych i przeciwdziała stygmatyzacji tej grupy społecznej. To jest według wszystkich ankietowanych najważniejszą korzyścią dla słuchających.
Dla nas, edukatorów najważniejsze jest poczucie, że robimy coś dobrego, co będzie później procentować w życiu słuchaczy. Wzmacnia też poczucie wartości i godności osobistej edukatorów, porządkuje ich widzenie świata oraz „wgląd” w swoje wnętrze. Jest to też szansa na zbudowanie postawy przyjaznej i empatycznej, zbudowanie pozytywnego wizerunku
osoby chorującej psychicznie. Mamy okazję również wpłynąć na stosunek
przyszłych słuchaczy do problemu, może nawet to spotkanie zadecyduje o ich przyszłym wyborze specjalizacji czy też rodzaju pracy.
Tylko jedna osoba wymieniła również motyw finansowy, poczucie, że za przekazaną wiedzę należy się godziwa zapłata.
24 listopada 2008 r. data aktualizacji
Stowarzyszenie „Otwórzcie drzwi” zrealizowało
projekt „Od historii choroby do historii życia”
który był odpowiedziąna konkurs ogłoszony przez Wojewodę
Małopolskiego z zakresu pomocy społecznej. Projekt był realizowany w
okresie od 21 sierpnia 2008 do 25 listopada 2008. W ramach projektu realizowane były trzy zadania.
Pierwszym z nich
było zorganizowanie dwudniowego wyjazdu konferencyjno-integracyjnego
dla
członków i sympatyków Stowarzyszenia, drugim
zrealizowanym zadaniem było
przeprowadzeniu 5 spotkań szkoleniowych i trzecim ewaluacja
wyników badań.
Wyjazd odbył
się w dniach 18-19 września do Szczawnicy,
uczestniczyło w nim 12 członków Stowarzyszenia i jego
dwóch sympatyków. W trakcie spotkania
poruszane były ważne kwestie dotyczace zagadnień bliskich członkom
Stowarzyszenia
m.in. współczesne strategie społeczno-zawodowe osób
chorujących psychicznie;
rola i znaczenie udziału osób po przeżytych kryzysach
psychicznych w edukacji
społecznej; analiza wyników ewaluacji szkoleń z udziałem
beneficjentów
ostatecznych; strategia prowadzenia skutecznej edukacji kierowanej do
pracodawców; znaczenie ekonomii społecznej w rehabilitacji
społecznej i zawodowej osób wykluczonych społecznie a także trening umiejętności interpersonalnych.
Drugie zadanie było realizowane w terminach:
-24.09.2008 (Jacek Nowak, Anna Liberadzka)
-20.10.2008 (Agnieszka Mielnik,Konrad Wroński, Andrzej Bienias)
-21.10.2008 g. 11.30 (Jolanta Janik, Dorota Wypich)
-21.10.2008 g.14.00 (Dorota Trybis, Teresa Frączek)
-05.11.2008 (Jolanta Janik, Jacek Nowak)
W nawiasach podano nazwiska osób prowadzących spotkania
edukacyjne.
W szkoleniach uczestniczyło kolejno: 23 osoby, 11 osób, 19 osób, 25 osób i 14
osób. Po każdym szkoleniu uczestnicy spotkania wypełniali ankietę ewaluacyjną.
Szczegółowe wyniki ewaluacji są dostępne
w zakładce granty. |